Czy kogos rownie b. przeraza writing i speaking?

Temat przeniesiony do archwium.
Probuje sie zmobilizowac do nauki , nie boje sie pozostalych czesci egzaminu ale writing mnie przeraza , no i speaking ( chociaz mam doswiadczenie bo mieszkalam jakis czas w Londynie i musialam sie przelamac ) . Nie wiem czemu, wydaje mi sie ze sie zblaznie albo dostane jakiegos naglego zastoju i nie powiem nic poza wytartymi prostymi zdaniami. Boje sie ze bede chciala powiedziec cos madrego a wszystkie ciekawsze slowa i zwroty wyparuja i zaczne wywijac banalnym, nieskomplikowanym slownictwem . Czy ktos tez tak ma ???
Ja mam i miałam... na ustnym na filologię, przez co oblałam :-( Maturę ustną zdałam na 6, a przecież była jakiś miesiąc (jak nie mniej) przed egzaminem. Znałam kilka osób w komisji, wszyscy byli uśmiechnięci, więc nie miałam wrażenia, że tylko czekają aż się gdzieś potknę, a ja po wyjściu byłam z siebie zadowolona. Niestety wchodząc do sali na egzaminie na filologię nie wiedziałam co powiedzieć, zatkało mnie, a jak już coś mówiłam to egzaminatorzy zbijali mnie z tropu. OMG to było straszne i znowu się tego boję, chociaż przygotowuję się do FCE, a nie CAE, ale jak już tu zajrzałam to chciałam się wypowiedzieć. Od października miałam kilka nauczycielek (tak się jakoś źle złożyło, że żadna nie była w stanie wywiązać się z umowy, aby przygotować mnie do egzaminu i w końcu teraz kogoś znalazłam), więc co jakiś czas musiałam "przełamywać lody", żeby z nimi rozmawiać po angielsku. Wcześniej jak pytały z czym mam problemy to mówiłam, że głównie z mówieniem. Ale już po pierwszej takiej konwersacji stwierdziły, że radzę sobie dobrze. Jedna nawet zażartowała, że być może mówię za dużo i żebym na FCE dała dojść do głosu drugiej osobie. Ale dalej mam obawy, że sytuacja sprzed kilku lat się powtórzy.
Obawiam się jeszcze trochę listeningu bo nasłuchałam się dużo o tym, że zwykle jest kiepskie nagłośnienie.
Ja sie tak czuję przed każdym ustnym egzaminem i zaliczeniem (również przed tymi zdawanymi w jęz. polskim). W moim przypadku to kwestia psychiki i wiem, że jeśli chodzi o speaking to nie moge liczyć na zbyt wiele punktów. Przypomina mi się matura ustna z angielskiego. Ileż ja prostych błędów popełniłam :/
Wlasciwie to moja obawa dotyczy glownie tego ze nie bede miala czasu na zastanowienie sie nad tym co mowie, ze wyparuja gdzies te 'fajne' slowka i zwroty, wyrazenia, ktore czlowiek tak chlonie a nie ma mozliwosci zapamietac na dluzej bo niby gdzie praktykowac?
Boje sie ze poprostu bede szastac taka prostacka angielszczyzna :(( i z nerwow nie zrozumiem waznych , kluczowych slow ze strony komisji ( bo zdaje tez w przyszlym roku na anglistyke )
Mature mam od laaaaaaaaat za soba , a tam nawijalam na ustnym ile wlezie, niestety zdawalam j niemiecki .
W Anglii ( to tez bylo ponad 1,5roku temu ) to nawet udalo mi sie zbic z tropu pracownika banku - myslal ze jestem brytyjka hehehe prawie dal sie zwiesc ale to bylo dawno temu i po tym jak rozmawiam z mezem po ang. wiem jak strasznie nie praktykowany w mowie angielski ulega 'uwstecznieniu' straszne to ale fakt :(

« 

Pomoc językowa

 »

Programy do nauki języków