CPE - sens zdawania?

Temat przeniesiony do archwium.
Witam, mam do Was pytanko. Mam 20 lat, jestem na drugim roku studiów w UK (nie robię nic związanego z English studies ani żadną lingwistyką, nic też humanistycznego). W pierwszej połowie roku 2011 zdałem IELTS-a na 7.0 (akademickiego). Mój poziom angielskiego wówczas był na poziomie C1. Jednak od ponad roku mieszkania w Wielkiej Brytanii (studiów na lokalnym uniwersytecie) i związku z Brytyjką studiującą prawo, mój angielski niewątpliwie się poprawił. C2 już spokojnie.

Po studiach mam zamiar wyjechać do Genewy, Szwajcarii. Czy jest sens zdawania (wydawania pieniędzy) CPE, skoro będę miał papier ukończenia studiów na poziomie bachelor na rozsądnym (Russell Group) brytyjskim uniwersytecie? Wydaje mi się, że jest to sensownym potwierdzeniem moich kompetencji językowych. Czy raczej i tak mogę spotkać się w przyszłości z firmami, gdzie aby mnie zatrudnić w środowisku w 100% anglojęzycznym, z uwagi na to, że nie jestem nativem, zawsze będą wymagać ode mnie cambridge'owskiego certyfikatu językowego?

Pozdrawiam i dzięki za odpowiedzi,
;-)
Dla mnie jest sens zdawania CPE jak mozesz. To, ze bedziesz mial BA z Russell Uni nie zawsze znaczy, ze twoj poziom ang. jest odpowiedni. Znam Chinczykow ktorzy dostali MA z Russell a ledwo co znali ang.
Hm, niby tak, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że ja jestem Europejczykiem. Poza tym, Brytyjczycy są tak "dziwnym" (żeby za przeproszeniem nikogo tutaj nie urazić) narodem, że podczas rekrutacji na studia na poziomie "undergraduate" są bardzo rygorystyczni, jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów dotyczących kompetencji języka angielskiego studentów z Unii Europejskiej + Szwajcarii (nie odpuszczą z IELTS-a 0.5 punktu, co w sumie jest słuszne), podczas gdy, w przypadku Azjatów, mają za przeproszeniem wyje***ne na to, na ile oni zdadzą tego IELTS-a czy TOEFL-a. Biznes jest biznes. Zasada jest prosta. Oni, dotychczas, przed podwyżką czesnego w Anglii (która zresztą mnie nie obowiązuje, byłem ostatnim rocznikiem farciarzy), musieli płacić trzykrotnie więcej od pozostałych studentów (UE + Szwajcaria). Mieli przy tym zatem spore profity finansowe. Jeszcze lepiej jak taki Azjat zawali rok, będzie musiał go powtarzać, co przyniesie dodatkową kasę. Poza tym, Chińczycy z reguły nie wybierają się na kierunki humanistyczne; oblegają za to kierunki inżynieryjne, ekonomoczne i typowo ścisłe (matematyka + fizyka). Tam super biegłości w języku nie potrzebują... Taka jest prawda.

Ponadto, Brytyjczycy zdają sobie sprawę z tego, że Chińczycy z reguły są dużo bardziej inteligentni od innych narodowości, zwłaszcza w przedmiotach, gdzie pojawia się mnóstwo skomplikowanej, czystej matematyki. Szybko się też uczą innych rzeczy (język). Także poleganie na Chińczykach, w przypadku odpowiedzi na moje pytanie, nie jest najlepszym rozwiązaniem. :P


Chodziło mi raczej, że są placówki/miejsca pracy (poza krajami, gdzie angielski jest językiem urzędowym, choćby nawet w Polsce), gdzie żeby pracować w środowisku anglojęzycznym, jest odgórny, prawny wymóg posiadania certyfikatu CPE przez potencjalnych pracowników, których angielski NIE jest językiem ojczystym (np. Ministerstwo czegoś tam... albo po prostu bycie lekarzem). I wtedy pojawia się pytanie, czy skończenie dobrego uniwersytetu w kraju anglojęzycznym pomoże nam "zniwelować" tę ustawę? W sensie, że uznają nam ten dyplom jako potwierdzenie kompetencji językowych zamiast certyfikatu CPE? Spotkał się ktoś z podobnymi sytuacjami?
edytowany przez suisse_3: 30 lis 2012
Sama rozmyslam swoje opcje zdawania CPE, ale po tym co czytalam chyba jeszcze nie jest pora na mnie ;) A co do Twojego pytania to zawsze jest warto zainwestowac w siebie. Fakt, ze studiujesz za granica niczego nie potwierdza. CPE = praktycznie bycie native speaker, a studia mozna przeleciec bez znajomosci wysoko akademickiego, profesjonalnego i terminologicznego (jest chociaz takie slowo :D?) slownictwa. Potraktuj CPE jako swego rodzaju wyzwanie. Nie wierze, ze nie jestes w stanie podciagnac swojego angielskiego uczac sie do CPE. Mieszkajac rok czy dwa w Wielkiej Brytanii to nie jest jeszcze zadne poswiadczenie znajomosci jezyka na wysokim poziomie.

Mowie z wlasnego doswiadczenia :)
Nie ufałbym w papierki, ale w zdobytą wiedzę i doświadczenie. A faktem jest, że studiując i żyjąc za granicą zdobywasz nieporównywalnie większe doświadczenie językowe, niż ktoś, kto się wyuczył na egzamin z książek do CPE. Znam wielu magistrów anglistyki, którzy przychodzą do mnie do firmy i nie umieją na tyle, żeby ich zatrudnić.
Nikt od Ciebie w Szwajcarii certyfikatu raczej nie będzie wymagał. Zwłaszcza, jeżeli będziesz miał dyplom Brytyjskiej uczelni. Z tego co się orientuję, wiele uczelni wymaga certyfikatów (TOEFL/IELTS w Stanach, TOEIC we Francji), a w Japonii w wielu firmach obowiązkowe jest uczestnictwo w egzaminie TOEIC, ale nie spotkałem się jeszcze, żeby jakikolwiek certyfikat językowy był listowany wśród wymagań dla kandydatów do pracy (chociaż w Japonii czasami obcokrajowcy posiadający JLPT N2 lub N3 mogą liczyć na bonus).
Przy czym jestem też przekonany, że taki certyfikat Ci też nie zaszkodzi. Jest to dość prosty i wymowny dowód Twoich zdolności językowych. Plus przygotowanie do CPE to dobra okazja do uporządkowania swojej wiedzy z języka, więc może warto, chociaż żeby się zmotywować do większego wysiłku w nauce :)

W Genewie to wymagają znajomości francuskiego, a nie certyfikatu CPE
Certyfikat językowy jest zawsze atutem, ale rzadko kiedy jest wymogiem formalnym. Głównie w kilku określonych celach: na uczelniach wyższych wymagany jest zazwyczaj jeden z TOEFL/IELTS/TOEIC, ale to już wiesz i masz. Jakbyś chciał kontynuować naukę np. na doktoracie lub być zatrudnionym na uczelni, to musisz wziąć pod uwagę wymogi konkretnej instytucji, bo każda ma inne. Innym kierunkiem jest ubieganie się o obywatelstwo, gdzie wymagania różnią się w zależności od kraju. Mogą być firmy, p. w Szwajcarii, które preferują jakiś certyfikat w rekrutacji, ale nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi, niestety. Napewno CPE dobrze wygląda i razem z udokumentowanym pobytem w UK, przekona wielu, że umiesz używać języka.
Poważne firmy i poważni pracodawcy nie patrzą tak bardzo na papierki a jeśli patrzą to może warto zastanowić się czy nie lepiej dla nich jednak nie pracować.
Co do samego certyfikatu to tak jak ktoś już wcześniej napisał potraktuj to jako wyzwanie lub nie podchodź. Jeżeli nadal zastanawiasz się nad gramatyką lub nie wiesz jak "coś" powiedzieć to nie polecam bo na tym poziomie nie chodzi już o to by twoją wiedzę usystematyzować. Już nawet CAE jest o krok dalej niż "systematyzowanie wiedzy".
Nie wiem jakie firmy patrzą jeszcze na Cambridge'owskie certyfikaty już chyba niewiele więc jeśli myślisz o praktycznych efektach posiadania CPE to takich już chyba nie ma. Jako wyzwanie, natomiast, jest to najtrudnieszy egzamin jaki możesz mieć więc polecam. Dodam, że ja sie jeszcze nie zebrałem.
I jeszcze jedno. Ktoś wcześniej pisał o studentach angielskiego. Wiem z doświadczenia, że ich gramatyka potrafi być nienaganna i wiedzą rzeczy, których niewiele osób wie jednak ich słownictwo, wymowa i "czucie" języka niejednokrotnie woła o pomstę do nieba. Na poziom szkoły podstawowej jednak wystarczy, a nauczycielom tego poziomu nie płaci się za "extra curriculum".
edytowany przez lowel11: 10 sie 2013
Temat przeniesiony do archwium.

 »

Pomoc językowa