Akcent - czy to mozliwe?

Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 156
poprzednia |
Ja tutaj z takim moze troche nietypowym pytaniem... :) Czy wg Was jest mozliwe nauczenie sie angielskiego do tego stopnia, ze native nie bedzie w stanie wpasc na to, ze to nie jest Twoj ojczysty jezyk? Generalnie kiedys wydawalo mi sie, ze to jest mozliwe, ale spotykam na swojej drodze coraz wiecej osob, ktore mieszkaja w Stanach juz pare lat i mowia beznadziejnie, nie wspominajac o nauczycielach w szkolach, ktorzy studiowali w koncu ten jezyk... Jak to jest Waszym zdaniem? Domyslam sie, ze jezeli to mozliwe to na pewno nie jest latwe, no i chyba przede wszystkim ktos musi tego chciec... A jak to wszystko wyglada z Waszego punktu widzenia?
Moim zdaniem nigdy nie uda Ci się opanować danego akcentu do takiego stopnia, żeby osoba mówiąca tym samym akcentem nie poznała, że coś jest nie tak. Jeśli np. mieszkasz w Cambridge, to najprawdopodobniej nigdy nie będziesz mówił tak samo jak rodowici mieszkańcy Cambridge, ale możesz dojść do takiego poziomu, że zaczną się zastanawiać z której części Wielkiej Brytanii jesteś, a Amerykanie będą myśleć, że jesteś brytyjczykiem. Oczywiście to pod warunkiem, że się bardzo postarasz. Mi się to jeszcze nie udało, ale znam kilka osób, których native speakerzy brytyjscy rozpoznają jako "swoich" :)
Moim zdaniem nigdy nie uda Ci się opanować danego akcentu do takiego stopnia, żeby osoba mówiąca tym samym akcentem nie poznała, że coś jest nie tak. Jeśli np. mieszkasz w Cambridge, to najprawdopodobniej nigdy nie będziesz mówił tak samo jak rodowici mieszkańcy Cambridge, ale możesz dojść do takiego poziomu, że zaczną się zastanawiać z której części Wielkiej Brytanii jesteś, a Amerykanie będą myśleć, że jesteś brytyjczykiem. Oczywiście to pod warunkiem, że się bardzo postarasz. Mi się to jeszcze nie udało, ale znam kilka osób, których native speakerzy brytyjscy rozpoznają jako "swoich" :)
hehe tak z mojej perspektywy : pomarzyc dobra rzecz :D
Dzieki za odpowiedz! Normalnie czuje sie pocieszony :)! Licze sie z wyjadem do Stanow na stale i mimo wszystko nie chcial bym, zeby kazdy, nawat po latach mieszkania tam, po wypowiedzeniu przeze mnie jednego slowa byl w stanie sie zorientowac, ze jestem 'obcym' :P Mam oczywiscie swiadomosc ile wysilku bedzie to kosztowac, ale chyba warto sprobowac :)
i mimo wszystko nie chcial bym, zeby kazdy,
>nawat po latach mieszkania tam, po wypowiedzeniu przeze mnie jednego
>slowa byl w stanie sie zorientowac, ze jestem 'obcym' :P

Bo co? Będą myśleć, że będziesz gorszy? Ja mam akcent i nie przeszkadza mi to uczyć nativów między innymi angielskiego. Nierzadko razem sprawdzamy mądrzejsze słówka w słowniku, i co? Nic.
Pewnie masz racje... Ale z drugiej strony... Podoba Ci sie jak ktos mowi po polsku i kaleczy Twoj jezyk? Nie mowie tutaj o gramatyce tylko o samej wymowie, akcencie... Nie wspominam tutaj o ludziach ktorzy przyjechali tutaj i nauczyli sie dwoch zdan tylko np. o imigrantach zza wschodniej granicy... Pewnie, ze istnieje jakas tam tolerancja i w ogole, ale mimo wszystko uwazam, ze fajnie by bylo poslugiwac sie tym jezykiem na tyle dobrze...
bzdura, to wszystko zalezy ile pracy wlozysz w przyswojenie nowego akcentu i jak bardzo bedziesz sie staral, chyba ze naprawde ma sie jakies antyzdolnosci bo nie dla kazdego jest to latwe zadanie, mysle ze jest mozliwe aby ludzie uznali cie za swojego
Ale z drugiej strony... Podoba Ci sie jak ktos
>mowi po polsku i kaleczy Twoj jezyk?

Kaleczy? Bez przesady. A nawet jeśli, to każdy "kaleczy" nie tylko obce języki ale nawet i swoje. Mało to się słyszy "poszłem" albo "ą" w celowniku liczby mnogiej (np. przyglądam się dziecią ) nie wspominając już o błędach ortograficznych? To dopiero jest kaleczenie języka na papierze.

Dla mnie język to tylko narzędzie do porozumiewania się, nic więcej więc "twój język" w ogóle do mnie nie przemawia.
O akcentach i wymowie, tutaj na forum juz sa tomy napisane.
Nigdy nie bedziesz mowil, jak rodowity Amerykanin czy Anglik (jak bedziesz mial szczescie takich ludzie jeszcze znalezc w tych krajach).
nigdy nie mów nigdy
Eva napisala: "dla mnie jezyk to tylko narzedzie do porozumiewania sie"

Podoba mi sie to stwierdzenie :D Zgadzam sie z tym.
Tak sobie myślę, że jest różnica między kaleczeniem języka a drobną różnicą w akcencie...
Mam na studiach kolegę. Ma ukraińskie nazwisko, ale ja też mam. Imię - uniwersalne. Przez parę miesięcy nie przyszło mi do głowy, że język polski był dla niego językiem obcym, którego zaczął się uczyć jako nastolatek. Dopiero jak mi to powiedział, to zaczęłam czasem, z dużym wysiłkiem, słyszeć u niego lekką wschodnią nutę... Sama bym pewnie długo jeszcze nie wpadła na to, że jest Ukraińcem. A tej wschodniej nuty w życiu nie nazwałabym "kaleczeniem", zwłaszcza że mówi piękną polszczyzną!
Jeżeli pisząc akcent masz na myśli tylko wymowę, a nie poprawność gramatyczno-leksykalną, to moim zdaniem jest to możliwe. Cały problem polega na tym, że albo się jest osobą, która posiada dar naśladowania dźwięków albo nie.
Nie wiem jak to jest z angielskim (może trudniej...), bo mieszkam w Niemczech i to zaledwie pięć lat, ale już mi się po wielekroć zdarzyło być braną przez tubylców za swoją. Dopiero po wyjaśnieniu sytuacji ludzie się przyznawali, że myśleli że jestem Niemką, jeno niedouczoną, z powodu błędów, które mi się czasem zdarzają.
> Podoba Ci sie jak ktos mowi po polsku i kaleczy Twoj jezyk?

Sic! Tylko tyle mam do powiedzenia... :\
Fajny akcent to taki szlif. Taki smaczek.

W dzisiejszych czasach, gdzie jak to się mówi "pierwsze 15-30 sec to najważniejszy czas aby zrobić dobre wrażenie i kogoś do siebie przekonać lub nie", ludzie sądzą po pozorach. Nie uwierze że prawie każdy jak tu pisze "nie zwraca uwagi na akcent".Tym bardziej jak ktoś uczy się angielskiego 10? 15? 20 lat i jeszcze na dodatek ciągle przebywa w ang jezycznym otoczeniu.
>W dzisiejszych czasach, gdzie jak to się mówi "pierwsze 15-30 sec to
>najważniejszy czas aby zrobić dobre wrażenie i kogoś do siebie
>przekonać lub nie", ludzie sądzą po pozorach. Nie uwierze że prawie
>każdy jak tu pisze "nie zwraca uwagi na akcent"

no wlasnie, a te pierwsze 15-30s to nie jest akcent. ton glosu, gestykulacja, mimika twarzy, dobieranie slow, a nie jakis tam wazny akcent.
>Fajny akcent to taki szlif. Taki smaczek.

inna sprawa ze to jest prawda :-)). wczoraj (tzn. w sobote) ogladalem jakas powtorke 'europa da sie lubic', byla tam bodajze rosjanka i szwedka - jesli chodzi o akcent obie mowily po polsku tak, ze nawet jak sie dowiedzialem, ze nie pochodza z polski, nie zlapalem zadnego dzwieku ktory by wymawialy inaczej.
Widocznie laski siedzą w Polsce już od maleńkości. Ja uważam, że jeżeli masz dobry kontakt z językiem już będąc małym dzieckiem to masz szanse nabyć właściwy akcent, a jeśli zaczynasz uczyć się języka jako nastolatek to choćbyś się go uczył przez resztę życia to nigdy nie będziesz brzmiał jak native speaker. Może ci się wydawać, że tak mówisz i ktoś może ci sypnąć komplement, że masz niezły akcent ale i tak to nie będzie w 100% prawda.
Wybaczcie ale Polacy to chyba najbardziej malkontencki i zawistny naród.
NIe uda sie nie mozna nie da sie nawet nie probuj.
A jak się uda?
"głupi ma zawsze szczeście" albo "ee udało Ci się raz następnym już nie".

I wiele to potwierdza. Jak komuś się coś uda 115 razy a 2 razy nie to polak mówi - zasługujesz na 4 z plusem.Widać że masz jeszcze braki. A Anglik powie :"uuu brawo brawo 5,5, świetnie sobie radzisz mate!" I stąd polacy ktorzy znaja angielski powiedzmy biegle sa bardziej "WYCZULENI" (LOL) na kwestie native-wymowy niż rodowici.
Tam gdzie native powie "noo przecie to nasz" polak powie "NIE WASZ BO NASZ tylko tak sztucznie naśladuje wasza wymowe osobiscie uwazam ze nawet kiepsko mu to wychodzi". To jest zawsze śmieszne
Tylko ze 40% wielkich idei i imperiów nie zrodziłoby się gdyby ludzie na świecie myśleli tak jak polacy. Stąd Polacy nigdy nie beda pionierami - czasem tylko się usłyszy jak jakiś jeden czy drugi wypłynie tu czy tam.
Oczywiście jest to pewna generalizacja i nie dotyczy każdego - ale wielu jak widać tak.

CZIRS!
osobiscie zgadzam sie z barthomelewem i naprawde smieszne jest to, osobiscie uwazam ze JEST TO MOZLIWE zalezy tylko od tego jak sie bedziesz staral, i czy masz do tego jakies zdolnosci i predyspozycje
Ja nie mówię, żeby się nie starać wymawiać ładnie, bo to tylko przemawia na plus (nieważne jak to komu wychodzi, lepiej czy gorzej). Uważam tylko, że aby brzmieć w 100 % jak rodowity angol trzeba gadać już od małego i to w ich towarzystwie. I też się z zgadzam z wami, że Polak to człek zawistny, ale ja akurat do takich się nie zaliczam.
>osobiscie zgadzam sie z barthomelewem i naprawde smieszne jest to,
>osobiscie uwazam ze JEST TO MOZLIWE zalezy tylko od tego jak sie
>bedziesz staral, i czy masz do tego jakies zdolnosci i predyspozycje

podpisuje sie pod tym obiema rekoma! tylko dlatego, ze przez ponad 5 lat rozmawialem ze soba samym, wsluchujac sie jednoczesnie w amerykanckie przeboje, ogladajac ich fantastycznie zrobione filmy, zdarzylo mi sie uslyszec od ekspedienta, 'Are you American?'; ostatnio jak przeszedlem na prace na nocna zmiane, z nowymi ludzmi, to tez zwracano mi uwage, ze mowie jak Amerykanie, a nie jak Brytyjczycy. Niekiedy naprawde moj akcent sprawia im problemy w zrozumieniu mnie, i vice versa. Akcent to nie jakis tak smaczek, ale mocarne narzedzie, gdzie jak sie umie nim poslugiwac, mozna sie scalac z roznymi grupami spolecznymi.

nothing is impossible!!!
Brawo!
Tak przygladam sie waszej dyskusji i musze dodac co nieco na ten temat. Wg mnie jest mozliwe opanowanie angielskiego do poziomu bardzo zblizonego do rdzennego mieszkanca UK chociaz wymaga to na pewno sporo wysilku tym wiekszego im pozniej dana osoba zaczela sie uczyc tego jezyka. W miare uplywu czasu po pierwsze tracimy mozliwosc poprawnego usłyszenia dzwieku nie mowiac juz o jego nasladowaniu i na tym glownie polega problem. Wtedy czasami niezbedna jest transrypcja fonetyczna wyrazow, nauka pojedynczych glosek, wiele wysilku i godziny praktyki. Niektore osoby wspominaja ze Polacy tak bardzo przywiazuja uwage do poprawnej wymowy i akcentu. Czy to rzeczywiscie jest az taka wada Polakow??? Moze podam kilka przygladow z zycia wzietych. Przez wakacje pracowalem w Londynie w pubie i zdazalo mi sie spotykac ludzi z ronych narodowosci i z roznymi akcentami. Raz kiedy rozmawialem z klientem po minucie rozmowy zapytal mnie czy jestem Irlandczykiem. Ja odpowiedzialem ze nie ale naprawde bylem z siebie zadowolony ze wzial mnie za kogos dla kogo angielski jest jezykiem ojczystym. Dla samej satysfakcji po prostu warto dazyc do perfekcji w wymowie i akcencie. Ale czy tylko dla samej? Inny przyklad: raz rozmawialem z jednym murzynem i w zdaniu uzyl slowa "deal" ktore wymowil jako "del". Nie bylem w stanie zrozumiec o co mu chodzi a potem mowil przed moim szefem cos w stylu: "How can you work with him, he even doesn't speak English":/ to mnie naprawde wkurzylo!!! Jak dla mnie to jest po prostu niepojete jak niektorzy murzyni(zwlaszcza ci pochodzenia afrykanskiego) mimo ze siedza w UK od urodzenia maja tak fucked up angielski! Nie wspominajac o charakterystycznej dla nich wymowie i akcencie. Nie przeszkadzaloby mi to gdybym przez to nie mial problemow z ich zrozumieniem. Inny przyklad. Moj kolega uczyl sie angielskiego w UK w grupie w ktorej bylo ok 10 francuzow i kazdy z nich olewal wymowe bo twierdzili ze "sa dumni ze swojego jezyka"(i wez potem takiego zrozum). Przez to ze niektorzy polacy klada na to taki nacisk uzyskuja akcent bardziej zblizony do rdzennych mieszkancow UK niz niektorzy z innych narodowosci. To nie jest tylko moja opinia ze Polacy uzyskuja bardziej czysty akcent, kiedys byl artykul w gazecie na ten temat. A czy rzeczywiscie Anglicy nie zwracaja uwagi na wymowe??? Raz dlugo rozmawialem z jednym anglikiem i powiedzial mi 'ze tutaj ludzie patrza na to jak mowisz'. Zapewnie nie wszyscy przywiazuja do tego uwage ale czesc na pewno tak. Podsumowujac warto dazyc do perfekcji jesli chodzi o akcent. Angielski ma duzo odmian a przez to istnieje duza szansa ze przy odrobinie wysilku zostaniemy wzieci za mieszkanca ktoregos z ktoregos krajow anglojezycznych a to juz cos:) Powodzenia wszystkim wytrwalym bo na pewno warto!:)
ale dlaczego ludzie maja dazyc do 'przyblizonego akcentu' - powinni przeciez byc dumni, ze mowia z innym akcentem. Tresc tego co mowisz jest zawsze wazniejsza od tego jak ktos cos wymawia. Nie slyszalam nigdy, zeby ktos zwracal uwage na akcent osob takich jak Paul McCartney, Rod Stewart czy David Bowie.
To chyba oczywiste, zeby byc zrozumialym i nie rozsmieszac innych swoim sposobem mowienia. Zreszta ja w moim poprzednim poscie dalem do zrozumienia ze chodzi mi bardziej o poprawna wymowe niz o akcent a to sa dwie rozne rzeczy. Poza tym nie wiem jak Ciebie ale mnie denerwuja ludzie ktorzy przez to ze maja dziwna wymowe sa po prostu niezrozumiali i nie sposob sie z nimi dogadac. Gdyby wszyscy byli dumni ze swojego ojczystego jezyka i calkowicie olewali akcent angielski to w efekcie mieliby spory problem zeby sie miedzy soba dogadac('nieanglicy'). Jedynymi osobami ktorzy by ich rozumieli byliby rdzenni anglicy etc. ktorzy mimo znieksztalcen w ich wymowie najprawdopodobniej i tak by sie domyslili o co chodzi. A nie taki jest chyba cel nauki angielskiego?...
wiesz, ale istnieje roznica miedzy 'poprawna' wymowa -> rozumiana bez problemu przez innych, a akcencie podobnym (czy wrecz identycznym) niczym angielski.
przede wszystkim nalezy dazyc do tego pierwszego; jak sie to dobrze opanuje mozna zaczac myslec nad drugim...
>>ale dlaczego ludzie maja dazyc do 'przyblizonego akcentu' - powinni przeciez byc >>dumni, ze mowia z innym akcentem.

terri wybacz ale brzmisz mi tu troche obludnie. Podobno tyle lat mieszkasz na wyspach - nie uwierze ze wcale nie zwracasz uwagi na swoj akcent i mowisz po ang tak jak pierwszego dnia jak tam przyjechalas.
Nie wiem skad te zdziwienia i pietnowanie checi mowienia bez akcentu.

Tak Cie dziwi ze ktos chce cos robic jak najlepiej.
A mnie dziwi ze Ciebie dziwi.
No engee30 ale powiedział ci to Brytyjczyk, Amerykanin by cię od razu rozpracował ;)
Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 156
poprzednia |

« 

Pomoc językowa - Sprawdzenie

 »

Pomoc językowa - tłumaczenia