A propos szans na etat w szkole...

Temat przeniesiony do archwium
Kochani, piszę odnośnie tematu podjętego niedawno przez ladyy33, która zapytała o szansę na etat w szkole osoby po uczelni prywatnej. To ja też mam pytanie o szanse na etat nauczyciela angielskiego ale po studiach licencjackich z pedagogiki + magisterskich z filologii angielskiej + studiow podyplomowych dajacych uprawnienia do nauczania angielskiego. Czy to już będzie "przekombinowane"? Skończyłam właśnie licencjat z pedagogiki, no ale chyba troszkę minelam się z powolaniem, bo rzeczywiscie chcialabym uczyć, ale nie takie małe dzieci, tylko jednak troszkę starsze. No i chciałabym pójść na magisterke na tą filologię (mam certyfikat językowy, więc moge), bo chce uczyć tego języka kiedyś w szkole, ale nie wiem czy opłaca mi się to, czy i tak w rywalizacji z osobami które studiowały całe 5 lat filologię nie mam szans na etat nauczyciela angielskiego. Proszę o pomoc, piszcie swoje opinie!
jezeli zdasz egzamin na mgr na dobrej uczelni, to sobie poradzisz
byc moze modul nauczycielski na studiach mgr da Ci pelne uprawnienia do nauczania (nie mam szczegolowego rozeznania w tej sprawie)
Na razie jest taka możliwość, żeby zdobyć te uprawnienia na studiach magisterskich, nawet jeśli ktoś nie ma ich z licencjatu, ale kiedy rozmawiałam z profesorem zajmującym się kształceniem nauczycielskim na uczelni, która mnie interesuje, powiedział, że może coś się zmienić za kilka lat, więc biorę pod uwagę też to, że będę musiała te uprawnienia nabywać na studiach podyplomowych. Ja myślę, że sobie poradzę, tylko nie wiem jak dyrektorzy szkół zareagują na takie "kombinacje", czy nie wypadne troche mniej kompetentnie niż osoby które studiowały całe 5 lat filologię angielską.
nie wydaje mi sie, zeby kierowali sie takimi kryteriami.
Fakty są takie. Wymóg do tego aby dostać pracę w szkole państwowej jako nauczyciel angielskiego. Magister filologii angielskiej z przygotowaniem pedagogicznym. Co to oznacza faktycznie. Nie ma znaczenia skąd dyplom, wtedy jeżeli się skupić na szukaniu w ostatnich dniach sierpnia. wtedy się okazuje że w wielu szkołach nagle wybył gdzieś nauczyciel a oni muszą zapewnić. I wtedy dadzą robotę. Nie ma formalnego wymogu że to ma być po jednolitych magisterskich dziennych z renomowanej uczelni.
"Przygotowanie pedagogiczne" - jeżeli są to studia o specjalności "nauczyciel języka angielskiego" to wówczas są tam przedmioty psychologia oraz pedagogika. Tytuł mgr filologii specjalności nauczyciel ang. jednoznacznie oznacza automatycznie dla nich, że ma przygotowanie pedagogiczne.
Co do uczenia dzieci. Zaczynając od najmłodszych aż do drugiej klasy to jest dobra robota, wbrew temu co się szczególnie młodym wydaje. Bo one jeszcze nie stwarzają na ogół problemów wychowawczych. To się pojawia pod koniec 3 klasy i dalej jest coraz gorzej.
W niektórych szkołach, a więc najczęściej w takich gdzie są wakaty, często w ogóle nie opłaca się pracować. To jest czysta pułapka.
Uczelnie prywatne. Dają wystarczający dyplom aby dostać robotę w szkole, ale wiedzy nie dają. Zresztą państwowe w coraz większym stopniu tez nie dają. Zresztą jak ktoś kończy porządne państwowe to jak wybierze inną robotę niż w szkole to na tym wygrywa.
Naogół praca w szkole państwowej jest nic nie warta. Diabeł kusi niektórych ludzi żeby w ten dołek wpaść. Po latach stwierdzają że "źle wybrałam zawód".
Można też spróbować iść od razu do szkoły i uczyć te najmłodsze dzieci bo chyba lepiej od razu poznać co to za robota. A filologię robić równolegle zaocznie. "Rywalizacja", czy coś takiego jest. Może tak a może nie. Jak jest tzw "dobra" szkoła to i tak tam już zajęte, najczęściej po znajomości. Jak nędzna szkoła to można się załapać ale nie znaczy że się opłaca.
Licencjat z pedagogiki plus mgr z filologii wystarczy. Już nie potrzeba żadnych podyplomowych.
W ogóle w szkole jest wymóg tytuł magistra, więc nie wiem czy licencjat z pedagogiki coś zapewnia, choć pewnie można się załapać.
Certyfikat, zależy jaki. FCE owszem daje wstęp na uczelnie prywatne. Tym bardziej wyższe certyfikaty. CAE. Tylko trzeba sobie zdawać sprawę z co najmniej jednej sprawy. Wątpię czy można iść po licencjacie pedagogicznym z certyfikatem, jaki by on nie był, od razu na magisterskie takie 2-3 letnie po licencjacie. Podejrzewam że trzeba robić licencjat filologii a po nim magisterskie. Więc 5 lat. I pod koniec co się ma jak chodzi o język. Poziom poniżej CPE. Na ostatnim roku podręcznik CPE po łebku i tyle. Większość by nie zdała CPE po tym. Więc jak się ma CAE już teraz to po prostu 5 lat po to aby mieć dyplom. A sam angielski to luzy totalne.
Faktem jest też że jak się jest młody to lepiej sobie postudiować i nie pchać się od razu do roboty.
Same studiowanie jest super. 5 latek studiów.
A praca w szkole, cóż. Jak ja pod koniec studiów zacząłem bredzić że idę do roboty w szkole to loleżanki stare nauczycielki, wiedząć ze pracę miałem za granicą, mówiły" Oszalałeś chyba. Jak masz robotę za granicą to nawet nie myśl o szkole". I miały rację.
Temat przeniesiony do archwium