Oj, daj spokój, to łatwizna. No chyba że wykładowcy nie mówią po angielsku ;), ale to też nie problem, bo wtedy mówią z polskim akcentem i dla nas to nawet łatwiejsze ;). Ale generalnie "academic English" jest łatwiejszy od języka potocznego - po prostu jest dość precyzyjny, przewidywalny i stosunkowo ubogi gramatycznie i leksykalnie. Przeczytaj sobie jakiś tekst naukowy po angielsku (choćby podręcznik gramatyki, ale lepiej coś na wyższym poziomie, np. artykuły naukowe) i jeśli nie masz problemu, żeby to z marszu zrozumieć, to poradzisz sobie na wykładzie. A jeśli nie rozumiesz, to może nie znasz języka tak dobrze, jak Ci się wydaje...
Druga sprawa to po prostu "listening skills" - jeśli rozumiesz normalny język, tym bardziej zrozumiesz naukowy.
Nie studiowałem filologii, więc nie mam "first hand experience" i jeśli powiedziałem coś strasznie głupiego, to mnie poprawcie - być może wykładowcy i ich wykłady są tak "sophisticated", że nikt ich nie rozumie, ale jeśli przypominają tych, których znam, to są zupełnie normalni i czasem nawet nie posługują się językiem dużo lepiej od nas.
Powodzenia!