Czy pisząc codziennie posty na bloga równolegle będzie rozwijała się umiejętność płynnego mówienia?

Temat przeniesiony do archwium
Bo zastanawiam się nad znalezieniem osoby do rozmów przez Skype'a, ale mam pewne obawy i jak dotąd ta sztuka mi się nie udała. Chciałbym wznieść swój angielski na wyższym poziom nazwijmy go "komunikatywnym/płynnym" w rozmowie (w którym będę potrafił porozmawiać o większości rzeczy swobodnie), bo zamierzam pojechać w podróż autostopem niedługo i ogólnie potrzebuję tej umiejętności. Od pewnego czasu też oglądam serial po angielsku i dużo stawiam na rozumienie ze słuchu, bo w końcu to też najważniejsza umiejętność przy rozmowie, na równi ze swobodnym formułowaniem myśli w danym języku.

I tu pytanie do Was czy według Was jeśli codziennie będę pisał sobie różne artykuły na blogu, do którego zresztą nie sądzę, żebym udostępnił komuś dostęp do niego, poza osobą, którą dopuszczę do sprawdzenia pod kątem poprawności/gramatyki na swojego bloga po angielsku (i będę dawał to komuś do sprawdzenia, PS: (znacie takie portale na których można coś napisać i ktoś to sprawdzi/ albo takie osoby) )

(Artykuły raczej nie będą krótkie w stylu komentarzy tylko dość rozbudowane np. streszczenie filmu, który ostatnio oglądałem, opowieść o pierwszej podróży autostopem, recenzja kamery, którą ostatnio zakupiłem, przemyślenia na temat studiowania) i wielu innych rzeczy które przyjdą mi do głowy, to czy równolegle z tym, że będę pisał, czyli poznawał coraz większy zasób słów, coraz mniej sięgania do słownika tylko do swojej pamięci, równolegle będzie się to przekładało na zdolności podczas rozmowy normalnej? Właściwie pisanie to tak jakby mówienie w myślach, bo np. ja np. jak piszę teraz te pytanie, to i tak praktycznie każde słowo, które tutaj napisałem powiedziałem sobie w myślach, może i podświadomie, ale jednak, a więc? Czy jednak się przełamać i poszukać osoby do rozmowy przez Skype'a?