firma MINGE-SERVICE????

Temat przeniesiony do archwium.
Witam:)
Chce ze znajomymi wyjechać do pracy do Hiszpanii z firmą MInge service (Euroservice)mam pytanie do Was czy wiecie coś o nich, czy ktoś z Was wyjeżdżał z tą firmą do pracy???Z góry dziekuję za odpowiedź:)
Sylwia
Cze! Ja tez wybieram sie za posrednictwem tej firmy do pracy za granice(Anglia). Jak Wam sie udal wyjazd??? Czy moglabys mi dac znac, czy ta firma jest rzetelna i na ile dni przed planowanym wyjazdem dostalas oferte pracy??? Z gory dziękuję za odpowiedź!!! Pa!
WITAM.

NA TEJ STRONIE OPISZĘ HISTORIĘ SWOJEGO WYJAZDU(A WŁAŚCIWIE JEGO BRAKU) Z TĄ FIRMĄ,Z GÓRY ZAZNACZAM,ŻE OPISUJĘ TYLKO SWOJĄ HISTORIĘ,NIE OCENIAM CAŁOŚCI DZIAŁALNOŚCI FIRMY.BYĆ MOŻE JEST TAK,ŻE FIRMA JEST WSPANIAŁA,A TYLKO W MOIM PRZYPADKU IM SIĘ NIE UDAŁO.MYŚLĘ JEDNAK,ŻE MOJA RELACJA KOMUŚ W CZYMŚ POMOŻE.

NIE MA TU INWEKTYW POD NICZYIM ADRESEM,SĄ ZA TO SUCHE FAKTY.

STYCZEŃ LUB LUTY 2007


DAŁEM IM 400 ZŁ ZA PROGRAM PRAKTYK 3 MIESIĘCZNYCH W HOTELACH W WLK.BRYTANII.KONKRETNIE TEN PROGRAM NAZYWAŁ SIĘ "JOB AND TRAVEL 2007".ZAPŁACIŁEM IM JAKO PIERWSZY,Z PÓŁROCZNYM WYPRZEDZENIEM(COŚ KOŁO STYCZNIA CZY LUTEGO) .WYJECHAĆ MIAŁEM 15 CZERWCA.

PROGRAM NIE WYMAGAŁ DOŚWIADCZENIA W HOTELARSTWIE,WYKSZTAŁCENIE MINIMUM ŚREDNIE,JĘZYK KOMUNIKATYWNY.JESTEM STUDENTEM AE W POZNANIU,DOŚWIADCZENIA W HOTELARSTWIE NIE MAM,JĘZYK MAM ZAAWANSOWANY(ZDAŁEM NAWET TELKA).

CAŁOŚĆ CZYLI KONTRAKT +BILETY MIAŁA SIĘ ZAMKNĄĆ COŚ KOŁO 2300ZŁ.ZDEKLAROWAŁEM SIĘ,ŻE MOGĘ WYJECHAĆ 15 CZERWCA CZYLI PO ZAKOŃCZENIU SESJI. JAK MNIE POINFORMOWANO TO JA JAKO PIERWSZY WPŁACIŁEM PIENIĄDZE.

MIJAJĄ MIESIĄCE,CZEKAM I CZEKAM NA OFERTĘ-NIC NIE MA. TEORETYCZNIE WSZYSTKO-OD BILETU PO ROZMOWĘ POWINNO BYĆ DOGRANE JUŻ PRZED 15 CZERWCA,ALE NIE BYŁO.WIELOKROTNIE CHODZIŁEM TAM DO TEJ SIEDZIBY W OKRĄGLAKU I WKÓŁKO TO SAMO: "TAK,TO JEST TYPOWE","WSZYSTKO BĘDZIE W PORZĄDKU","PROSZĘ SIĘ NIE DENERWOWAĆ" ITD. "BĘDZIESZ PIERWSZYM,KTÓRY PODPISZE KONTRAKT(JACEK MINGE)")

OKAZAŁO SIĘ,ŻE PROGRAM PRAKTYK 3 MIESIĘCZNYCH TO CZYSTA FIKCJA,BO FIRMA JAK SIĘ OKAZAŁO NIE BYŁA W STANIE ZAŁATWIĆ TAKICH PRAKTYK NA TEN OKRES. WSZYSTKO CO MIELI TO OKRES NA POWYŻEJ 5 MIESIĘCY.POCZĄTKOWO ODMÓWIŁEM,BO W KOŃCU OBIECYWANO MI 3 MIESIĄCE.

WIDZĄC,ŻE NIE RADZĄ SOBIE,POWIEDZIAŁEM,ŻE MOGĘ WZIĄĆ DZIEKANKĘ,CO ZOSTAŁO POTEM WPISANE W MOJE CV.


--------------------------------------------------------------------------------
OKOŁO 8 LIPCA
PIERWSZĄ ROZMOWĘ(I JAK SIĘ POTEM OKAZAŁO-OSTATNIĄ) MIAŁEM-OK 8 LIPCA.W TYM MOMENCIE NALEŻY ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA CENY TRANSPORTU-BILETY POSZŁY O ILEŚ SETEK PROCENT DO GÓRY W PORÓWNANIU Z TYMI KTÓRE BYŁY NP. W MAJU(A TEORETYCZNIE W MAJU,CZY CZERWCU WSZYSTKO POWINNO BYĆ DOGRANE-JAK NIE WCZEŚNIEJ).

W ROZMOWIE (PRZEPROWADZONEJ NA MÓJ KOSZT) ROZMAWIAŁEM Z JAKĄŚ MSS.HEIDI,KTÓRA ROBIŁA TAM ZAPEWNE JAKO KADROWA.MOIM ZDANIEM BYŁA ONA ŻYCZLIWA,SUPER SZCZĘŚLIWA,ŻE WOGÓLE ZE MNĄ ROZMAWIA.POWIEDZIAŁA TEŻ,ŻE MÓJ ANGIELSKI JEST LEPSZY NIŻ TEN KTÓRYM SIĘ POSŁUGUJĄ POLACY,KTÓRZY U NIEJ ROBIĄ. ZADEKLAROWAŁEM,ŻE NAJPIERW POSIEDZE TAM 3 MIESIĄCE,A JAK TRZEBA BĘDZIE TO WEZMĘ DZIEKANKĘ I BĘDE DALEJ U NIEJ PRACOWAŁ. PODCZAS TEJ ROZMOWY HEIDI POWIEDZIAŁA,ŻE OPRÓCZ MNIE MA JESCZE 3 INNYCH KANDYDATÓW.

PO 2 GODZINACH DOSTAJĘ TELEFON NA CHATĘ,ŻE:
A)SĄ OBIEKCJE ODNOŚNIE TERMINU-BO TA MSS.HEIDI SZUKAŁA KOGOŚ ODRAZU NA 12 MIESIĘCY
B)MA JAKIEŚ WONTY DO MOJEGO ANGIELSKIEGO/

W TYM MOMENCIE WIDAĆ JAK NA DŁONI,ŻE "PROGRAM PRAKTYK" NA PEWNO:
A) NIE TRWA 3 MIESIĄCE.
B)ZDOLNOŚCI JĘZYKOWE MUSZĄ BYĆ BARDZIEJ ZAAWANSOWANE NIŻ "STOPIEŃ KOMUNIKATYWNY"CZY "ELEMENTARNA ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA ANGIELSKIEGO"(JAK JEST NA OGŁOSZENIU.

NASTĘPNEGO DNIA WKURZONY ZNÓW DZWONIE DO HEIDI I MÓWIĘ JEJ,ŻE Z TYM ANGIELSKIM TO MNIE OKŁAMAŁA I PYTAM CO SIĘ JEJ NIE PODOBAŁO W MOJEJ KONDYDATURZE,ODPOWIEDZIAŁA MI,ŻE ZADECYDOWAŁ TERMIN-KTO INNY OD RAZU ZDECYDOWAŁ SIĘ,ŻE BĘDZIE TAM SIEDZIAŁ CAŁY ROK.ROZMOWA W ZŁEJ ADMOSFERZE Z OCZYWISTYCH WZGLĘDÓW.

WRACAM DO PUNKTU WYJŚCIA:ZNÓW KAŻĄ CZEKAĆ.WKURZONY TATA BEZ KONSULTACJI ZE MNĄ WYSYŁA IM PISMO,W KTÓRYM PISZE,ŻE JEŚLI DO 15 LIPCA SPRAWA SIĘ NIE WYJAŚNI-MAJĄ ODDAĆ PIENIĄDZE I PAPIERY.JEDNYM SŁOWEM REZYGNUJEMY Z WSZELKICH KONTAKTÓW Z TĄ FIRMĄ. DYREKTOR JACEK MINGE-OBIECUJE,ŻE STANIE NA GŁOWIE BY JESZCZE COŚ DLA MNIE ZNALEŚĆ. OCZYWIŚCIE MÓWIMY TU O ZNALEZIENIU OFERTY NA OKRES DŁUŻSZY- OK 12 MIESIĘCY. TA OFERTA 3 MIESIĘCZNA TO JUŻ DAWNO,AREALNA RZECZ.

NALEŻY TEŻ ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA CZAS PIERWSZEJ ROZMOWY-OK 8 LIPCA.JA ZDEKLAROWAŁEM SIĘ NA WYJAZD JUŻ W STYCZNIU CZY LUTYM,CZYLI PRZEZ 4-5 MIESIĘCY NIE ZAŁATWILI MI NIC.NO,ALE MOŻE TO NIE JEST JAKOŚ SUPER-ISTOTNE.


MAMY 13 LIPIEC(PIĄTEK)
PO DOSŁOWNIE SETKACH TELEFONÓW DO BIURA,W KTÓRYM PRZEWAŻNIE NIKT NIE ODBIERAŁ(TEN PISK W SŁUCHAWCE...),DYREKTOR MINGE(JACEK MINGE) WZYWA NA ROZMOWĘ.MAMY GODZINĘ 10.50.DZWONI DO JAKIEGOŚ HOTELU,W KTÓRYM MAJĄ MOJE CV.OKAZUJE SIĘ,ŻE ODPOWIEDNIK KADROWEJ Z KTÓRĄ MAM ROZMAWIAĆ,MA BYĆ OD 14.15.

OMAWIAMY ROZMOWĘ.JACEK MINGE WYCHWYTUJE MOJE BŁĘDY PODCZAS ROZMOWY Z MSS.HEIDI:
A)TON GŁOSU
B)ZBYT WOLNA REAKCJA NA WYPOWIEDŹ DRUGIEJ OSOBY(MOIM ZDANIEM WŁAŚCIWA)

SKORO JA Z ZAAWANSOWANYM ANGIELSKIM NIE DAJĘ RADY,TO CO DOPIERO OSOBA Z "KOMUNIKATYWNYM"-KTÓRY WG.OGŁOSZENIA MIAŁ WYSTARCZYĆ.

14.15-OKAZUJE SIĘ,ŻE ROZMOWA TA NIE DOJDZIE DO SKUTKU-BO ODPOWIEDNIK W MSS. HEIDI JUŻ PRACUJE I NIE MA NA MNIE CZASU.

OSOBA TA MA DO MNIE ZADZWONIĆ MIĘDZY 20 A 21 POLSKIEGO CZASU-ROZMOWA NATURALNIE NIE MIAŁA MIEJSCA-NIKT DO MNIE NIE ZADZWONIŁ.DZWONIE DO JACKA MINGE-KAZAŁ MI CZEKAĆ DALEJ. WKURZONY PISZĘ SMS-A JACKOWI MINGE"ŻADNEJ ROZMOWY NIE BYŁO,WE WTOREK WYBIERAM PAPIERY"

SOBOTA,16 LIPIEC
NIKT CZY TO Z BIURA CZY TEŻ Z HOTELU Z ANGLII SIĘ DO MNIE NIE ODEZWAŁ. WKURZONY PO KILKU TELELEFONACH DO JACKA MINGE(NA KTÓRE TRADYCYJNIE NIKT NIE ODPOWIEDZIAŁ) PISZĘ SMS-A:"ZMARNOWALIŚCIE MI WAKACJE,W PONIEDZIAŁEK ODDAJECIE PIENIĄDZE"


NIEDZIELA,17 LIPIEC
-NIE PISZĘ ANI NIE DZWONIĘ DO JACKA MINGE.NIKT Z WLK.BRYTANII OCZYWIŚCIE TEŻ NIE DZWONI.

PONIEDZIAŁEK 18 LIPIEC
WLATUJE NA 2 MINUTY DO BIURA W OKRĄGLAKU I RZUCAM:"JUTRO WYBIERAMY PAPIERY,OD KTÓREJ JEST PAN W BIURZE?".NA CO SŁYSZĘ ODPOWIEDŹ JACKA MINGE "OD 12".
NIE PRÓBOWAŁ MNIE JAKOŚ ZASTOPOWAĆ,NIE TWIERDZIŁ,ŻE JUŻ COŚ TAM SIĘ DZIEJE-NA 100% NIE MIAŁ MI NIC DO ZAOFEROWANIA

WTOREK 19 LIPCA
12.00-NIKOGO NIE MA.ZOSTAWIONA KARTKA "ZARAZ WRACAM" I INFORMACJA,ŻE BĘDZIE O GODZINIE 14.PO DWÓCH GODZINACH PRZYCHODZIMY DO BIURA.JACEK MINGE OBSŁUGUJE KLIENTA.TRWA TO DŁUGO-DAJĘ MU I-PODA ZAWIERAJĄCEGO PLIK Z MOIMI DANYMI DO PRZELEWU.NIEWIEM CZEMU ODRAZU NAM NIE ODDAŁ TYCH 4 STÓW, NO ALE DOBRA.ATMOSFERA JAK NA SYBERII.PO KRÓTKICH PROBLEMACH NATURY TECHNICZNEJ,DYREKTOR EUROSERVICE INFORMUJE MNIE IŻ PIENIĄDZE ZOSTAŁY PRZELANE,ODBIERAM DOKUMENTY


WYCHODZĘ Z BIURA I MÓWIE "DOWIDZENIA".MÓJ TATA WSTAJE I COŚ MÓWI DO PANA JACKA MINGE.NIESŁYSZAŁEM CO TO BYŁO,ALE NAPEWNO NIE BYŁO TO DLA NIEGO PRZYJEMNE.PO TYM SWEGO RODZAJU ATAKU WERBALNYM JACEK MINGE SPUSZCZA GŁOWE I NIE ODPOWIADA.PO NIM PEWNIE I TAK TO WSZYSTKO SPŁYNIE. WYCHODZIMY Z OKRĄGLAKA

ŚRODA 20 LIPIEC
KASA JESZCZE NIE LEŻY SZCZĘŚLIWIE NA MOIM KONCIE.BYĆ MOŻE JEST TO WINA BANKU
.

OTO HISTORIA MOJEGO KONTAKTU Z MINGE SERVICE.BUSZUJĄC PO NECIE TRAFIŁEM NA CIEKAWE FORUM,ZNAJDUJĄCE SIĘ POD ADRESEM:
http://4risk.net/forum/read.php?6,4518,6951#msg-6951
PRZED PUBLIKACJĄ TEJ STRONY,WYSŁAŁEM MAIL(KONKRETNIE 5 LUB 6) Z MOJĄ HISTORIĄ DO OSÓB(A RACZEJ OSOBY),KTÓRE NA TYM FORUM BRONIŁY FIRMY MINGE-SERVICE.NIE DOSTAŁEM ŻADNEJ ODPOWIEDZI.

TO JUŻ KONIEC MOJEJ HISTORII.WNIOSKI NIECH SOBIE WYCIĄGA KAŻDY JAKIE CHCE.PISAŁEM TU TYLKO TO CO SAM PRZEŻYŁEM I CZEGO SAM JESTEM PEWIEN.POPROSTU CZYSTE FAKTY.


PAN PIĘKNY I WSPANIAŁY
CZWARTEK 21 LIPIEC
KONIEC GEHENNY,KASA LEŻY NA MOIM KONCIE
Ostrzeżenie
Mój wyjazd z biurem Euro-service(Minge-service) mającym siedzibę w Okrąglaku w Poznaniu. Postanowiłam wyjechać do Hiszpanii pod koniec czerwca, aby zwiedzić i zarobić trochę pieniędzy. A jak się skończyło??tragicznie…
Jeszcze przed wyjazdem wszystko wydawało się super. W biurze zapewniali mnie, że nie muszę znać hiszpańskiego ponieważ angielski mi wystarczy, że prace kelnerki mam załatwioną, że będę zarabiać ok1000 euro+ napiwki, że załatwienie papierów tam na miejscu odbędzie się bez problemów. Jednak było inaczej.
Doleciałam do Hiszpanii. Miałam zapłacone za pokój 4 osobowy jednak się okazało, że takiego nie ma i mieszkałam (na szczęście tylko przez tydzień) w jakiejś norze. Wszystko miało być wliczone w opłatę miesięczną za mieszkanie,lecz za gaz trzeba było zapłacić dodatkowo:/
Załatwianie papierów miało być bardzo szybkie ,jednak tak nie było. Musiałam wstać o 5 rano aby iść koczować przed budynkiem policji, aby oni o 9 rano ją otworzyli i zaczeli wpuszczać ludzi. Po dwóch dniach znowu się szło na policje, aby w końcu odebrać te papiery, że jest się legalnym pracownikiem w ich kraju. Na policji rzadko kto mówił po angielsku ,więc ciężko było się dogadać (Polskie biuro obiecywało ,że ich przedstawiciel w Hiszpanii nam pomoże w tym -hehe no to sobie pościemniali)
Praca miała być załatwiona, jednak dopiero po otrzymaniu papierów,miałam rozmowy kwalifikacyjne. Jak mi mówiono w Polsce ,miałam być kelnerką bo dobrze znam angielski, doświadczenie nie jest mi potrzebne. W rzeczywistości pracy tej nie dostałam, bo nigdy nie pracowałam jako kelnerka. Biuro z Hiszpanii( Exit), które współpracuje z polskim załatwiło mi kolejną rozmowę w Mcdonaldzie i tak dostałam prace, lecz dopiero po 2 tygodniach!!:(:(
Pracowałam tam ok. 2 tygodni po czym mnie zwolnili, ponieważ chciałam wrócić wcześniej do Polski, a oni nie będą na tak krótko szkolić pracownika. Biuro Exit było zobowiązane załatwić mi kolejną prace, bo w końcu im za to zapłaciłam, lecz oni mi powiedzieli, że nie są odpowiedzialni za to co się stało i nie znajdą mi już pracy .No i tak zostałam na lodzie bez pracy, a za mieszkanie musiałam jakoś zapłacić. Udało mi się znaleźć samej prace, lecz nie była ona dobrze płatna, z trudem związałam koniec z końcem.
Jednak to nie wszystko co mi się przydarzyło. Jeszcze przed wyjazdem do Hiszpanii, trzeba było wpłacić depozyt 250 euro(zwrotny) i zapłacić za pierwszy miesiąc za wynajęcie mieszkania. Jak się później na miejscu okazało, depozyt nie był tylko zabierany w razie zniszczenia mieszkania, tylko firma Exit wymyślała coraz więcej nowych powodów, żeby odebrać depozyt np. to że im się za późno powie kiedy wraca się do Polski, że jak chcesz zrezygnować z pracy i nie poinformujesz pracodawcy minimum 2 tyg. wcześniej.
Powiedziałam im, że wracam wcześniej do Polski i obiecali, że bez problemu zwrócą mi depozyt(wcześniej właśnie w ten sposób zabrali depozyt moim koleżankom ), jednak tak nie było. Bedąc tam jeszcze słyszałam jedną ciekawą historie związaną z depozytem-chłopak wylatywał w piątek popołudniu do domu i miał być rano w biurze żeby odebrać pieniądze; biuro było zamknięte i w ten sposób nie odzyskał go. Umówiłam się z biurem Exit, że przyjdę po depozyt dzień wcześniej, żeby mnie też tak nie porobili, no i ostatecznie pieniędzy nie odzyskałam . Powiedzieli mi, że polskie biuro nie przelało im pieniędzy za program, za mieszkanie(chociaż miałam wszystkie potwierdzenia zapłaty z banku), że w ogóle oni nie powinni wyjeżdżać po mnie na lotnisko, że mogłam zostać na bruku. Otrzymałam tylko od nich papier, że mam sama się ubiegać o mój depozyt w Polsce. ehheeh no czyli ten papier można było od razu podrzeć. No i tak nie odzyskałam moich pieniędzy. Biuro oszukało mnie i postanowiłam pójść do adwokata i na policje(w Hiszpanii),złożyłam zeznania ,próbowałam ich jeszcze tym postraszyć jednak już nic nie dało się zrobićWróciłam do Polski bez depozytu, nie zwróciły mi się nawet koszty wyjazdu

 »

Pomoc językowa - Sprawdzenie