emigracja do irlandii?

Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 64
poprzednia |
czy ktoś z Was juz tego próbował, spróbował, chce spróbowac? jakie doświadczenia? przemyślenia?
wiecie cos moze o szansach na osiedlenie się i pracę (jestem lekarzem)?
będę wdzięczna za wszelkie informacje.
Znam Irlandie dość dobrze, z jej słabymi i mocnymi stronami. Myślę że szanse na emigracje są dość duże. Tylko dlaczego Irlandia?
(ze tak po babsku odpowiem): a dlaczego nie? ;)
ze względu na procedury uznawania dyplomów - automatyczne w obrębie krajów UE, język, który już przynajmniej cześciowo znam, oraz to, co mi sie wydaje - ze to dobry kraj, by w nim osiąść. mylę sie z tym ostatnim?
Nie mylisz się mema nie mylisz. Ja też wyjeżdżam w maju do Irlandii na stałe - będzie dobrze. Najważniejsze to nie palić za sobą mostów to jak się sprarzy tyłek i zachce się jednak wracać do ojczyzny to będzie szansa. Do odważnych świat należy i trzeba jechać. Bardzo dobrze robisz, życzę ci powodzenia (i sobie też chłe chłe).

Pozdros !!!
UE, język, który już przynajmniej cześciowo znam,

Ale dlaczego nie Londyn, albo Liverpool, albo Newcastle ? W Dublinie bomby czasami wybuchaja..
A ty Basia pierdzielisz te swoje głupoty już na drugim forum. \'\'Ja jadę do Irlandii na stałe\'\', a przecież podobno nie masz tam zagwarantowanej żadnej pracy i jedziesz w ciemno. Nie wiem nawet czy znajdziej ją przy skrobaniu kibli. Sądzę ,że jesteś jeszcze zbyt młoda ,żeby jasno myśleć. I żeby rzucić poważne studia tylko po to żeby zrobić sobie wycieczkę do Irlandii? Ja wam jednak proponuje przeprowadzić się nad polskie morze,jeżeli już tak bardzo potrzebujecie zmian. Do tego nie trzeba rzucać studiów i oddalać się od rodziny. A i nawet jak pieniędzy zabraknie,to zawsze ktoś pomoże. A na zachodzie będziesz płakać i wspominać moje przestrogi. na razie.
Do Awantury: Od kogo słyszałaś, że w Dublinie wybuchają bomby? Od kiedy? Irlandia jest niepodległym państwem już od 1922 roku i od tamtej pory żadnych bomb tam nie było (chyba pomyliło ci się z Belfastem - Irlandia Północna (Anglia))

Do Łukasza: oczywiście biorę pod uwagę twoje przestrogi - ale ja tam ze znalezieniem pracy nie będę miała problemu - mieszkać mam gdzie - za free - mam tam prawie wszystko ale chcę się usamodzielnić - dlatego będę szukać pracy.
OK, Basia.
Ej Łukasz, myślałam, że mi coś więcej napiszesz (coś zgryźliwego o kiblach) - podoba mi się.

Jeśli chodzi o ludzi jadących w ciemno zostawiających tu wszystko co mają, to popieram twoją opinię. Mam nadzieję tylko, że nie będę tak miała jak zerwę tam z chlopakiem i wtedy zostanę trochę na lodzie i BĘDĘ musiała szybko sobie znaleźć jakąkolwiek prace itd...
OK, Basiu. Zgadzam się z twoją opinią. Już więcej nic nie napiszę,bo muszę się uczyć do FCE. Na razie. A ja latem pojadę chyba do Tallina. Podobno jedno z piękniejszych miast w Europie,a tak mało znane. Białe noce i promowe połączenie do Helsinek. papa
Łukasz, ok, nie będę ci przeszkadzać w nauce do egzaminu (poradzisz sobie, spoko spoko).

Właśnie sobie weszłam na stronkę www.tallinn.ee - to o ten tallinn ci chodzi - lookłam sobie tylko tak żeby się zorientować gdzie jedziesz. Całkiem niezłe miejsce - może zaczną o nim więcej mówić jak wejdziemy do unii.

Pozdros i powodzenia w nauce
Moim zdaniem z anglojęzycznych krajów Irlandia ma tą pzewagę że nie ma tam okresu przejściowego dla osób starających się o pracę, klimat podobny, dużo zieleni, ludzie przyjaźni no i piją dużo piwa. Warto spróbować, bo w Polsce jest coraz gorzej. Studiuję turystykę i jakoś nie widzę tu dla siebie szans na normalną przyszłość.
a bo Irlandczycy (skąd ja to mam? nie wiem ;)) wydaja mi się bardziej sympatyczni od nadętnych, snobistycznych angoli.. ;) z tego, co się naczytałam w prasie polskiej o \"tygrysie z zielonej wyspy\" wynika, ze zyje sie tam dobrze i łatwiej o pracę. chyba nie chciałabym być lekarzem- hehe.. psychoanalitykiem? ;) na nudnej, anbolskiej wsi, nie lubie tweedeów, nie cierpie babrania sie w ogrodzie i nie zamierzam zachwycac się psami.. a agatę christie to moge sobie poczytac w piwnym ogródku w dublinie ;)
;)
A tak serio: rozważam emigrację do jakiegoś \"przyjaznego emigrantom\" kraju. Nowa zelandia własnie odpadła, australia jakoś mi się nie podoba, do stanó nie chce jechac, kanada- za zimno... zreszta, z przyczyn praktycznych chcę zeby to była UE (automatyczne uznawanie dyplomów, podobna kultura - to w kontekscie moje pracy zawodowej) - waham(y) sie miedzy Skandynawią (zimno! podatki! ) a Irlandią (najnowszy kontrpomysł).
A moze ma ktoś jakies doswiadczenia dot. pracy i mieszkania w Skandynawii?
Stary, podobało mi się to o tych nadętych angolach.Też myślałam o Nowej Zelandii, ale trochę daleko. Jak ktoś jest zainteresowany to może skorzystać:
jobs.nicemove.ie
www.jobfinder.ie
www.irishjobs.ie
www.gojobsite.ie
www.nixers.com
www.recruitireland.com
Narazie szukam(y) w necie i innych mediach, a potem wcielić to w życie.
Siedzieć z tyłkiem w Polsce ,a nie po Irlandiach i innych takich wstyd Polakom przynosić , ciemnoto.Tylko narzekać i pieprzyć 3 po 3,to tylko potraficie. A szukałeś czy szukałaś roboty w Polsce ? Nie sądze.
A może na Marsa chcecie polecieć?
szukam sponsora,
chojnego i z gestem,
zamożnego i mającego chwilkę czasu,
lubiącego wypadziki do ciekawych krajów,
na Marsa też może być :-)
No nie . Co za ciemnota na tym forum. Naiwniactwo. Brak jakiegokolwiek myslenia. Czas się zacząć leczyć ,zanim jeszcze wyjedziecie. Przez taki ciemnogród czasami trudno tu wytrzymać,jak się musi słuchać tego beznadziejnego narzekania. Wy Lepperooszołomy. Tylko zanim wyjedziecie,to nie zapomnijcie zagłosować na Mr Leppera. Będziemy mieć niezłą pamiątkę po was.
NO właśnie. Zanim ten ciemnogród wyjedzie stąd,to zagłosuje nam na Leppera.
kurcze rozumiem osoby wyjezdzajace bez zawodu bez zadnych perspektyw, ale kto po studiach che tak na prawde sprzatac i myc kible? badzmy powazni tam jest tylko taka praca, ewentualnie knajpa i to tez trzeba miec jezyk na proficiency bo jak irlandczycy zaczna to cholera ich zrozumiec nie mozna ( sami angole tak mowia i to nie moje slowa) na jakas prace w biurze to maja szanse ci ktorzy tam studia skonczyli badz ludzie ktorzy wsapili w zwiazek malzenski z obywatelem tego kraju. Choc znam przypadek kobiety ktora w polsce zarabiala 10 000 miesiecznie w bardzo dobrej firmie no ale zakochala sie i wyszla za maz za anglika i co? nic pracy nie mogla znalezc choc miala super zawod i doswiadczenie + jezyk.
Fakt sprzatajac mozna zarobic i odlozyc, ale jak dlugo mozna sprzatac? polacy zazwyczj mieszkaja u cyganow po 10 osob w pokoju, gdzie placa 3 funty bo sie dziela. czy mozna tak zyc?
denerwowac sie przemieszczac i zostac nie raz nacietym na deposit pobierany przez landlorda. no chyba ze ktos popracuje tam kilka lat, zarobi i wraca zeby tu biznes otworzyc.
No właśnie Helka. W zupełności się zgadzam.
Wyjazd do Irlandii wcale nie musi równać się z poniżaniem samego siebię. Teraz też mam pracę w dobrej firmie, zarabiam sporo, mam doświadczenie za granicą i na pewno nie będę szorować kibli ani pracować w barze. Bez problemu zatrudnią mnie w normalnej pracy - poza tym trzeba mieć znajomych - ja z żadnymi cyganami nie będę mieszkać - mam już zapewnione mieszkanie. A Polacy to już taki naród, że mamy gdzieś wszystko i wszystkich, przede wszystkim samych siebie poniżamy po to aby tylko mieć wszystko taniej. Nie wytrzymam w tym kraju dłużej, więc się wynoszę bo zbyt duży mam do siebie szacunek.
Dlaczego zrazilas sie pomyslem wyjazdu do Nowej Zelandii?
mozesz, prosze, napisac cos wiecej?
Poniżanie siebie, bo pracuje się sprzątając??

Znajoma wyjechała do Londynu. Fakt, że niewiadomo jakiego wykształcenia nie ma, ale... Pracuje u bardzo miłych ludzi, a zarabia tyle, że w krótkim czasie dorobila się pralki, lodówki, przysyła pieniądze do Polski dla rodziny i stać ją na wiele rzeczy, o których tu mogłaby tylko pomarzyć. I nie ma zamiaru oczywiście wracać. A Ty pokaż mi osobę, która jest w stanie w ciągu kilku miesięcy kupić sobie porządny sprzęt AGD, odkładać kasę, a to wszystko wynajmując mieszkanie (czyt. płacąc całkiem spore odstępne). To według Ciebie jest poniżające??

Bo wg. mnie dużo bardziej poniżające jest mając wyższe wykształcenie tyrać po 18h dziennie (również w weekendy), pozwolić szefowi, by wyzywał takiego pracownika od najgorszych, płacił tyle, że zastanawiasz się, czy stać w tym miesiącu wybrać się do kina (jak już jakimś cudem znajdziesz na to czas), a do tego straszy, że na Twoje miejsce znajdzie mnóstwo chętnych, którzy wezmą tą pracę z pocałowaniem ręki.

Tak, masz rację, ten kraj jest chory!!! Bo tu nie szanuje się człowieka.

Jak łatwo jest oceniać innych. Polacy rzeczywiście są w tej dziedzinie mistrzami...
Eeeeech....
emu - mówiąc o poniżaniu się nie miałam na myśli wszystkich ludzi co sprzątają itd - bo przecież żadna praca nie hańbi. Zwracałam się tutaj do tych co twierdzą, że tutaj porzucając dobrą pracę jadą tam sprzątać kible. Ja tego nie chcę robić bo nie po to wyjeżdżam natomiast bardzo podziwiam ludzi co jadą w ciemno bez żadnego wykształcenia i tam sobie dobrze radzą. Trzeba z nich brać przykład - nie wykształcenie ani doświadczenie ale siła przebicia, dobry charakter i optymizm są tu najważniejsze.
Przede wszystkim wyjeżdżając do innego kraju nie można się zachowywać jak się większość Polaków zachowuje - są zawsze smutni, narzekają, nie zwracają uwagi na innych bo chcą dla siebie jak najlepiej - uważam, że Polak za granicą jest wizytówką naszego kraju.
Acha, EMU, ja jak najbardziej popieram ludzi, którzy wyjeżdżają za granicę szukać lepszego życia - bez względu na to co tam będą robić. Ważne tylko żeby byli fair i żeby byli dobrymi ludźmi a po prostu nie mogę ścierpieć tych co to poniżają krytykują nie wiedząc nic o człowieku ani o jego życiu i powodach dlaczego zdecydował się na wyjazd.

Także chciałam Emu tylko sprostować swoją wypowieć i wytłumaczyć, że sprzątanie, etc nie jest dla mnie poniżające.
Rozumiem. Myślę podobnie :)

I życzę, abyś Ty, gdziekolwiek będziesz, czerpała satysfakcję z pracy i z... życia :))

A może za jakis czas i ja dołączę do grona (Australijskich, bądź Irlandzkich) imigrantów...
Co za ciemnota. Lepperooszołomstwo. A jedźcie sobie. Będziecie mieć szanse nabrać doświadczenia życiowego. Mam na myśli to ,że może nabierzecie trochę pokory i zaczniecie doceniać ,co macie. Już niedługo rodzinka będzie wam musiała przysłać kasę na powrót do kraju.
Mikko,

Nie oceniaj ludzi po sobie - nie każdy jest takim nieudacznikiem jak ty i nie jest skazany na niepowodzenie. Ty chyba masz jakieś kompleksy - patriota się znalazł. Kolego, ty chyba w ogole nie masz wiary w siebie - aż mnie to dziwi patrząc, że masz tyle wiary w nasz kraj ha ha ha.

Ja, i pewnie wszyscy tu na forum, doceniają to co mają ale NIE są ludźmi tak zwanymi NARROW MINDED. Tak więc utop się koleś.

Taki z ciebie patriota? Nawet nie potrafisz nic lepszego wymyśleć niż Lepperooszołomy. Zajmij się wreszcie czymś pożytecznym to może wreszcie ty zmądrzejesz.
ok spoko,:) ale naprawde chyba nie straciles kiedys pracy i potem musiales jej szukac tak mysle... bo ja to przezylem... nie jest wtedy zabawnie...
Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 64
poprzednia |