szukam chetnych do wyjazdu do anglii

Temat przeniesiony do archwium
1711-1740 z 3652
Witam. Mam 21 lat, jestem z małopolski. Planuje wyjazd na dłużej za granice. Jest mi to obojętne w jakie miejsce. Może być kilka osób, może tez być jedna. Byłam już kiedyś w Anglii więc coś tam po angielsku umiem powiedziec:) zastanawiam się albo nad krajem anglojęzycznym albo nad Niemcami. Tylko z niemieckim troszke mam problem, dlatego może praca przy produkcji lub przy zbiorach byłaby odpowiednia (chyba że osoba/osoby które tez planuja taki wyjazd , umieją się dogadać:)) . Chodzi mi o to żeby na początek znaleźć cokolwiek już tu w Polsce i mieć zapewnioną prace i mieszkanie bo to chyba najważniejsze;) Zależy mi na tym żeby wyjechać w maju. Jeśli ktoś jest zainteresowany to tu jest mój e- mail- [email] Pozdrawiam i życze wszystkim powodzenia :)
Witam na imię Diana ,20 lat.
Jak większość chciałabym wyjechać do Angli w poszukiwaniu "lepszego" życia. Znam jednak realia i chcę załapać się na początku do jakiejkolwiek pracy . Co do języka znam podstawy . Wyjazd planuję na sierpień /wrzesień bo najpier wyjeżdżam do Niemiec aby zebrać fundusze na wyjazd do UK i przeżycie okresu poszukiwania pracy w Angli .Może znajdzie się ktoś chętny kto mógłby pomóc w znalezieniu mieszkania/pokoju i pracy na miejscu.
email: [email]
Szukam kogos kto sie wybiera do Londynu w maju. Jestem tu z 2 tyg i chce sie przeprowadzic blizej centrum, do czego potrzebny mi roommate, zeby koszta byly mniejsze :P. Mam 20 lat, szukam kogos w podobnym wieku. [email]
edytowany przez q_p: 23 kwi 2015
WITAM WSZYSTKICH
Mam 22 lata, planuję wyjazd do UK, Danii lub innego kraju ze względu na brata, który choruje oraz samego siebie, ponieważ nie daję już rady żyć za 1500, bez nałogów, bezkonfliktowy, z poczuciem humoru, niemiecki podstawowy natomiast angielski na takim poziomie że potrafię coś powiedzieć i zrozumieć ale nie komunikatywny.Wykształcenie średnie, posiadam prawko katB, odporny na stres, dyspozycyjny do wyjazdu od zaraz, potrafię pracować w zespole. Szukam pracy na produckji, pakowaniu, sortowaniu, recyklingu, fabryce,może być nawet zmywak jestem otwarty na inne propozycje. Jeśli ktoś może mi pomóc albo planuje wyjazd to chętnie się przyłącze. Piszcie śmiało [email]
Powodzenia dla szukajacych pracy
edytowany przez Zmotywowany93: 23 kwi 2015
A może jest ktoś na miejscu lub mieszka na stałe i mógłby pomóc coś załatwić (pokój i pracę) oczywiście nie za darmo. [email]
edytowany przez Zmotywowany93: 24 kwi 2015
Witam jakis czas temu pisałem tu ze szukam kogos do wyjazdu, Ludzie ostrzegam was. Duzo ludzi pisalo do mnie ze ma prace i tez jedzie ale trzeba sie zdecydowac na wyjazd w tydzien. To były jakies podejrzane propozycje bo niektorzy chcieli zaliczki, inni pisali ze pomoge np za 50zł czy 50F. Nie bawcie sie w cos takiego. Ja przyjechałem bo mialem prace załatwiona. Od wczoraj, poszedłem i co ? i praca nie halo. wiec wyszedlem po 15 minutach. Praca na czarno, a w to sie nie bawie. Wiec poszedłem do baru za rogiem i znalazlem prace jako kolner. Na poczatek moze byc. Przedwczoraj jak przyjechalem nie mialem mieszkania bo nie moglem zalatwic z PL. Pokoj na miejscu znalazlem w 3 godziny :) Blisko centrum, jeden autobus na liverpool street :) dodatkowo tanio bo 80F. Trzeba tylko troche odwagi i tyle :) jesli ktos chce pogadac czy dowiedziec sie czegos wiecej to moge podac gg albo maila choc na mailu rzadko bywam. Moje gg to :51178587
czesc,
Oboje z mezem chcemy wyjechac do anglii, moj maż jest informatykiem skonczyl studia niedawno tylko nestety nie moze znalezc pracy tu w Polsce w zawodzie, angielski zna dobrze komunikatywnie, czy jest szansa pracy w Anglii w tym zawodzie bez doswiaczenia? Na programowaniu zna sie dobrze duzo cwiczy i sie uczy lubi to co robi. Prosze o jakies informacje jezeli ktos cos wie. Dziękuje i pozdrawiam.
Cześć wszystkim,

Również planuję wyjazd. Kierunki takie jak Anglia, Irlandia, może Skandynawia. Znam angielski komunikatywny - na wyjazdach zagranicznych się dogaduję. Chętnie będę się uczyć dalej. Mam prawie 30 lat. Chcę wyjechać na stałe. Mogę na początek pracować przy produkcji, na taśmie, w hotelu itp. Tylko nie chcę jechać w ciemno. Myślę o wyjeździe przez agencję, żeby mieć jakiekolwiek warunki zapewnione na miejscu. Wyjazd może być od zaraz. Tylko na poważnie, do pracy i układania sobie życia a nie żeby pić piwo i imprezować.

Ktoś coś? :)
[email]
Cytat:
A może jest ktoś na miejscu lub mieszka na stałe i mógłby pomóc coś załatwić (pokój i pracę) oczywiście nie za darmo. [email]

Jak chcesz jechać do miasta robotniczego czyli gdzie pracy jest to mogę ci pomóc.
Tzn. podam ci numery tel do landlordów i ogłoszenia pokoi. Pokój po przylocie znajdziesz w godzinę albo szybciej. W mieście jest z 10 agencji, tam się rejestrujesz i codziennie chodzisz podpisywać listę i pytać o robotę, jak dobrze znasz angielski to robotę dostaniesz na drugi dzień. Mogę też podać numery przewoźników z lotniska(jakieś 30-40 funtów). To w sumie tyle.
Ile kasy na wyjazd?
90-150 funtów depozyt za pokój
50-80 pokój na tydzień
10 funtów karta do telefonu
20-30 funtów safety buty
10 funtów tygodniowo dojazd do roboty
No i żarcie.
Mi 450 funtów starczyło na 2 tygodnie, ale miałem robotę już drugiego dnia więc nie oszczędzałem, a żarcia z domu starczyło mi na 2 tygodnie. Piłem kilka piw dziennie i co drugi kupowałem fajki.
Ogólnie nigdy bym nie wyjechał sam, nie mając znajomych na miejscu. Tęsknota i brak kontaktu z kimś komu możesz zaufać zabije cię psychicznie.

Trzeba na miejscu kupić sobie jeszcze talerz, sztucce, garnek, patelnie, deske do krojenia, pościel itd. W UK jest inaczej niż w Polsce. Tu nikt ci zazwyczaj nie da korzystać ze swojego sprzętu - bo tu się mieszka w takich jakby kamienicach - niby to jest dom, ale ludzie rzadko widujesz w tym domu.

Nie radzę nikomu jechać z kimś poznanym przez neta, w ciemno, bez znajomych i dobrej znajomości angielskiego. To, że rozumiesz tekst czytany nie znaczy, że się dogadasz. Ja czytałem książki po angielsku, ale z dogadaniem się jest mega trudno na początku. Widziałem nawet sytuację jak dwóch angoli nie mogło się dogadać, bo mieli różne akcenty.

A jeszcze co do pracy, to trzeba na prawdę pracować, bo za stanie w miejscu nikt tu nie płaci. Kumpla wyjebali z roboty bo spóźnił się o 20 minut i dla supervisora wyglądał na pijanego, a był przeziębiony.
Polacy też zazwyczaj z agencji pracują na drugie zmiany. Pierwsze miają angole, a później polacy robią do 23-24 w nocy, więc w tygodni brak czasu na cokolwiek.
edytowany przez Emigrantxxx: 28 kwi 2015
Cześć! Jestem Daria mam 20 lat planuje wyjechać do Anglii jakoś w lipcu lub sierpniu na dłuższy czas. Szukam osoby do wyjazdu w 100% pewniej ;) Wszystkie szczegóły na maila [email]
Emigrantxxx-nie każdy kto tu jest albo tu przyjeżdża pracuje przez agencje tak jak ty.
Przyjeżdzają pracownicy z bardzo dużymi kwalifikacjami i nie idą do pracy przez agencji za 6,5.
Ja ja czytam ze jakiś facet pisze ze jest tu kilka miesięcy i jeszcze pracuje przez agencje za minimalna stawkę ,a w dodatku tęskni za mamusia -to juz widze typowego chłopaczka w rurkach.
Miasto robotnicze ?i Angolę pracujący przez agencje ?
Ty jestes w Uk?
Ps ...ty to facet jestes ?
Patelni to ty nie kupuj /patelnie to ty zrób -to moze zmieni ci sie myslenie
Bym cię nazwał idiotą, ale to by był komplement. Praktycznie każdy kto przyjeżdża do UK pierwszy raz musi zacząć głąbie od agencji, bo wyrobienie NIN trwa, a z agencji dostajesz tymczasowy.
Zastanawiam się jak mogłeś tyle głupot napisać w jednym poście. Nie każdy w fabryce pracuje z agencji, część ludzi ma kontrakty i tak jest z angolami na pierwszych zmianach, przynajmniej u mnie.
Nie pracuję za najniższą i to zresztą nie twoja sprawa snobie.
Ogólnie wyglądasz po wpisach na oszusta i naciągacza.
No moze dla ciebie tak to wyglada ale na szczęście te posty czytają tez ludzie, którzy maja swój rozum i potrafią ocenić kto tu pisze głupoty. S twoje zdanie mam gdzieś...
I właśnie dla tych ludzi muszę znów wyprostować to co ty tu wypisujesz:
Nie każdy musi pracowac na początku przez agencje, jestem tu kilka lat i nigdy w życiu nie pracowałem przez agencje w warehousie.
Poza tym co to za bzdura z tymczasowym ninem? Cos takiego nie istnieje, to o czym mówisz to po prostu numer referencyjny, nadawany przez HMRC a nie przez agencje w celu umożliwienia pracodawcy odprowadzanie składek osobie która nie posiada jeszcze NIN.
A ci Angole którzy z toba pracuja to 60-tki dorabiające do emerytury czy raczej tylko anglojęzyczni pracownicy których ty ze względu na jezyk którym sie posługują nazywasz angolami?
Jak piszesz ze potrafisz oszczędzić 300f na miesiac to moze wez sie do pracy ,bo to nie jest motywujące przyszłych ludzi którzy chcą tu przyjechać. No chyba ze chcesz wszystkich wystraszyć i zniechęcić bo sie boisz ze ci prace z agencji zabiorą?
Uświadom sobie głąbie, że 95% polaków w UK to ludzie bez wykształcenia i wszyscy zaczynali z agencji. Większość polaków UK to bydło. To, że ty masz się za jakiegoś geniusza tego nie zmienia.
Przyjeżdżając pierwszy raz do UK i chcąc pracować inaczej niż przez agencję, trzeba od razu robić NIN, na który można czekać ponad miesiąc, a nikt bez tego nas nie zatrudni.

Ogólnie ostatni raz odpisuje, bo nienawidzę snobów i idiotów - dwa najgorsze przypadki do dyskusji, a ty do tego jesteś jeszcze oszustem i naciągaczem co każdy rozgarnięty człowiek wyczyta z twoich postów.
Cytat: Emigrantxxx
Uświadom sobie głąbie, że 95% polaków w UK to ludzie bez wykształcenia i wszyscy zaczynali z agencji. Większość polaków UK to bydło.

No to jesli takie masz zdanie i tak sie wyrażasz o swoich rodakach, którzy przyjeżdzają tu ciezko pracowac i zarabiać pieniadze to ja nie mam nic więcej do dodania...
Pokazałeś swój poziom!!! Gratuluje!!!

Qwa ręce opadają...
edytowany przez poligon123: 29 kwi 2015
>>>>>>Qwa ręce opadają...
W zyciu najtrudniejsze do przyjecie przez samego siebie jest to, ze ktos inny moze miec inne zdanie.
On takie zdanie wyrobil na swoich doswiadczeniach, a jak wiemy kazdy ma inne doswiadczenia w zyciu.
Drugie, w momencie kiedy dyskusja schodzi na psy (na wzajemnie wyzywanie sie), to oznacza, ze poziom ten dyskusji jest zero, i nic z tego nigdy nie wyjdzie.
Zawsze powinnismy traktowac druga osobe z szacunkiem nawet jak nie zgadzamy sie z jej slowami, myslami czy nie jestesmy swiadomi jej doswiadczenia. Wyzywanie/przyezywanie osob tylko twierdzi o naszym niskim poziomie. Czy nie lepiej powiedziec - uznajmy ze mamy dwa inne zdania, i nie krzyczec na druga osobe - ja to wszystko wiem, a ty nic przeciez nic nie wiesz.
Cytat: terri
>>>>>>Qwa ręce opadają...
W zyciu najtrudniejsze do przyjecie przez samego siebie jest to, ze ktos inny moze miec inne zdanie.
On takie zdanie wyrobil na swoich doswiadczeniach, a jak wiemy kazdy ma inne doswiadczenia w zyciu.

Moze mi napiszecie skąd takie statystyki ?
Mi by przez gardło nie przeszło nazywać rodaków ze sa bydłem.

Ty terri jestes w tych 95%
Czy w tych pozostałych 5% ???

Z jakiego ktos środowiska musi sie wywodzić i z jakiego byc marginesu społecznego i w jakim musi sie obracać zeby twierdzić ze 95% Polaków to bydło.
To nie sa zdania tego matoła a twierdzenia
-ze 95% Polaków to bydło
- ze każdy zaczyna od agencji
- i jak sie przychylasz to tego buraka zdań-twierdzeń /to brawo.
edytowany przez poligon123: 29 kwi 2015
Cytat: poligon123
- i jak sie przychylasz to tego buraka zdań-twierdzeń /to brawo.

Zacytuj prosze, gdzie ja to twierdzilam.
Chyba sie zgodzisz z tym, ze przeciez kazdy dorosly i zarazem inteligentny czlowiek ma prawo do pisania/mowienia tego, co tylko mu na jezyk przypadnie, czy to jest 1 procent prawdy, czy 100 procent prawdy .
Cytat: terri
Cytat: poligon123
- i jak sie przychylasz to tego buraka zdań-twierdzeń /to brawo.

Zacytuj prosze, gdzie ja to twierdzilam.
Chyba sie zgodzisz z tym, ze przeciez kazdy dorosly i zarazem inteligentny czlowiek ma prawo do pisania/mowienia tego, co tylko mu na jezyk przypadnie, czy to jest 1 procent prawdy, czy 100 procent prawdy .

No owszem, każdy ma prawo tylko po to jest to forum zeby informować i rozwiewać watpliwości a nie wprowadzać ludzi w błąd i niepotrzebnie zniechęcać do przyjazdu pisząc jak tu jest zle i ciezko zyc.
On wyraża swoje zdanie, ja swoje...neguje to co on pisze bo sie z tym nie zgadzam i uważam to za absurd.
Tak jak pisałem wcześniej każdy kto tu wchodzi i czyta sam moze ocenić i wybrać czyja opinia bardziej mu odpowiada.
No chyba ze to samo bydło i niewykształceni jak ocenia swoich rodaków kolega!!! Ja uważam ze tutaj ludzie wchodzą po to zeby sie dowiedzieć conieco przed podjęciem decyzji o wyjezdzie i co sie dowiadują? Ze tu nie zarobią i w ogóle ze sa bydłem...
Nie rozumiem tez dlaczego wszyscy którzy sa w Anglii piszą na tych forach jak tu jest zle i beznadziejnie a jednak tu siedzą i nie wracaja do polski...szkoda gadać
>>>>No owszem, każdy ma prawo
...tak, on mowi swoje zdanie, TY masz swoje zdanie, ja mam swoje zdanie.
>>>>On wyraża swoje zdanie, ja swoje...neguje to co on pisze bo sie z tym nie zgadzam i uważam to za absurd.
...tak, ale on ma prawo sie wypoowiedziec, TY mozesz to uznawac za absurd (ja tak samo moge), ale on ma to prawo. To sie nazywa 'wolnosc' slowa'.
>>>>Nie rozumiem tez dlaczego wszyscy którzy sa w Anglii piszą na tych forach jak tu jest zle i beznadziejnie a jednak tu siedzą i nie wracaja do polski...szkoda gadać
...nie musisz ich rozumiec, oni tak mysla, ty myslisz inaczej, ja mysle inaczej.
Ja jeszcze pamietam dawne, dobre czasy kiedy to pracownik wybieral ktora praca jemu odpowiadala a ktora nie, ale to, jak wiemy bylo wieki temu...
Siedzą i nie wracają do PL bo za bardzo nie ma do czego wracać.Uwierz mi że wielu marzy o tym żeby wrócić.
Co do Anglii to byłem od 2004 i nigdy nie wrócę do tego syfu żeby mi tam oferowali bajońskie gaże i robotę marzeń.1000 razy bardziej wolę Niemcy niż UK.Z wielu względów.A najbardziej to wolę PL.
Anglia to w skrócie szaro brudno i ponuro.A do tego dochodzą wredne ryje Angoli.I jawi się cała kwintesencja tego kraju.
Całkowicie sie zgadzam z tym co mówi Emigrantxxx.
A co do tzw zachowania polaczków względem rodaków to szkoda to komentować brak słów i tak jest wszędzie nie tylko w UK.
Do wszystkich którzy chcą się wybierać do kraju rozkoszy zwanym UK nie szukajcie kompanów do podróży bo może to być bardzo zła decyzja i skończyć się fatalnie nigdy nie wiecie na kogo traficie i co ten ktoś wam odjebie w przyszłości.Z obcymi ludźmi nie wybiera się na żadne wycieczki.To prosta zasada.
Kolejna kwestia jest taka że perfect Eng to teraz podstawa już dawno minęły te czasy że w roku 2004 jechało tałatajstwo wprost z ławek w polskich parkach dla których język Eng był znany jedynie z satelity i zaraz po przyjeździe znajdowali pracę. Dlaczego? bo w tamtych czasach praca leżała niemalże na każdej ulicy i jedyny trud jaki trzeba było wykonać to schylić się żeby ją z ulicy podnieść.Tak więc jeżeli wydaje ci się że po Eng śmigasz jak Tony Blair to nigdzie się nie wybieraj bo znajdziesz się z ręką w nocniku.Tobie się nie ma wydawać ty masz to wiedzieć.Wielu było takich którym się wydawało że znają a po przyjeździe niemiło się rozczarowali.
Więc to co pisze Emigrantxxx to niestety nie jest matrix tylko rzeczywistość.
Trochę zgadzam się z piter77, że niektórym może wydawać się trochę ponuro. Choćby ze względu na aurę, ciemne i wilgotne mieszkania, sporo śmieci na ulicach.
Zgadzam się też, że z obcymi nie powinno się jeździć. Ale z drugiej strony, nie wyjechałoby tyle osób gdyby każdy szukał dobrego znajomego do wyjazdu. Ja byłem wprawdzie w Irlandii przez krótki czas więc może porównania do UK nie mam, ale w Dublinie było podobnie.
Ale nie zgadzam się do końca z kwestią języka. Owszem, powinno się go znać jeśli nie chcemy ryzykować oszukiwania nas i chcemy czuć się bezpieczniej albo szybciej znaleźć lepszą pracę. Ale osobiście znam kilka osób, które wyjechały bez języka i nawet nie próbują się go nauczyć będąc już tam na miejscu dłuższy czas. Nie pochwalam tego, ale stwierdzam fakt. Dla mnie to jest właśnie grupa Polaków, którzy po prostu wegetują za granicą nie próbując ułatwiać sobie życie i choć trochę próbować wpasować się w otoczenie.
No i znam osoby, które nadal wyjeżdżają nie znając języka, czasami nawet w ciemno i jakimś cudem im się udaje. Nie wiem czym się zajmują, ale wiem, że pracują i że nie mają zamiaru wracać.
Kolejna kwestia to dlaczego Polacy nie wracają mimo, że tak bardzo chcą. Skoro nie mają do czego to jednak znaczy, że mają lepiej tutaj gdzie są (jakkolwiek źle by nie mieli). I myślę, że wielu Polaków właśnie takie ma podejście wyjeżdżając. Czyli, żeby było choć odrobinę lepiej, odrobinę łatwiej, żeby chociaż wychodzić co miesiąc na zero z wydatkami, a nie na minusie jak w Polsce.
Co do kwestii wyjazdu przez agencję, to sam się nad tym zastanawiam. Nie dlatego, że nie mam ambicji na coś lepszego, ale dlatego, że początki są cholernie trudne, a pewność pracy i zakwaterowania, którą gwarantuje agencja dużo ułatwia.
No i kwestia języka. Wszyscy piszą komunikatywny, zaawansowany, średniozaawansowany itp. Ale co tak naprawdę to znaczy? W jakimś stopniu wyznacznikiem znajomości języka może być możliwość oglądania filmów bez napisów, czytania angielskich książek itd. choć i tak nie do końca. Ale zderzenie z językiem angielskim, którym posługują się na wyspach to jak zderzenie z ciężarówką. Na początku jest baaaardzo ciężko i nie ma co tego ukrywać. Każdy się blokuje przed mówieniem. Niby rozumie co do niego mówią, niby wie co chciałby powiedzieć, ale zacina się z braku słówka albo z obawy przed popełnianiem błędów. Do tego presja otoczenia, ignorancja Brytyjczyków dla nieznających języka. Oni nie powtarzają jak nie rozumiesz, po prostu musisz zrozumieć i już, a jak nie radź sobie sam. Ale trzeba też dodać, że człowiek jest zmuszony posługiwać się językiem i błyskawicznie się go łapie. Niestety trochę czasu mimo wszystko musi minąć, żeby zrozumieć Brytyjczyków i nie bać się posługiwać językiem.
Natomiast jakość życia i brak stresu z powodu zbyt niskich zarobków mogą wiele zrekompensować. Nie ma stresu związanego z przerośniętą biurokracją, urzędnicy są wręcz często pomocni. Jak jesteś dobrym pracownikiem to nawet próbują Cię zatrzymać, nie palą mostów, nie utrudniają. Ile razy Wam zdarzyło się, żeby polski pracodawca próbował Was przekonać do pozostania w pracy, próbował negocjować lepsze warunki byle Was zatrzymać zamiast od początku szkolić nowego pracownika w Wasze miejsce? Mnie się to NIGDY nie zdarzyło. Kiedy tylko pracodawca się dowiadywał, że chcę odejść stawałem się złem koniecznym i znikały moje dotychczasowe zasługi dla firmy. Jeśli macie inaczej, to proszę, poprawcie mnie.
I ja wiem, że za granicą będzie cholernie ciężko, ale wiem jaka perspektywa mnie czeka. Że w końcu będę człowiekiem i obywatelem, a nie tylko rubryką w tabelce, którą w każdej chwili można usunąć albo opodatkować.
Dlatego odwagi, rozsądku i determinacji, a na pewno się uda. Ja się zabieram za szukanie kompana i organizowanie pracy.
Prawda jest taka, że w roku 2004, gdy otwarto granice, ruszyła pierwsza fala Polaków,która podzieliła się na dwie grupy społeczne:

1-wykształceni,znający język, mający fach w ręku-tacy nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy,choć nie ma zasady,bo doświadczenie jest również ważne

2-niewykształceni(z różnych powodów),bez języka,czesto bez fachu,wyjechali za granicę pod presją rodziny , trudnej sytuacji finansowej , jak i dla lepszego życia

Podsumowanie-to właśnie ta druga grupa obawia się napływu nowej fali lepiej wykształconych i znających język.Boją się, że stracą swoją tak ciężko znalezioną i utrzymaną pracę. Ich taktyką jest zniechęcanie nowych, pisząc w internecie o braku pracy , niskich zarobkach i że nie jest tak kolorowo,że jest brud, smród i ubóstwo.
Nikogo nie zamierzam do niczego zniechęcać i niczego się też nie obawiam Panie wampir221 bo nie mam czego.W Eng mnie już dawno nie ma i na 200% tam nie wrócę a jedyne to co mi dała UK to właśnie umiejętność posługiwania się tą mową która niesamowicie mi się przydała.Ja osobiscie to bym zmienił kolejnosc i pod Nr. 1 najpierw umiescił tych niewykształconych bez znajomosci jezyka bo wlasnie takich w tamtym okresie jechalo tam najwięcej.
Co do Pana faboostera to powiem tak przebywałem niemalże ze samymi tzw. nieznającymi języka i większość z nich siedzi tam do dzisiaj.Część z nich połapała język a druga część wegetuje dzięki tym co połapali.Ale oni są oporni na wiedzę a Angielską biurokrację załatwiają za nich inni.
Tym wszystkim marzycielom którzy chcą dziś wybrac się tam w ciemno bez znajomosci jezyka moge powiedziec krótko "POWODZENIA ZYCZE".Bo wg mnie jest to samobójstwo.
Ogólnie to się z Panem zgadzam.Anglia to nie moja bajka szaro ponuro i brudno a i sami angole to nieciekawi ludzie dlatego już dawno zdecydowałem się wyemigrowac z Anglii i teraz wiem że byla to wlasciwa decyzja.
Akurat Anglicy jako ludzie są bardzo mili i sympatyczni, ale głupi co widać nawet po ich budownictwie i słynnych kurkach z wodą. W UK można się spotkać z absurdalnie głupimi rzeczami jak właśnie 2 kurki do wody, zatrzaskowe drzwi(nie weźmiesz klucza z pokoju ze sobą, nie wejdziesz), światło na sznurek w łazienkach, brak jakichkolwiek parkingów w większości miast i te ich jedzenie. Jak ktoś jadł angielskie chleby to wie o co chodzi. W UK wszystko jest gorsze niż w Polsce poza pieniędzmi - jest to moje zdanie. Po dłuższym pobycie zacząłem się zastanawiać jak tak głupi naród zbudował tak bogate państwo i chyba innej odpowiedzi niż dorobienie się na kolonizacji nie ma. Nakradli i na tym zbudowali kraj + ominęły ich wojny.

Tacy Niemcy z kolei zupełnie inny kraj. Wszystko przemyślane, ma swoje miejsce, schludnie, ładne budownictwo itd. Gdybym tylko znał niemiecki to nigdy bym się w UK nie znalazł.

Nikogo nie chce zniechęcać, bo jak ktoś chce to i tak pojedzie, to tylko moje zdanie i odczucia po pobycie w tym kraju.
.
edytowany przez Lukass22: 30 kwi 2015
Cześć
Jedzie ktoś może do Manchesteru teraz w maju???
Pisać [email]
Cześć, Mam na imię Justyna, końcem czerwca mam obronę magisterską, niedługo potem planuje wyjechać do UK. Do pracy, nie interesują mnie żadne alkoholowe libacje itp. Będę kierować się na Birmingham, ponieważ chcę mieć po sąsiedzku przyjaciółkę, a jak mi wiadomo, o pracę w Bham nie najgorzej :) tak więc, rozglądam się za chętnymi do wspólnego wynajęcia jakiegoś przytulnego lokum, w spokojniejszej dzielnicy. Aha, z angielskim nie mam problemu (studia wymagają odpowiedniego poziomu) + jestem zorganizowana, a przede wszystkim niegroźna i sympatyczna. Zainteresowani: justynanglia@gmail.
Cześć
Laat 22, mam zamiar wyjechać do UK , bez żadnych nałogów, bezkonfliktowy, język angielski podstawowy ale co nieco potrafię, mam prawo jazdy katb, dyspozycyjny do wyjazdu. Skończyłem Technikum, pracowałem na kuchni. Podejmę prace na produkcji mogą być inne oferty. Do osób, które jadą pić, ćpać i imprezować proszę nie piszcie wiadomo czasem można razem usiąść, porozmawiać, wypić sobie piwko raz na jakiś czas (wszystko w granicach rozsądku) [email] Piszcie pogadamy na spokojnie :)
Pozdrawiam, trzymajcie się i wytrwałości.
edytowany przez mloody: 30 kwi 2015
Temat przeniesiony do archwium
1711-1740 z 3652

« 

Pomoc językowa - tłumaczenia