CZY.....

Temat przeniesiony do archwium
SOORY CZY BYŁ KTOS W LONDYNIE ALE TYLKO NA TYDZIEŃ , UCZYĆ SIĘ JĘZYKA ????? CZY TO COŚ DA???????????
>SOORY CZY BYŁ KTOS W LONDYNIE ALE TYLKO NA TYDZIEŃ , UCZYĆ SIĘ
>JĘZYKA ????? CZY TO COŚ DA???????????
Ja bylam na 2 tygodnie w szkole jezykowej nidaleko Londynu. Czy to cos daje?Zalezy na co liczysz.Mozesz przelamac niechec do jezyka, nauczyc sie czegos o kultorze, pozwiedzac... ale nie nauczysz sie akcentu, i Bog jeden wie czego. Ja na twoim miejscu bym nie jechala i nadal zbierala pieniadze na dluzszy wyjazd, tydzien to tyle co nic
A czy Ty potrafisz napisać jakąś logiczną wypowiedź nie zaczynając od \"SOORY\" ? :P
sorry nicol (zebys sie nie doczepila do soory albo mojego sorki), ale o co ci chodzi?????
boh, jesteli tylko o to \"soory\" , boh...
moje słodziutkie \"sorki\" tez by dostalo w tylekk,
logiczna?
pod jakim wzgledem?????
dla mnie wszystko bylo ok :-)))))))))))))))))))
Be nice to people on your way up because you meet them on your way down.
Jimmy Durante
Cześć! Byłam w Londynie w zeszłym roku. Wyjechałam tam na 4 tygodnie, gdyż uważałam, że krótszy pobyt jest bezcelowy. Rzeczywiście te 4 tygodnie dużo mi dały, aczkolwiek potem miałam okazję zostać tam dłużej i w sumie wróciłam po 5 miesiącach. Cały czas uczyłam się w International House na Piccadily i, co chyba najbardziej mi pomogło, całymi dniami pracowałam z brytyjczykami. Wg mnie tygodniowy pobyt to bezcelowy wydatek. Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce.
jesli masz opory, żeby mówic po angielsku i masz mozliwośc być odseparowana od Polaków podczas pobytu to chyba warto, ale tydzień to bardzo mało. Byłam na takim wyjeździe na 2 tyg., uczęszczałam do szkoły dla obcokrajowców (szkoła w środku wakacji z własnej woli... hehe) i muszę przyznać, że jestem zadowolona z pobytu. Co prawda nigdy nie miałam oporów, żeby mówić po ang, ale tam się ich wyzbyłam całkowicie słysząc jak ludzie inncyh nacji \'kaleczą\', a jednak mówić się nie boją. Poza tym to fajna okazja do pozania nowych ludzi.

W każdym razie - osobiście nie nauczyłam się za wiele nowego słownictwa czy gramatyki, bo też nie taki był cel mojego pobytu, ale co najważniejsze - nauczyłam się wykorzystywać wiedzę, którą już posiadam. No i spojrzałam na język pod trochę innym kątem, teraz już nie mam takiej niechęci do uczenia się np. słownictwa związanego z kuchnią czy gotowaniem (wczesniej zawsze zadawałam sobie pytanie - po co mi to?) bo wiem, że w takich codziennych sytuacjach to się bardzo przydaje :)
Temat przeniesiony do archwium