Cześć Athak.
Wygląda na to, że mieliśmy identyczny test. Ja sądzę, że na całym świecie w tym samym dniu jest ten sam test. Z reading między innymi miałem novą i supernovą, do tego jakies gatherous i hunting tribes, a trzeciego nie pamiętam. Ogólnie rzecz biorąc miałem short format of reading section i long format of listening section. Nastawiałem się na long format of reading section - wydawało mi się proste, ale na szczęście trafiłem na odwrot.
Dla mnie też z pewnością speaking wydawał się najgorszą partią. W internecie za dużo naczytałem się ludzi, którzy strasznie panikowali. Przyznam się że sam w taką panikę wpadłem. Parę razy spotkałem się z anglistką, żeby poćwiczyć - pewnie to mi też w dużym stopniu pomogło - przynajmniej nauczyłem się formatu odpowiedzi:
-2 pierwsze zadania wstep rozwiniecie zakonczenie
-a pozostale na co mam zwracać uwagę.
Jak zobaczyłem pytania adrenalina uderzyła mi maksymalnie do głowy. Pierwsze było: opisz swoj najwazniejszy dzien w zyciu. Cos tam pogadalem, pogadalem, ale strasznie dziwnie sie czulem, ze gadam w pustkę:)
Po speaking mialem bardzo mieszane uczucia, ale w rezultacie dostalem te 29/30. Z drugiej strony wydaje mi się że test-examiners mają porownanie m.in. z azjatami i afrykanczykami, ktorzy tez podchodza do tego egzaminu i naprawde bardzo kalecza angielski. Ba, nawet w USA spotkalem sie z osobami, ktore juz studiuja w USA, np. phd, ale po angielsku tez maja klopoty z mowieniem..
Trudny tez byl temat na independent writing. Nie wiedzialem za ktora strona sie opowiedziec: czy lepsza praca krotkotrwala ale wysokoplatna, czy ta druga. Jak krew z nosa!
W rezultacie otrzymalem wyśnione 105/120. Strasznie sie ucieszylem z tego wyniku, zwlaszcza ze bylem święcie przekonany, że będę miał around 92-93. Teraz już tylko mogę aplikować na uniwersytety w USA, Kanadzie i Amsterdamie:)
A Tobie po co TOEFL, jeśli możesz się podzielić?
Pozdrawiam,
A.