Czy metodą Callana można uczyć się samodzielnie?

Temat przeniesiony do archwium
mam do Was wszystkich pytanie: czy metodą Callana mogę sie uczyć samodzielnie? ściągam cały kurs(juz 40% :) ), ale z tego co sie naczytałem o tej metodzie to nauczyciele muszą pytać, powtarzać pytania, poprawiać.. czy mozliwe jest więc bym uczył sie sam?

oczywiscie, kazdy mi doradzi: "zapisz sie na kursy". Z tym że ja bym z takiej rady chętnie skorzystał, gdybym tylko miał na te kursy pieniądze.. zrobiłem juz cały kurs ESKK, regularnie staram sie też uczyc nowych słówek.. czy więc taka metoda Callana jest dla mnie dobra?

w grudniu MUSZE zdać FCE żeby sie dostać na moją wymarzoną uczelnię.. czy może polecacie mi jakąś inną formę przygotowania? byłbym wdzięczny za wszelką pomoc ludzi, którzy naprowadza biednego zagubionego człowieczka.. :) z góry wielkie thx!
Nie można. Metoda ta polega na tym, że zmieniający się codziennie lektorzy prowadzą zajęcia w tempie karabinu maszynowego. Zadają Ci pytannia, na które musisz odpowiedzieć w ułamku sekundy, prawie bez zastanowienia. Początkowo wydaje się to niemożliwe, ale po kilku lekcjach część uczniów przystosowuje się do tej metody reszta rezygnuje.

Kupując w sieci tzw. Stage Callana i płyty z nagraniami tej metody bedziesz uczył się metodą tradycyjną, nie mającą nic wspólnego z Callanem.

Doświadczony lektor moze poprowadzić zajęcia tą metodą opierając się na każdym podręczniku jezyka angielskiego.
Jeśli już ściągnąłeś materiały, to powinieneś z nich korzystać. Tylko to nie będzie metoda Callana. Jednak ucząc się z tych materiałów musisz uczyć się na głos i na pamięć. Nie wolno Ci przejść do następnego ćwiczenia, jeśli aktualnego nie potrafisz powtórzyć z zamkniętymi oczami, nawet stojąc na głowie. Musisz też nauczyć się błyskawicznie modyfikować każde zdanie. Pamietaj ucząc się języka 90% wyuczonych zdań nie będziesz musiał nigdy w życiu zastosować, natomiast każde z nich będziesz musiał sklonować.

Nauka na stacjonarnych kursach ma te zaletę, że słyszysz głosy "męskie, żeńskie i nijakie". Cienkie, grube i bardzo piskliwe. Ucząc się z nagrań mp3 będziesz słyszał tylko te same osoby, wypowiadające te same kwestie. Czeka Cię dużo pracy, ale chyba warto ja podjąć, jeśli chcesz dostac się na wymarzoną uczelnię.
ok, dzieki wielkie za wskazowki :) czyli mam powtarzac choćby nie wiem co, chocbym nawet nie wiedzial gdzie ja sie aktualnie znajduje :P thx za pomoc, zobaczymy co z tego bedzie ;) a moze polecicie mi jakis inny ciekawy program/sposob?
z gory thx!
Cześć. Ja też mam kurs Callana z nagraniami mp3. Daj znać jak Ci idzie. Pozdrawiam
powolutku.. najgorsze, ze kiedy oni mówią to nie ma ani sekundki na powtórzenie - przydałyby sie jakieś przerwy :/ bo powtarzanie równo z drugą osobą wybija z rytmu..
Po siedmiu miesiącach nauki "Mathod Callana"zastanawiam się czy przypadkim nie dokonałem złego wyboru ,co daje ta metoda?na dzień dzisiajszy wiem tylko tyle że coś wiem,ale nie wiem jak tego uzywać na co dzień,callan przekonuje że nauczysz się pisać dyktanda,nauczysz się czytać,nauczysz sie konwersacji,tylko jak wyjaśnić takie pytanie i odpowiedź

Why Do some people cover their faces with their handkerchiefs when they sleep during the day?jak takie pytanie sklonować aby było pożyteczne na codzień
odp.some people cover their faces with their handkerchiefs when they sleep during the day,because they don't like to have the light in their eyes

W szkole lektorzy czasem każą nam zadawać pytanie innym słuchaczą z okreslonym słownictwem ,i co nic nie można z siebie wydusić konkretnego.

dyktanda moje doświadczenie polegało że przez pewien okres ćwiczyłem pisownie w domu co Callan twierdzi że robić się nie powinno i jakość dyktand sie poprawiła teraz już nie ćwicze i jakość spadła drastycznie,
nie potrwfie odpowiedzieć na wiele kwesti dotyczących tej metody zaczołem więc dokończe ten rok a co od września???
Cześć - jestem tu pierwszy raz więc prosze o wybaczenie jak napisze coś nie tak.Chce sie podzielić swoim doświadczeniem w zakresie nauki angielskiego ze stagów callana. Wraz z mężem nie mamy juz po 20 lat i język angielski nie był nam potrzebny do zdawania egzaminów a raczej do emigracji.Na przygotowanie sie do emigracji daliśmy sobie rok a raczej na nauke. Więc doszliśmy do wniosku ze trzeba iść do szkoły językowej,ale nie mogliśmy iść obydwoje z wiadomych przyczyn (pieniądze).Bez losowania na kurs został wydelegowany mój mąż - powód był taki ze posiadał konkretny zawód i większe prawdopodobienstwo uzyskania pracy.Przez krótki czas probował uczyc mnie tego czego sam sie na kursie nauczył,ale szybko doszłam do wniosku ze to nie ma sensu (bo jak można sie nauczyć cos od człowieka ktory sam dopiero poznaje podstawy) W tym momecie zycia znajoma powiedziała mi ze istnieje cos takiego jak stage callana więc zdobyłam teksty i mp3. W ówczesnym czasie komputer był tylko w swerze marzeń mojej córki wiec cały dom był wyścielony kartkami a mocno zdyzelowany odtwarzacz marudził po angielsku do utraty tchu. Moje i mojego męża drogi sie rozeszły (oczywiśćie pod względem nauki angielskiego) on pilnie uczył sie tego co było wykładane za dość dobre pieniądze w szkole a ja chodziłam z darmowymi kartkami po domu .Motywacja była mocna bo czy moze być większa jesli chodziło o całe nasze zycie.Po roku wyjazd i zderzenie z rzeczywistością . Pomijając fakt ze w Irlandii mówi sie troche inną angielszczyzną niz jest w ksiązce to największym prolemem dla mojego męza była szybkość( tubylcy nawijali tak szybko ze miało sie wrazenie takie jakby zaraz im miało zabraknąć powietrza w płucach) mąż rozumiał połowicznie to co sie do niego mówi a jak przyszło mu coś powiedziec to juz była totalna tragedia.Pracy nie brakowało w zawodzie męza tylko jaki potęcjalny pracodawca chciał czekac az moj mąz wyduka wygłaskane gramatycznie zdanie ,i wcale nie interesowało pracodawce to ze moj mąz umi pisac i czytac ze zna gramatyke. A ja totalny analfabeta z dziwacznym akcentem a raczej brakiem jakiego kolwiek akcentu niepiśmienna czytac tez nie umiałam o gramatyce to wogole nie wspomne bo nie istniała ,ale za to nawijałam jak oszalała a do tego dobrze rozumiałam tubylców a moje błedy nie raz powodowały rechot smiechu do łez u tubylczej społeczności Jednak jesli chodzi o stage callana nauczyły mnie mowienia i to szybkiego mowienia całymi zdaniami nie miałam problemu w codziennym zyciu ani w znalezieniu pracy a do dzis dnia moja pracodawczyni poprawia to co mowie , jesli chodzi o mojego męza musiał iść znowu na kurs tylko ze teraz na miejscu i oczywiscie tez za dobre pieniądze szkoła w polsce nauczyła go przedewszystkim gramatyki , poprawnego słownictwa ,czytania i pisania ale nie nauczyła go szybkości i odwagi mowienia zastanawiał się nad każdym wyrazem ktorym wymawiał co powodowało zniechęcenie do rozmowy u rozmówcy Uczenie sie w szkole językowej musi trwać lata aby przyniosło efekty ale jest taki plus ze angielskiego mozna sie nauczyc dobrze stage callana nie nauczą dobrej angielszczyzny ale naucza mowienia bez akcętu bez gramatyki bez pisania i czytania na zadawalającym poziomie nie polecam samodzielnej nauki ze stagów do egzaminu poniewaz gramatycznie sie lezy na łopatkach piśmiennictwo tragedia o akcęcie nie wspomne. Język angielski jest dla nas trudny w wymowie potrzebny jest człowiek ktory bedzie mowił ma intonacje rozną, akcent i do tego bedzie słyszał twoje błedy maszyna nie poprawi twoich błędow i nie zawsze dobrze bedziesz rozumiał słowa wypowiadane przez odtwarzarke,stage callana nie wytłumaczą ani nie nauczą gramatyki . Nie jestem specjalistką w dziedzinie nauki angielskiego ale z własnego doswiadczenia moge powiedziec ze jesli ktoś chce szybko sie nauczyc angielskiego ale tylko na potrzeby emigracji ,ma dużą motywacje samo zaparcie i dyscypline a brak mu pieniędzy to polecam stage callana jesli chodzi o egzaminy to lepiej zdecydowac sie na kurs .Pozdrawiam Anita
bardzo spodobal mi sie Twoj tekst. Jestem w polowie callana na intensywnym kursie ale mam obawy, że w najmniejszym stopniu nie poradziłbym sobie w jakiejkolwiek rozmowie o pracę w Irlandii.Nie wiem czy mam kontynuować czy dac sobie spokój. Bardzo chcę wyjechać i za rok albo dwa sprowadzić rodzinę. Mam specyficzny zawód(umiejętność) nie związany niestety z wykształceniem ale obawiam sie o język, że przepadne z kretesem. Poradź proszę czy w połwie callana ryzykować czy poświęcic jeszcze pare miesiecy i dokonczyć callana w Polsce?
Sądzę, że powinieneś jednak dokonczyć Callana w Polsce, jeśli oczywiście robisz to na kursie, a nie sam. Pamietaj też, że nauka pamięciowa jest niezbędna dla opanowania języka.

Postaraj się o książki z kasetami np.

Dagmara Świda
English for Business and Politics

Zofia M. Patoka, Dagmara Świda,
Basic English for Business

Barbara & Marcin Otto
Here is the News

Korzystając z nagrań ucz się tekstów metodą dzięcioła. Dopiero, gdy będziesz potrafił wyrecytować cała czytankę 3 razy bez zająkniecia wypisz nieznane Ci słowka i znajdx ixch znaczenie w słowniku, zastanów się nad formami gramatycznymi i naucz się ich. Twoim celem jest wyjazd za kilka miesiecy i życie w zupełnie innym środowisku językowym. Oczywiście jesli wyjeżdżasz do Chicago nie musisz pracować tak intensywnie. Tam wystarczy, że będziesz umiał powiedzieć "zostawiłem kara na kornerze.
Jesli zdecydowales sie na Callana to moge Ci rowniez polecic stronke http://www.slownictwo.pl , która dodatkowo wspiera nauke na tym kursie i która bardzo mi pomogla. Dzieki niej jeszcze lepiej utrwalisz slownictwo, a z pewnością warto sie na niej sprawdzić przed egzaminami FCE.
Temat przeniesiony do archwium

« 

Pomoc językowa