Moze i masz rację, ze nia da sie utrzymać biegłości w 50 językach, ale byli i są ludzie, którzy opanowali ich kilkadziesiąt, a nawet ponad sto. Chociaż jak piszesz nie utrzymywali w nich biegłości w razie potrzeby szybko ją opanowywali. Oczywiscie jestem pełen podziwu dla króla Mitrydasa, który znał ich 25, ale wtedy języki były uboższe i łatwiej było je opanować, zwłaszcza królowi, który mógł wezwać w każdej chwili kilku niewolników i "zanurzyć się w ich języku".
Trudniej juz było późniejszym poliglotom, którzy opanowywali trudniejsze struktury językowe. Jednak Krebs brał dodatki za znajomość 60 języków, a znał ich wszystkich 90.
Schliemann oprócz ponad dwudziestu języków współczesnych mu znał kilkanaście wymarłych starożytnych, dzięki którym jego poszukiwania stawały sie łatwiejsze.
Podobnie Champolion, który dzięki znajomości wielu języków starożytnych odczytał egipskie hieroglify.
Wśród polskich multipoliglotów należy wymienić Andrzeja Gawrońskiego, który przyznał się do znajomosci 100 języków i umiejętności czytania w dalszych 40. Po jego śmierci w jego prywatnej bibliotece znaleziono książki w 100 jezykach z uwagami pisanymi ręką Prof. Gawrońskiego w języku autora książki.
Spośród współczesnych poliglotów najbardziej cenię Stillera, Broniarka i jeszcze jednego, który wg Broniarka zna 24 języki, ale jest politykiem dlatego nie wymienię tu jego nazwiska.