Metoda Schliemanna - warto?

Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 45
poprzednia |
Czytałem ostatnio troszkę o tej metodzie, tyle ile udało mi się znaleźć w necie i w wypowiedziach Bejotki :) Mam pytanie czy ktoś stosował jego metodę? Na ile mu się wydała efektywna? W jaki dokłądnie sposób się uczył, czy to chodzi o przetłumaczenie tekstu a potem wkuwanie na pamięc z zapamietywaniem jednocześnie znaczeń?

BJK ty pisałeś chyba kiedyś, że się uczysz też tą metodą, prawda? Mógłbyś coś powiedzieć o efektach i dokladnym sposobie? I czy dobra jest to metoda na początku nauki języka czy krótko przed CAE też może się jakoś sprawdzić?

Będę wdzięczny za wszelkie informacje.

Pozdrawiam
Piotr
Ja nie stosowałem ale wiem jedno
Jeśli nie jestes poliglotą z prawdziwego zdarzenia (umieją 40-50 języków i dalsze 20 biernie to taka średnia) z wielkim talentem to nic innego nie pomoze jak ciezka i mozolna praca. Żadna metoda Cię od tego nie uwolni. Jedyny problem aby metoda była w miarę logiczna i sensowna.
Ja nigdy nie pisałem, że uczyłem się ta metodą. Natomiast uważam, że warto czasami nauczyć się na pamięć dłuższego tekstu prozy. Poza tym pisząc o Schliemannie pisałem też, że po opanowaniu rozdziału jakiejś książki pisał on eseje na jego temat.

Dzisiaj, w dobie multimediów ograniczenie się do tej metody byłoby raczej błędem, ale sprónuj raz na tydzień nauczyć się na pamięć, koniecznie na głos 20 stron Harry'ego Pottera.
Hm.. ok dzieki za rady :)

Pozdostane chyba przy normalnych metodach,może czasami ucząć się przydatnych dialogów na pamięć.

Pozdrawiam
>Jeśli nie jestes poliglotą z prawdziwego zdarzenia (umieją 40-50
>języków i dalsze 20 biernie to taka średnia)

Nie ma takich ;) A jak jacyś się znajdą to będzie to zaledwie garstka.
Polecam to Forum żebyś takich głupot nie pisał, że prawdziwy poliglota musi znać 50 języków i 20 biernie.
http://how-to-learn-any-language.com/forum/default.asp
No nie, za chwilę się zacznie kolejna bezsensowna dyskusja, tym razem o poliglotach. Na początek trzeba wyjaśnić co to znaczy "znać język", bo różni ludzie rozumieją to różnie.
Mertt,
jeśli nie rozumiesz to nie pisz ze pisze glupoty.
Są ludzie którzy znają tyle. I co lepsze może sie uśmiejsze ale mówią nimi jak rodowici native.
Poliglota to czlowiek znajacy kilka jezykow ot taka jest lakoniczna definicja poliglota. Wstawiajac miedzy to ładne słówko "prawdziwy" znaczy z najwyzszej polki.
Zanim zaczniesz bezsensu krytykować - przemyśl, Ja tego nie wymyśliłem. To że Tobie (czy mi) coś wydaje sie niewykonalne nie znaczy jeszcze że jest niemożliwe.
Eva74 "znać język" to dla mnie poziom CPE. Będę mówił od czasu do czasu że znam angielski jak zdam ten egzamin.
Tak, to daj przykład poligloty znającego 50 jezyków. To niemożliwe z bardzo prostego powodu, doba ma za mało godzin. Nie dało by się tych wszystkich tych języków utrzymywać ;)
"Zanim zaczniesz bezsensu krytykować - przemyśl, Ja tego nie
>wymyśliłem"
Tak, a kto? :D
http://szkola.interia.pl/id/poliglota/www/art/art2&art_id=2325
Znalazlem to po 12 sec i zwroc uwage ze to czasy antyczne + XVIIIw.
Drażni mnie Twój ton.

>"Zanim zaczniesz bezsensu krytykować - przemyśl, Ja tego nie
>>wymyśliłem"
>Tak, a kto? :D
Życie chłopcze, życie pisze najlepsze scenariusze.
Na jednym z amerykanskich uniwersytetow pracuje Polak zna 46 jezykow biegle.
Dossier - nie znam.
I kto miał rację?
Ale żeś podał przykład....
"Niektóre źródła podają, że władał biegle 29 językami, zaś rozumiał około 60, a inne , że rozumiał 57, z których 12 posługiwał się w mowie."
Eva74 zajrzyj na tę stronę poszperałem chwilę i coś znalazłem. Mówiłaś że trzeba za młodu zacząć tu jest o badaniach profesorow Harvardu chyba.
http://www.wprost.pl/ar/?O=72694&C=57
Wpisz Mitrydates w google wszedzie piszą że władał 25. I zwróc uwagę jak w czasach antycznych było prosto nauczyć się choć 1!
I zajrzyj na strone ktora podalem dla Evy.
Zajrzałem, nic tym nie udowodniłeś.
A ja polecam ten wątek:
http://how-to-learn-any-language.com/forum/forum_posts.asp?TID=289&PN=1
Zajrzyjcie na to http://www.marhan.pl/POLIGLOCI.html
haha 23 lata i 10 jezykow
i najlepsze ze to Polak i masz nawet dossier
again who was right? did i write bullshit?
Słuchaj nie udowodniłem? że antyczny król znał 25 jezykow i jakis uczony w czasach Byrona podobnie? Byron to potwierdzil...to jakich Ty chcesz dowodow? zajrzyj na to ostatnie i tam poczytaj.
Nadal nic nie udowodniłeś. Nie da sie utrzymać biegłości w 50 językach.
A nawet jeśli się da to na świecie jest nie wiecej jak garstka takich ludzi.
Taglavini uczył się 3-4 jeżykow rocznie znal plynnie 35 a gorzej 120.
1 zdanie - nie da sie utrzymac bieglosci
2 zdanie - A NAWET JESLI
to da sie czy sie nie da?
słuchaj rozmowa z Tobą przypomina mi ta z watku akcent kazdy swoje i prawie zadnych argumentow.
Podałem Ci przykłady.Nie mam nic do udowodnienia. Nie chcesz to nie wierz.
Nie było mowy o 25 językach tylko o biegłej znajomości 50 języków i biernej znajomości kolejnych 10-20. Nie wydaje mi się żeby to było możliwe. Poszukałem troszkę w internecie o poliglotach i udało mi się znaleźć jakiegoś Ziad Fazah który podobno zna 56 języków. Ale nawet nie ma powności czy ten ktoś istnieje i nie wiadomo jak dobrze zna te języki. Według twojej definicji żeby powiedzieć że zna sie dany język trzeba go znać bardzo dobrze, na tyle dobrze zeby zdać odpowiednik angieskiego egzamniu CPE. Wlaściwie moja zdefinicja znania języka pokrywa się twoją.
Póki nie zobacze dowodów nie uwierze że ktoś zna ponad 56 języków na tym poziomie. Polecam poczytać tamto forum do którego dałem Ci linka. Szczególnie posty Ardaschira.
"Jeśli nie jestes poliglotą z prawdziwego zdarzenia (umieją 40-50 języków i dalsze 20 biernie to taka średnia)"
">1 zdanie - nie da sie utrzymac bieglosci
>2 zdanie - A NAWET JESLI
>to da sie czy sie nie da?
>słuchaj rozmowa z Tobą przypomina mi ta z watku akcent kazdy swoje i
>prawie zadnych argumentow."

Z pierwszego zdnia wynika że takich osób jest dużo, ja twierdze że takich osób nie ma. A jeśli są to jest to kilka ewenementow na skalę światową.
Jesli ktos zna plynnie 35 i rocznie przyswjaa 3-4 to tak jakby juz znal wiecej niz 50
a te 120 to uwazasz ze na poziomie FCE?gdyby tak - nie pisaliby o tym. Zauwaz ze oni sie czasem sami nei przyznaja ile znaja naprawde.
Jak rozumiem nie przyznasz ze sie myliles?
>Jesli ktos zna plynnie 35 i rocznie przyswjaa 3-4 to tak jakby juz
>znal wiecej niz 50.

Zauważ że wraz ze wzrostem ilości znanych języków trzeba poświęcać coraz więcej czasu na utrzymywanie biegłości w nich. To nie jest tak że sie nauczysz i koniec.
ok masz racje nie ma poliglotow nawet jesli byli - dawno wygineli.
I teraz watpie czy w ogole kiedys byli. To wszystko wymysł
Bardzo się myliłem...
Daruj sobie ten sarkazm. Racja jest jak dupa, każdy ma własną, i tym miłym akcentem proponuję zakończyć tę jałową dyskusję.
EMIL KREBS, niemiecki dyplomata, pewnego razu dowiedział się, że w myśl regulaminu berlińskiego MSZ za znajomość języków obcych przysługuje dodatek do pensji. Wypełnił więc odpowiedni formularz, wpisując w rubrykę znajomość języków - 60, bo rzeczywiście tyloma wtedy biegle władał. Nikt początkowo nie chciał w to uwierzyć, przeprowadzono egzaminy, które potwierdziły nieprzeciętne zdolności Krebsa. Wówczas... zmieniono regulamin.
źródło http://www.marhan.pl/POLIGLOCI.html
Rzeczywiscie miales racje.
Moze i masz rację, ze nia da sie utrzymać biegłości w 50 językach, ale byli i są ludzie, którzy opanowali ich kilkadziesiąt, a nawet ponad sto. Chociaż jak piszesz nie utrzymywali w nich biegłości w razie potrzeby szybko ją opanowywali. Oczywiscie jestem pełen podziwu dla króla Mitrydasa, który znał ich 25, ale wtedy języki były uboższe i łatwiej było je opanować, zwłaszcza królowi, który mógł wezwać w każdej chwili kilku niewolników i "zanurzyć się w ich języku".
Trudniej juz było późniejszym poliglotom, którzy opanowywali trudniejsze struktury językowe. Jednak Krebs brał dodatki za znajomość 60 języków, a znał ich wszystkich 90.
Schliemann oprócz ponad dwudziestu języków współczesnych mu znał kilkanaście wymarłych starożytnych, dzięki którym jego poszukiwania stawały sie łatwiejsze.
Podobnie Champolion, który dzięki znajomości wielu języków starożytnych odczytał egipskie hieroglify.
Wśród polskich multipoliglotów należy wymienić Andrzeja Gawrońskiego, który przyznał się do znajomosci 100 języków i umiejętności czytania w dalszych 40. Po jego śmierci w jego prywatnej bibliotece znaleziono książki w 100 jezykach z uwagami pisanymi ręką Prof. Gawrońskiego w języku autora książki.
Spośród współczesnych poliglotów najbardziej cenię Stillera, Broniarka i jeszcze jednego, który wg Broniarka zna 24 języki, ale jest politykiem dlatego nie wymienię tu jego nazwiska.
Tak Bejotka masz racje uboższe ale i tak było kilka razy trudniej wtedy nie było szkół jezykowych i tej całej ery globalizacji elektroniki...
Widzisz Bejotka mój adwersarz uparcie twierdził że to nie mowżliwe a JEŚLI JUŻ to poliglotów jest po 5 na każdy kontynent.
Oczywiscie nie jest to umiejętność ktora posiada co 100 człowiek wtedy ne byłoby to tak sensacyjne ale jednak nie 1 na 500 milionow.
Na tej stronie marhan poligloci jest tez podane że nauka pierwszych 10 jezykow = nauce 20 nastepnych.
"...najtrudniejszy 1 krok[albo 10]..."
>Eva74 zajrzyj na tę stronę poszperałem chwilę i coś znalazłem.
>Mówiłaś że trzeba za młodu zacząć tu jest o badaniach profesorow
>Harvardu chyba.
>http://www.wprost.pl/ar/?O=72694&C=57

Żadne odkrycie.
Nigdy nie twierdzilam, że dorosly nie jest w stanie opanowac obcego języka, tylko że nie jest w stanie pozbyć się akcentu na tyle, zeby być uznanym za nativa. Wiele doroslych mowi "native-like" (dawniej się to nazywalo "near native"). Dokladnie to znaczy, ze ich gramatyka, syntaks, kolokacje (np. solve a mystery, nie get to learn a mystery), slownictwo sa native-like albo bardzo zblizone do native-like. Wymowę z reguly też mają doskonalą, ale z akcentem.
Temat przeniesiony do archwium.
1-30 z 45
poprzednia |

« 

Praca za granicą

 »

Pomoc językowa