Heh, dokładnie. ;) A na serio: Aniu, to chyba zależy od akademika, mieszkających tam osób, lokalizacji, etc. Może są i takie patologiczne. :P Wprawdzie sama w akademiku nie sypiam, ale mieszkam trzy minuty spacerkiem obok i dość często bywam/przesiaduję u przyjaciółek czy znajomych z roku. Dużo narzekań już słyszałam, ale nie na kradzieże, wymuszenia, czy to wszystko, o czym piszesz. Mieszkańcy skarżą się raczej na głośne imprezy, kiepskie wyposażenie pokojów, wspólną (czyt: brudną) kuchnię czy beznadziejnych współlokatorów (czyli normalka, jeśli chodzi o ten typ zakwaterowania), a nie atmosferę rodem z poprawczaka. Moja najlepsza kumpela zamyka oczywiście drzwi na klucz, kiedy pokój zostaje pusty, ale bardziej boi się o to, żeby jej miejscowa żulia nie okradła/pobiła, a nie kolesi z akademika.
Ba, ja im czasem zazdroszczę tego akademika, bo atmosfera fajna - choć oczywiście wiem, że z perspektywy gościa to wygląda inaczej. ;)