najbardziej wykosmiczniony lektor :)

Temat przeniesiony do archwium.
napiszcie cos fajnego o waszych najbardziej odjechanych lektorach :) Mój pan dawał do tłumaczenia zdania typu: \"Dzieci bawiły siewesoło kiedy granat wpadł przez okno.\"
prawdziwa historia ktora wydarzyla sie na prawie na UAM:
Ustny egzamin z Prawa Rzymskiego w gabinicie wykladowcy. Student i nic nie umie.
Wkurzony marna odpowiedzia wykladowca otwiera drzwi od pokoju i wola do sekretarki:
\"Pani Kryyyystyno... Owies prosze, bo mamy tutaj osla!\"
rezolutny student dorzucil : \"A dla mnie kawe, Pani Krysiu!\"
Na szczescie wykladowca si enie obrazil tylko dal studentowi 3- za....poczucie humoru.


Moja mama poszla kiedys na egzamin z 2 innymi studentkami. Egzaminator byl sklerotycznym dziadkiem. Zadal im pytanie, nie bardzo byl zadowolony z odpowiedzi, a ze dobra mial dusze to powiedzial ze zaraz wroci , a one niech w tym czasie sie poucza... Tylko ze... przez pomylke je zakluczyl i zapomnial wrocic... Po 2 godzinach zdenerwowane studentki chorem krzyczaly pzrez okno RATUNKU!!! Uwolnila je wieczorna sprzataczka... A wykladowca dla zaliczenie za.... wybaczenie jego nieoparznosci..

Ciekawy tez byl jeden taki nasz wykladowca co to wykladal w Poznaniu i we Warszawie. Ustalal jeden termin egzaminu i gezaminowal od rana do nocy, ale dosc chetnie zgadal sie na nawet dosc odlegle przesuniecia terminow....... \"na wlasny koszt\' dodawal z dzikim usmieszkiem, i tylko w 5 osobowych grupach. Dla oszczednosci czasu, rezerowowal caly przedzial i egzaminowal 5 studnentow na trasie Poznan-Wwa. Niestety, za bilety nie placil.
Odnosnie tego wykładowcy \"Wawa - Poznań\" to znajomy mi o takim opowiadał! Tylko że w tym przypadku ów wykładowca miał sprawdzić w pociągu pracę magisterską na wcześniejszy termin. Jeździł tak po świecie i potem zapomniał gdzie ją zostawił... Praca się znalazła, ale z wcześniejszego terminu nic nie wyszło :-)

Mam taką jedną panią na uczelni, która zawsze przed wpisami zbiera wszystkie indeksy, aby wpisać zaliczenia czy oceny \"w spokoju\". Potem zawsze jest problem... Raz je zgubi (ostatnio szukała pod ławkami), innym razem źle wpiszę ocenę (inną lub nie w tej rubryce...) i znowu jest bieganie... A na sprawdzenie kolokwiów potrzebuje około 3 miesięcy :-)

Na koniec jeszcze coś o mojej nauczycielce angielskiego z liceum. Była kapitalna i dzięki niej dostałam się na filologię. Tłumaczyliśmy zdania tj. jechałem samochodem i urwało mi głowę (dzięki temu wszyscy zapamiętali zastosowanie czasu Past Simple & Past Continuous) :-)
Moj dawał słówka typu pnumoultramicroscopicsilicovulcanocanosis. Boże jak ja mu spojrze w oczy i powiem , że wynik pisemnego 3, a ustnego 4. Dostałam się, ale mogłam lepiej.
a moje nauczycielki w kolegium:
jedna uczyła nas, że pimento to ostra mielona papryka, serio!a tu pisali, że to ziele angielskie, właśnie przeczytałem.
a to z materiałów, które sama dawała, więc nie chciało się sprawdzić co to naprawdę znaczy, ale więc po co w takim razie to dawała?
acha i sprawdzała też kolokwia chyba z 2 miesiące i jeszcze np nie oddawała jednych prac, a już zapowiadała następne kolokwium.

a druga, ponoć żona jakiegoś reżysera, jak nie znała jakiegoś słówka z podręcznika na pracy z podręcznikiem, to jak ktoś śmiał spytać to zirytowana mówiła, że mamy sobie sprawdzić w słowniku i to praca domowa. na nast lekcji okazywało się, że pani prowadząca nie odrobiła zadanej przez siebie pracy domowej, hehehe. Też się nie chciało.

i trudno się dziwić, że dużo osób narzeka na te kolegia, ale tyle jest anglistów, naprawdę nie mogli sobie ich jakoś sprawdzić, czy dobrać lepszych?

no i jak tu szanować swoje nauczycielki?
Studiuję w AP w Częstochowie, na pierwszym roku mielismy konwersacje i gramatyke z panem M.H. To były jaja. Facet mowił po angielsku gorzej niz my. Kilka hitów, które pamietam: "I tell you some sentence", "abo tłumaczenie strony biernej na przykładzie jak dla podstawówki: i'm repairing a car. A car is...., a zapytany o znaczenie jakiegoś słowa (podrecznik na poziomie FCE) "no przecież państwo nie mogą wszystkiego wiedzieć", a najlepsze były testy z phrasal verbs, dobrze było tylko tak jak w kluczu do książki, z której testy wziął, żaden synonim nie wchodził w grę.
Podobno uczył też gdzies w jkims gimnazjum i LO, mam nadzieje, ze nie narobił większych szkód ;) Na szczęście na naszej uczelni zajęć juz nie prowadzi.
Temat przeniesiony do archwium.