Czesc!
Nie jestem stalym uzytkownikiem tego forum lecz obecnie studiuje w usa, los sie do mnie usmiechnal wiec podziele sie historia.
Przede wszystkim, jezeli chcialabys wybrac sie tutaj na studia licz sie z tym ze raczej bedziesz musiala (!!!) pracowac. Ja wyjechalem po liceum, rowniez zaczalem community college do ktorego uczeszczalem 3 lata (powinno byc dwa, ale wierz mi, udupia cie poniewaz nie skonczylas tu szkoly sredniej - chyba ze bedziesz sprytna i sie "wytestujesz" z niektorych przedmiotow, ale to tez tak nie hop siup jak nikt cie za reke nie trzyma).
Wracajac do tematu, community college kosztowac cie bedzie okolo 5 tysiecy dolarow na rok, plus dojazdy itp, licz sie z tym ze bedziesz potrzebowala samochod, ubezpieczenie + benzyna to ekstra 2 tysiace, plus inne nieprzewidziane wydatki. Ale nie ma co sie zniechecac, to sa pieniadze do zarobienia! Ja przez 3 lata mojego CC pracowalem 20-40 godzin tygodniowo, placilem wiekszosc moich wydatkow i jeszcze odkladalem na Polske i przyjemnosci... Jednakze mialem sporo wsparcia rodziny (niekoniecznie finansowego).
Community college - tu zdobedziesz tytul associate po 2 latach (tak jak wspomnialem, zapewne dluzej). Nic z tym tytulem jednak nie zrobisz; 99% studentow idzie dalej, do 4 letniego uniwersytetu gdzie zdobywac Bachelors - i wlasnie wtedy zostalabys pielegniarka. Haczyki?
1) 4-letnie uniwersytety sa drozsze - od 10 tysiecy do 60 tysiecy na rok
2) Zapewne stracisz pol roku w przedmiotach zmieniajac szkole, chyba ze to dobrze rozegrasz, ale raz jeszcze - ktos musialby cie prowadzic za reke.
Werdykt co do pieniedzy... Jezeli masz zielona karte/obywatelstwo - warto sie zastanowic! Jest bardzo duzo pomocy finansowej od panstwa i szkol jezeli jestes tu legalnie. Spokojnie placilabys polowe albo mniej z ceny "metkowej". Jezeli mialabys byc brana pod uwage jako studentka "international" na wizie - zapomnij o studiach tutaj... niestety... chyba ze pochodzisz z naprawde zamoznej rodziny i masz rok/dwa do stracenia (w porownaniu do polskich szkol wyzszych).
Moja historia - przeprowadzilem sie tu po liceum, uczeszczalem community college przez 3 lata (nie zdobylem associate), potem zmienilem szkoly - zostalo mi 2.5 roku, czyli caly Bachelors 5.5 lat. Stracilem poltora roku. Czy warto bylo? Jasne! Obecnie jestem w jednej ze szkol w Ivy League, mam olbrzymie stypendium (ok 60 tysiecy rocznie), place mniej nic za community college. Doswiadczenie niesamowite.
Podsumowujac:
Warto probowac jezeli masz papiery, bez papierow to sie NIE OPLACA!
Patrz dalej niz community college, ale swietne miejsce by zaczac.
Znajdz kogos kto ci pokaze jak obejsc system... inaczej wezmiesz rok niepotrzebnych przedmiotow lub przedmiotow ktore nie pojda z toba do 4 letniej szkoly.
Jezeli sie zdecydujesz... TO UCZ SIE. Nie masz innego wyboru jak miec same "A" od gory do dolu, inaczej to stracone pieniadze! Lepsze oceny = lepsza 4 letnia szkola = lepsze stypendium. Jestes w lepszej pozycji jako ze jestes Polka, tu kazda szkola chce sie pochwalic tym ze maja ludzi z XXX krajow = latwiej sie dostac na lepsze, zamozniejsze, prestizowe uczelnie ktore dadza ci wiecej pieniedzy (Harvard JEST w zasiegu reki).
Na cokolwiek sie porwiesz, powodzenia!