Stanowisko PASE wobec komercyjnych rankingów

Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 49
poprzednia |
STANOWISKO PASE WOBEC KOMERCYJNYCH RANKINGÓW

Tak jak w latach poprzednich, redakcja Newsweek’a przygotowuje kolejny komercyjny ranking szkół języka angielskiego, który ma w założeniu kształtować obraz rynku w oczach opinii publicznej na okres najbliższego roku.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Jakości w Nauczaniu Języka Angielskiego PASE, decyzją Walnego Zgromadzenia w dniu 22.05.2005 roku postanowiło, że szkoły posiadające certyfikat jakości PASE nie będą brać udziału w komercyjnych rankingach szkół językowych .

Głównym celem statutowym i misją PASE jest tworzenie i propagowanie wysokich standardów w nauczaniu języka angielskiego w Polsce, rzetelności w przekazywaniu informacji, a także uczciwości w biznesie.

Nie możemy akceptować sytuacji, aby wysokonakładowe, komercyjne pismo, decydowało o kształcie rynku językowego. Tygodnik Newsweek bezzasadnie uzurpuje sobie prawo do arbitralnej oceny pracy i wieloletniego dorobku uznanych placówek oświatowych- zarówno dla klienta jak i dla profesjonalis - jest jakość i skuteczność nauczania. Ocena jakości nauczania leży w gestii powołanych do tego celu organizacji.

Tegoroczny ranking ma być przeprowadzony w oparciu o ankietę, która miałaby być weryfikowana przez ankietera przeglądającego dokumenty szkoły. Jako profesjonaliści zdajemy sobie sprawę, że nie ma możliwości fachowego, rzetelnego i obiektywnego ocenienia szkoły poprzez wynajętych do tego celu ankieterów, mających nawet wgląd w pewne dokumenty.

Dotychczasowe rankingi Newsweek’a charakteryzowały się olbrzymią ilością błędów, brakiem możliwości ich weryfikacji i poprawienia, niejasnymi kryteriami oceny. Zamiast działania na rzecz rzetelnego informowania opinii publicznej, doprowadzało to wielokrotnie do dezinformacji i zamieszania. Na skutek corocznej „loterii” wiele szkół poniosło dotkliwe straty.

Chcielibyśmy z naszą decyzją, a także jej przyczynami, zapoznać szeroką opinię publiczną, a przede wszystkim klientów szkół językowych. Dlatego też we wrześniu planujemy kampanię informacyjną dotyczącą nieprzystępowania do rankingów komercyjnych.

Pragniemy zaapelować do wszystkich szkół językowych, które podzielają nasze przywiązanie do profesjonalizmu, dbałości o utrzymanie wysokich standardów nauczania, rzetelności w przekazywaniu informacji, a także uczciwości w biznesie o wspólne i solidarne nieprzystępowanie do tego typowo komercyjnego rankingu, który nie jest w stanie zweryfikować szkół w sposób obiektywny, uczciwy i profesjonalny.

Nasze stanowisko podzielają szkoły ze znakiem jakości Eaquals, szkoły Bell w Polsce, szkoły językowe Berlitz Poland, EF English First Szkoły Języka Angielskiego, szkoły International House w Polsce. Nasz wspólny apel wystosowany dn. 2.06.2005 do pozostałych szkół językowych w Polsce zaowocował zebraniem ponad 100 podpisów (dane na dzień 8.06.05). W dalszym ciągu dochodzą deklaracje od kolejnych szkół, które wyrażają poparcie dla naszej akcji.

Zarząd PASE
Widzę, że PASE trafiło nawet tutaj. PASE rozsyła już od kilku tygodni spam ze swoim apelem do szkół językowych w całej Polsce.
Chciałabym tutaj nadmienić, że PASE ( jako stowarzyszenie powołane poprzez prywatne szkoły językowe i przez nie finansowane – a więc NIE BEZSTRONNE) bezprawnie uzurpuje sobie prawo do ocenia poziomu nauczania w prywatnych szkołach językowych i nadawania im ,,certyfikatów’’. Do takiej oceny na terenie RP są powołane następujące organy państwowe : Kurator Oświaty i Państwowa Komisja Akredytacyjna!
Nie dziwi stanowisko PASE zajęte w apelu jeśli zna się genezę rankingów szkół językowych w tygodniku Newsweek. Ale najpierw krótka historia PASE. PASE zostało założone w latach 90-tych przez kilka prywatnych szkół językowych, chcących m.in. uzyskać większą siłę przebicia na rynku. Przez kilka lat mało kto o nim słyszał. Na przełomie lat 2001/2002 w związku z pogorszeniem sytuacji na rynku szkoleń językowych PASE rozpoczęło agresywną kampanie reklamową mającą na celu promowanie swojej marki i zamazanie potencjalnym obserwatorom faktu, że nie jest to niezależna organizacja, tylko ,,koń trojański’’ kilkunastu szkół językowych mający osłabić lub wręcz wyeliminować z rynku konkurencyjne szkoły językowe nie chcące należeć do PASE.
Jednym z takich elementów rozgrywki PASE z konkurencyjnymi szkołami językowymi był ranking szkół językowych w tygodniku Newsweek w roku 2002 r. Ranking miał ukazać się w Newsweeku, natomiast ANKIETĘ (wchodzącą zbyt głęboko w know-how działalności szkół – dlatego wiele szkół odmówiło udziału tym rankingu) OPRACOWAŁO PASE (lektorzy ze szkół PASE) A OCENĘ NADESŁANYCH ANKIET PRZEPROWADZIŁA SZKOŁA GAMA – BELL Z KRAKOWA BĘDĄCĄ W PASE. Czyli PASE zastosowało dobrze sprawdzoną metodę ,,SĘDZIEGO WE WŁASNEJ SPRAWIE’’. A wiadomo. że nemo iudex idoneus in propria causa - nikt nie jest odpowiednim sędzią we własnej sprawie.
No i mieliśmy swoisty ,,cud nad urną’’ czyli ranking w Newsweeku z września 2002. Pierwsze miejsca zajęły szkoły PASE, a konkurencyjne szkoły i to często o długoletniej tradycji zajęły odległe miejsca, jak np. szkoła Lexis ( i to z ,,laurką’’ od PASE - zapisy na własną odpowiedzialność). Szkoły z PASE były happy, inne szkoły niekoniecznie, i to do tego stopnia, że złożyły protest w Newsweeku. Wtedy PASE (kiedy już ,,upiekło swoją pieczeń’’ obsmarowało Newsweek na swojej stronie, że to on jest winny całej nierzetelności rankingu. W 2003 r. było nieco inaczej – prawie ta sama (odziedziczona po PASE) ankieta, ale ankiety oceniał Newsweek. W wyniku czego szkoły z PASE nie wypadły już tak świetlanie. Przełom nastąpił w 2004 r. kiedy ankietę opracował i ocenił, na zlecenie Newsweeka, PBS (Pracownia Badań Społecznych) z Sopotu – instytucja jak najbardziej niezależna. No i w tym rankingu część szkół z PASE wypadło naprawdę blado. Ranking z 2004 r. obnażył w jaskrawy sposób, że szkoły z PASE wcale nie są takie super (ta ich ,,podwójna gwarancja jakości nauczania’’), pokazując jednocześnie, że jest wiele szkół poza PASE, które mają podobny lub wyższy poziom nauczania. W ten sposób (całkowicie przypadkowy) został uczyniony pierwszy krok do złamania bezprawnego monopolu kilkunastu szkół językowych (działających za parawanem PASE) w zakresie oceniania jakości nauczania w innych szkołach językowych. W tym roku ranking ma być jeszcze bardziej obiektywny i w szkołach biorących udział w rankingu mają się pojawić ankieterzy PBS z Sopotu, aby na miejscu zweryfikować ankiety szkół językowych. PASE wyczuło tutaj zagrożenie dla swojego bezprawnego monopolu na rozdawanie ,,laurek w przedmiocie jakości nauczania’’ i stąd zapewne ten rwetes w postaci APELU. Nie dajmy się zastraszać przypadkowym i bezprawnym monopolom, które po osłabieniu konkurencji zafundowałyby nam wyższe ceny i zapewne niższą jakość.
Gratuluję mojej poprzedniczce odwagi i przyłączam się do jej opinii. Od 13 lat prowadzę szkołę językową w Łodzi, tak więc zęby zjadłam na wszelakich , rzekomo profesjonalnych stowarzyszeniach. PASE z całą pewnościa się do takich rzekomych profesjonalnych zalicza, albowiem własnie ono pobiera BARDZO SŁONE OPŁATY za przynależność i możliwośc szczycenia się wątpliwej jakości opieką. Bo cóż to za opieka, która sprowadza się do corocznej pobranej składki, która przeznaczana jest na wynagrodzenie dla bosów stowarzyszenia. Sama próbowałam zorientowac się, czy warto wstapić do stowarzyszenia i z całą pewnością stwierdzam, że nie ma ono nic wspólnego z profesjonalną kontroloą, pomocą, pilnowaniem poziomu, i Bóg wie z czym jeszcze. Gratuluję samozadowolenia i tupetu, który pozwala PASE występować z tak nieprawdopodobnie obłudną kampanią przeciwko komercjalnemu traktowaniu rankingów.WSTYD!

A co do rankingu. Nie mam specjalnie powodów do narzekania, bowiem w zeszłym rankngu moja mała, prawie peryferyjna szkółka zajęła 3 miejsce w Łodzi. Jedyne co musiałam zrobić to w ankiecie Newsweeka rzetelnie odpowiedzieć na pytania ( pod groźbą weryfikacjii w sposób tajny!). I to własnie zrobiłam. To samo zrobiły chyba inne szkoły, więc tak właściwie szanse są jednakowe. Może jedni mają mniej do napisania o wartościach merytorycznych programów, o swoich uczniach i nauczycielach?Może nie mają autorskich pomysłów na prowadzenie szkoły inaczej niż wszyscy. Nie ma co obrażać się na rankingi. Jeśli w tym roku będą ostatnia pomyślę, że inni sprzedali się lepiej, mieli więcej do zaprezenotwania i będę ich gonić. Czy to źle, że bogate szkoły będące w sieciach, które często po dwóch latach funkcjonowania zwijają majdan, zostawiając lektorów ograbionych z pieniedzy, uczniów na lodzie, nie wygrywają takich rankingów?
Traktujmy te rankingi jako kolejną szansę porównaia się z innymi. Jesli nie jesteśmy w czołówce, spójrzmy na to co robmiy, a nie straszmy dziwacznymi stowarzyszeniami potrzebnymi psu na budę. W mojej szkole sami pilnujemy wysokiego poziomu, bo to nasze miejsce pracy i nasza pasja. I nie dołączamy się do tej z lekka dziwacznej akcji.
No cóż...TUPETU pani Joli W. na pewno nie brakuje. Jeśli chodzi o WSTYD to raczej go z kolei pani Jola W. w ogóle nie ma...

Uważam, że apel PASE w sprawie Newsweeka jest właściwym posunięciem i dlatego powyższy bardzo agresywny wpis właścicielki szkoły College of languages zdecydowanie mnie zirytował. Z ciekawości zajrzałam do komentarzy o szkołach na tutejszym www.ang.pl, bo też mieszkam w Łodzi, a nigdy nie słyszałam o tej szkole. Zachęcam wszystkich, których ujęła "prostolinijność i szczery gniew" pani Joli W., żeby zrobili to samo. W tych komentarzach ktoś (ewidentnie z tej szkoły, i myślę że za przyzwoleniem właścicielki - napiszcie, jeśli uważacie, że w tym miejscu nie mam racji ;) wypisuje co chwila bez żenady, że jest to najlepsza instytucja w całej Galaktyce. Można zrozumieć, że staff nikomu nie znanej szkoły jest sfrustrowany jeśli nikt ich nie chce chwalić (bo i słuchaczy pewnie niewielu - wszak sama pani Jola mówi, że szkoła "mała i niepozorna", a powyżej pisze również że jest "peryferyjna") , więc trzeba sobie samemu coś wpisać albo przyznać 5 gwiazdek. Ale żeby TRZY RAZY dziennie!? A fe! Pani Jolu, a fe! W przedszkolu ktoś by za to poszedł do kąta!

Ale zostawmy na chwilę panią Jolę W. vel Skarbonkę i jej "szczere oburzenie" na apel PASE do szkół językowych. Jest tu mowa o ważniejszej sprawie, choc i pani Jola W. się w nią wpisuje.

Od razu powiem, że nie jestem z PASE, ani z Newsweeka jak Katarzyna URL (gdyż sądzę, że ona właśnie w imieniu tego pisma występuje). Nie reprezentuję żadnej szkoły językowej, choć moja branża jest pokrewna (tłumaczenia). Więc mam komfort bezstronności. Ale od dawna obserwuję ze zdumieniem ranking Newsweeka i zgadzam się z PASE, że przypomina on rzeczywiście loterię a nie rzetelne badanie poziomu nauczania.

Znając z racji swojego zawodu złożoność procesu nauczania języków obcych uważam za absurd ranking przeprowadzany przez pracownię badań społecznych, która nie ma żadnej profesjonalnej wiedzy na temat badania. Tym bardziej, że za partnera i zleceniodawcę ma drugiego dyletanta - tygodnik Newsweek. Na próżno szukałam na stronach tygodnika kwestionariusza rankingu, dokładnych kryteriów oceny, imiennego składu komisji weryfikacyjnej z podaniem kwalifikacji członków. Newsweek nie podaje nawet sposobu zliczania punktów i uzasadnienia tegoż.
Wreszcie, po usilnych poszukiwaniach, znalazłam w internecie ową ankietę z roku 2004 z krytyczną analizą całego badania dokonana przez metodyka lubelskiej szkoły A1. Oto Link: http:/www.a1lublin.pl/analiza_ankiety.htm Myslę, że po przeczytaniu tego materiału każdy dojdzie do wniosku, że jedynym celem Newsweeka jest zwiększenie sobie poczytności, a na pewno nie rzetelne badanie szkół.

Co do PASE, to nie wiem o tym stowarzyszeniu wiele. Z rozjuszenia pani Joli W. można wnioskować, że próbowała się zapisać, ale albo uznała że to za drogo, albo oni jej nie chcieli bo nie spełniała kryteriów jakości, albo może nie chciała poddać się hospitacjom zajęć? Czytając stronę stowarzyszenia można się zorientować, że procedura sprawdzania szkół jest dosyć wnikliwa, a przede wszystkim przynajmniej oglądane są zajęcia. Różne zarzuty podnoszone powyżej przez Katarzynę URL są może istotne (pod warunkiem, że prawdziwe) ale nie bronią sie do końca wobec faktu, że wyniki drugiegio i trzeciego rankingu (bez udziału PASE) różnią się od siebie przynajmniej w takim samym stopniu jak pierwszego i drugiego.

A zatem widać gołym okiem zarówno dyletantyzm PBS/NEWSWEEKA jak również - przykro mi to powiedzieć - złą wolę tygodnika. Wystarcza mu, że na rynku zapanuje zamieszanie a skołowani słuchacze pójdą do kiosku, żeby kupić Newsweek w nadziei, że może się czegoś dowiedzą. A tam na prominentnych pozycjach znajdą takie szkoły jak College pani Joli.
Z mojej obserwacji wynika, że wŁodzi duże i uważane za dobre szkoły raczej ignorują ten ranking. I to chyba najlepsza droga, bo te, które się ugięły pod presją, a nie były z jakichś względów w orbicie "uprzejmego zainteresowania" (na przykład nie były szkołą sieciową Felberg) Newsweeka, znajdowały się często na bardzo odległych pozycjach - i dotąd pewnie leczą się z szoku. Więc jak ten ranking pomógł komukolwiek?

A przepraszam, najwyraźniej pomógł - trzeciorzędnym szkołom, takim jak College pani Joli, które sprytnie wykorzystały swoje 5 minut. Pani Jola zapewne "kreatywnie" wypełniła ankietę Newsweeka (widzieliśmy, że panegiryki na swoją cześć to jej specjalność) i triumfalnie zajęła 3 miejsce. O kontrolę nie musi się obawiać, bo nikt nie miał i nie ma zamiaru sprawdzać jak wygląda nauczanie w jej szkole. Moze nawet i jest niezłe, ale Newsweek na pewno tego nie gwarantuje. I tak właśnie funkcjonuje ten ranking.

Gratuluję pani Joli szybkiej orientacji, że nadeszła jej chwila (po 13 latach peryferyjności:), i przedsiębiorczości, ale obawiam się, że ma chyba pierwsze objawy mitomanii. Zdaje się uwierzyła, że skoro tak sprawnie "zdobyła" 3 miesce w Newsweeku to ma rzeczywiście najlepszą szkołę w Unii Europejskiej. A że słuchacze zapewne ciągle jeszcze nie walą tłumem do jej "niepozornej" szkoły to trzeba jeszcze zaistnieć "medialnie". Cóż za wielki dzień dla pani Joli W.!

Większość uczących się języków na szczęście wie które szkoły sa dobre, bez odwoływania sie do Newsweeka. Muszę powiedzieć, że wystąpienie pani Joli W - przypominające "lojalkę" wobec Newsweeka, i jej argumenty ostatecznie przekonują mnie, że apel PASE ma głęboki sens.
Szanowny Panie Interpretorze
No cóż, właściwie już miałam nie zniżać się do poziomu Pana anonimowego głosu. Nie lubię ludzi, którzy skrywają się za pseudonimem. Pan, w przeciwieństwie do mnie, boi się ujawnić kim Pan jest. Jedyne co ma Pan odwagę powiedzieć, to to, że nie zna się Pan na szkołach, nie uczy Pan, nie wie Pan za wiele o PASE.
Tak więc po pierwsze chcę zdementować, że występuję przeciw PASE. Nic mnie to nie obchodzi. Występuję tylko przeciwko nazywania całej akcji walką z komercjalizacją. jeśli to nie zabrzmiało wyraźnie, teraz chcę to podkreślić.
Wracając do Pana łaskawej wypowiedzi.Między wierszami można się doczytać, że nie ma Pan uczciwego podejścia do życia, skoro, pewnie licząc miarą swoich postaw, pisze Pan, że sama o sobie wpisuje opinie. Ja nie wiem o czym Pan mówi, to nie mieści się w przedziale moich zachowań.
Między wierszami, uważnie czytając Pana jadowity tekst, mozna również wyczytać, że ma Pan wielkomiastowy stosunek do świata, zwany też czasem wielkomiejskim szowinizmem, i że dla Pana peryferie mają pejoratywne ( dla Pana informacja do zrozumienia tego słowa - czyli negatywne) znaczenie. Otóż moga takie mieć, ale peryferie to zwyczajnie dzielnice miasta oddalone od centrum. A peryferyjne to działające poza centrum. Nie ma to nic wspólnego z poziomem, ani z lepszymi czy gorzszymi ludźmi. Szkoły peryferyjne to działające w środowisku małych miast, w naszym przypadku także .
Niepozorność w Pana rozumieniu jest wadą, w naszym zaletą. To różnica między pawiem i słowikiem. Dla każdego coś dobrego, jeden woli to jeden tamto.Niepozornośc jest czasami kojarzona ze skromnością, czego Pan nie odczytał w należyty sposób, bo i po co. Nonszalancja to Pana kolejna cecha.
Widzi Pan, Drogi Panie, moje szczere obużenie na akcję PASE jest oparte na doświadczeniu i chwili refleksji, Pana szczera obrona na braku wiedzy. Bez komentarza. Niech już Pan może lepiej tłumaczy. Jest Pan w błędzie sądząc, że tak myślę, bo nasza szkoła nie dałaby rady przejść przez sito. otóż dała radę. Jednak za ostateczne dostąpienie zaszytu figurowania w stowarzyszeniu zawołano od nas taką składkę roczną, że włosy zjeżyły się nam na głowie. Postanowiliśmy opiekować się sobą sami. Widzi Pan, to kwestia podejścia do pieniędzy klientów. Czy lepiej ich czesne przeznaczyć na dobre wyposażenie szkoły, nowe podręczniki i pomoce, czy lepiej słono wpłacać na stowarzyszenie, reklamy stowarzyszenia czy inne opłaty. każdy ma swoją politykę. Ale, skoro ma się już takie doświadczenie za sobą, trudno nie oburzać się na jedno jedyne słowo w tej całej kampani PASE- słowo KOMERCYJNE.Gdyby nie ten zarzut w stosunku do Newsweeka, pewnie by mnie to nie obeszło aż tak bardzo. Ale jeśli jedno komercyjne stowarzyszenie zarzuca komercyjność innemu przedsięwzięciu, dlaczego się temu nie przeciwstawić.
Jeszcze jedno-gdzie Pan doszukał się w moim liście agresji i gniewu?
Teraz jednak uwaga, będzie jednak trochę agresji. Na początku pisze Pan , że nie jest pan z branży, a potem powołuje się na ZŁOŻONOŚC NAUCZANIA JĘZYKÓW OBCYCH. Jak tu nie być agresywnym skoro powołuje się Pan na coś na czym się Pan nie zna. W nauczaniu jest pojęcie przyswajania języka, no i z racji Pana przygotowań do wykonywania zawodu tłumacza na tym Pan się może znać.Doprawdy, róbmy swoje.
Na koniec muszę się z Panem zgodzić w jednym aspekcie Pana wypowiedzi. Nesweek nie gwarantuje poziomu nauczania w żadnej szkole, a także z całą pewnością nie jest w stanie poziomu wykreować. jednak, chyba to właśnie Pan wierzy w jego wielką siłę, to własnie Pan się boi rankingu, który zwyczajnie może być szansą na porównanie się w ramach wymagań tego jednego wydarzenia.Każdy przy zdrowych zmysłach zdaje sobie sprawę, że taki ranking niczego w szkole nie zmieni. I dochodzimy znowu do początku- to dlaczego PASE tak z tym walczy. Czy to nie strach przed skutkami komercyjnymi?
Na koniec myślę, że nawet mogłabym się z Panem zaprzyjaźnić. Fajnie jeśli ktoś obcy poświęca mi tyle uwagi. Wie Pan na przykład,że nadeszło moje 5 minut. Hm, chyba nie, ale skoro Pan, tak mówi. Nie żartowałam, przecież Pan mówi o rzeczach o których mało Pan wie. Więc niestety i tej przepowiedni nie biorę pod uwagę.
Dolączam pozdrowienia i życzę wielu sukcesów w Pana pracy, na której się nie znam i której nie ośmieliłabym się publicznie oceniać. Różnica pomiędzy pawiem a słowikiem po raz drugi.
haha jaki Pan? Czytac nie umiesz?
"Z ciekawości zajrzałAM do komentarzy o szkołach na tutejszym www.ang.pl, bo też mieszkam w Łodzi, a nigdy nie słyszałAM o tej szkole"
Tak, faktycznie , chyba to Pani. Pani tłumaczka, a może Pani tłumacz. Dziękuę za zwrócenie słusznej uwagi, szanowny Panie ( czy DUPAK to Pan?)
poprawa tekstu polegająca na zmianie płci. Jeszcze raz przepraszam, to był mój błąd.
Szanowna Pani Interpretor
>No cóż, właściwie już miałam nie zniżać się do poziomu Pani
>anonimowego głosu. Nie lubię ludzi, którzy skrywają się za
>pseudonimem. Pani, w przeciwieństwie do mnie, boi się ujawnić kim Pani
>jest. Jedyne co ma Pani odwagę powiedzieć, to to, że nie zna się Pani na
>szkołach, nie uczy Pani, nie wie Pani za wiele o PASE.
>Tak więc po pierwsze chcę zdementować, że występuję przeciw PASE. Nic
>mnie to nie obchodzi. Występuję tylko przeciwko nazywania całej akcji
>walką z komercjalizacją. jeśli to nie zabrzmiało wyraźnie, teraz chcę
>to podkreślić.
> Wracając do Pani
łaskawej wypowiedzi.Między wierszami można się
>doczytać, że nie ma Pani uczciwego podejścia do życia, skoro, pewnie
>licząc miarą swoich postaw, pisze Pani, że sama o sobie wpisuje opinie.
>Ja nie wiem o czym Pani mówi, to nie mieści się w przedziale moich
>zachowań.
>Między wierszami, uważnie czytając Pani jadowity tekst, mozna również
>wyczytać, że ma Pani wielkomiastowy stosunek do świata, zwany też
>czasem wielkomiejskim szowinizmem, i że dla Pani peryferie mają
>pejoratywne ( dla Pani informacja do zrozumienia tego słowa - czyli
>negatywne) znaczenie. Otóż moga takie mieć, ale peryferie to
>zwyczajnie dzielnice miasta oddalone od centrum. A peryferyjne to
>działające poza centrum. Nie ma to nic wspólnego z poziomem, ani z
>lepszymi czy gorzszymi ludźmi. Szkoły peryferyjne to działające w
>środowisku małych miast, w naszym przypadku także .
>Niepozorność w Pani rozumieniu jest wadą, w naszym zaletą. To różnica
>między pawiem i słowikiem. Dla każdego coś dobrego, jeden woli to
>jeden tamto.Niepozornośc jest czasami kojarzona ze skromnością, czego
>Pani nie odczytała w należyty sposób, bo i po co. Nonszalancja to Pani
>kolejna cecha.
>Widzi Pani, Droga Pani, moje szczere oburzenie na akcję PASE jest
>oparte na doświadczeniu i chwili refleksji, Pana szczera obrona na
>braku wiedzy. Bez komentarza. Niech już Pani może lepiej tłumaczy. Jest
>Pan w błędzie sądząc, że tak myślę, bo nasza szkoła nie dałaby rady
>przejść przez sito. otóż dała radę. Jednak za ostateczne dostąpienie
>zaszytu figurowania w stowarzyszeniu zawołano od nas taką składkę
>roczną, że włosy zjeżyły się nam na głowie. Postanowiliśmy opiekować
>się sobą sami. Widzi Pani, to kwestia podejścia do pieniędzy klientów.
>Czy lepiej ich czesne przeznaczyć na dobre wyposażenie szkoły, nowe
>podręczniki i pomoce, czy lepiej słono wpłacać na stowarzyszenie,
>reklamy stowarzyszenia czy inne opłaty. każdy ma swoją politykę. Ale,
>skoro ma się już takie doświadczenie za sobą, trudno nie oburzać się
>na jedno jedyne słowo w tej całej kampani PASE- słowo KOMERCYJNE.Gdyby
>nie ten zarzut w stosunku do Newsweeka, pewnie by mnie to nie obeszło
>aż tak bardzo. Ale jeśli jedno komercyjne stowarzyszenie zarzuca
>komercyjność innemu przedsięwzięciu, dlaczego się temu nie
>przeciwstawić.
>Jeszcze jedno-gdzie Pani doszukał się w moim liście agresji i gniewu?
>Teraz jednak uwaga, będzie jednak trochę agresji. Na początku pisze
>Pani , że nie jest pan z branży, a potem powołuje się na ZŁOŻONOŚC
>NAUCZANIA JĘZYKÓW OBCYCH. Jak tu nie być agresywnym skoro powołuje się
>Pani na coś na czym się Pani nie zna. W nauczaniu jest pojęcie
>przyswajania języka, no i z racji Pani przygotowań do wykonywania
>zawodu tłumacza na tym Pani się może znać. Doprawdy, róbmy swoje.
>Na koniec muszę się z Panią zgodzić w jednym aspekcie Pani wypowiedzi.
>Nesweek nie gwarantuje poziomu nauczania w żadnej szkole, a także z
>całą pewnością nie jest w stanie poziomu wykreować. jednak, chyba to
>właśnie Pani wierzy w jego wielką siłę, to własnie Pani się boi
>rankingu, który zwyczajnie może być szansą na porównanie się w ramach
>wymagań tego jednego wydarzenia.Każdy przy zdrowych zmysłach zdaje
>sobie sprawę, że taki ranking niczego w szkole nie zmieni. I
>dochodzimy znowu do początku- to dlaczego PASE tak z tym walczy. Czy
>to nie strach przed skutkami komercyjnymi?
>Na koniec myślę, że nawet mogłabym się z Panią zaprzyjaźnić. Fajnie
>jeśli ktoś obcy poświęca mi tyle uwagi. Wie Pani na przykład,że
>nadeszło moje 5 minut. Hm, chyba nie, ale skoro Pani, tak mówi. Nie
>żartowałam, przecież Pani mówi o rzeczach o których mało Pani wie. Więc
>niestety i tej przepowiedni nie biorę pod uwagę.
>Dolączam pozdrowienia i życzę wielu sukcesów w Pani pracy, na której
>się nie znam i której nie ośmieliłabym się publicznie oceniać. Różnica
>pomiędzy pawiem a słowikiem po raz drugi.
Ludzie! O rany, Lukar, zrób coś!
Wytnij tę paniusię, bo inaczej bedziemy czytać jej bełkotliwe wynurzenia do końca świata!
Ktoś jej musiał powiedzieć, że napisała "obużenie" przez ż i teraz nam wciska poprawę swojej pracy domowej przez rz. I myśli, że nikt nie zauważył :D
Paniusiu, dla wiadomości:
INTERPRETER (a nie INTERPRETOR !) - a person who interprets, esp. one who translates speech orally.
I pani uczy angielskiego w tej swojej niepozornej szkółce?! College of JAKICH languages? Bo chyba ani Polisz ani Inglisz :D
Jakbym miał dzieci to bym ich do pani na nauki na pewno nie posłał. Ludzie! I taka szkoła ma 3 miejsce? Jaka szkoła taki ranking :D
Ale jaja!
Brawo, wygrałeś naszą specjalną nagrodę na SPOSTRZEGAWCZEGO JELENIA.Nagroda jest duża i zmieści się z pewnością na takiej łebskiej czaszce. Cieszy nas, że tak uważnie czytałeś aż oba teksty i wyłapałeś różnicę, której nikt wcześniej nie zauważył. Pomogła dopiero podpowiedź.

Niestety, co do słowa interpreter/ interpretor ( a także translator, translater) wyobraź sobie, że dopuszcza się obie pisownie . Jest taka mądra reguła językoznawcza, że o klasyfikacji poprawności decyduje częstotliwość użycia. Odsyłam do teorii lingwistycznych.
Ale, co chyba duża i mądra głowo ważniejsze, użycie tego słowa w moim tekście było w języku polskim, a nie angielskim.A tu oznaczało osobę, która interpretuje coś co przeczyta, a słowo interpretor, to taka mała słowotwórcza fantazja. Ale tego sie nie doszukałeś, i kopniak się nie udał.
Coś wszyscy macie kompleks małych szkółek, czy to nie powinno być zaanalizowane na kozetce u psychoanalityka. Może to strach przed czymś małym. Hm...
>Niestety, co do słowa interpreter/ interpretor ( a także translator,
>translater) wyobraź sobie, że dopuszcza się obie pisownie . Jest taka
>mądra reguła językoznawcza, że o klasyfikacji poprawności decyduje
>częstotliwość użycia. Odsyłam do teorii lingwistycznych

Nie spotkałem się z inną pisownią niż INTERPRETER i TRANSLATOR.
co do czestotliwosci uzycia INTERPTETOR/INTERPRETER polecam prosty zabieg: www.google.com i wpisanie obu wyrazow:
'interpretor' - 62,300
'interpreter' - 14,100,000

poza tym, ja rowniez nie spotkalem sie ze slowem 'interpretor'

ps. czesc mg! jak sie masz? :))) jak sprawy ze studentami KJS? wyjasnione?

pzdr.
Hej!
Nikt się nie zgłosił, żeby cokolwiek wyjaśnić.

Jak tam turbiny?
ehhh turbiny juz dawno sie kreca;). od tego czasu mialem: oferte przetargowa, listy do akredytywy, dzis letters of complaint etc.:)

a studentami nie przejmuj sie: dzis sie zaczelo lato:))))

pzdr.
>dzis letters of complaint etc.:)

Przynajmniej nie musisz się przejmować limitem słów :-)
adresowane do 'Wlasnie tej paniusi'

Wg mnie/IMHO to jest tylko interpretER and translatOR - bede wdzieczna za podanie mi dokladnych zrodel gdzie moge znalesz *interpretor/*translater.
http://www.geocities.com/urbutterfield/
http://a2z.edinburgh.gov.uk/displayEntry.jsp?txtTitleID=5583
http://www.proz.com/topic/30171
bardzo proszę, oto adresy zajmujące się kwestiami tłumaczeń. Są to strony brytyjskie, więc chyba nie my będziemy poprawiać im błędy w pisowni.
To, że ktos się z czymś nie spotkał, nie znaczy że tego nie ma.Jesli 10% populacji rozumie dane słowo, jest ono poprawne.
Takich miejsc jest w internecie więcej. A do tego natives je rozumieją i akceptują. Tak więc dajmy spokój tym wymądrzaniom.
Proz to bardzo szanowany serwer dla tłumaczy
słowo 'interpretor" wystapiło tam w tytule listu pisanego przez Francuza.
Oto treść listu:

"To become a good interpretor for tourists Thread Poster: Frédéric Bégon

Hello,
I am going to receive chinese tourists in France. I am French but I shall speak English to the young Chinese who will conduct the group. Then he will interprete into Chinese my cultural news about french monuments, traditions, arts of cooking and so on.
I am looking for your experience in this kind of activity as interpretor. Thank you in advance for every advice in order to do a good job.
Frederic."

Potrafi Pani jako właścicielka szkoły znaleźć tu błędy? A może tu nie ma blędów? Cio?

Nie uznawajmy błędów ortograficznych za uzus. To Pani się wymądrza, pisząc o innych znaczeniach słowa 'interpretor'w języku polskim. Nie znam takieog polskiego słowa, znam za to słowo "interpretator'.
oj mg, no cos Ty! przeciez Ty zoltodziub w tlumaczeniach;) pancia wie lepiej, przeciez jest wlascicielka szkoly, a Ty 'tylko' nauczycielem, ktory uczy tlumaczyc (i sam nie wiesz, ze jestes interpretor'em;)))

pozdrawiam:)))))))0
ale fajnie się was czyta, jak to śmiesznie wszystko wygląda.A co pojawiło się na innych stronach, czy też tłumaczenie Francuza? No i ciekawe kto wygra. Jest tam również adres urzędu w Glasgow.
Pan interpreter, co uczy interpretować czytał kiedyś, kiedy jeszcze nie zajmował się tak ważnymi sprawami, niejakiego Leśmiana?
Używanie nowych słów przy okazji wyrażania emocji jest swego rodzaju sztuką. To komentarz w sprawie mojego polskiego użycie słowa interpretor, które miało przypominać trochę oba języki. Ale widać że już dawno odeszliśmy od tego o co mi pierwotnie chodziło, więc pozwolę sobie pożegnać łaskawych moich rozmówców.Życzę wielu owocnych rozważań, a sam biorę się do roboty.
a Pani nawet nie jaka Pani jest smieszna...

pozdrawiam i sciaskam serdecznie :)))
a Pani nawet nie wie jaka Pani jest smieszna...

pozdrawiam i sciaskam serdecznie :)))
:)))

Pani tworząca neologizmy... trzeba trochę czasu, zeby takowe były uznane za poprawne. Kilka minut na forum, to stanowczo za mało

:)
aaa, Leśmian, teorie lingwistyczne...
tyle mydlenia oczu zamiast powiedzieć "pomyliłam/łem się' (pańcia napisał(a) ostatnio "sam biorę", więc może wcale nie pańcia)
słowa 'interpretor' i słowa 'translater' nie ma w słownikach.
I co to znaczy, że ja uczę interpretować? Bo z tłumaczeniem ustnym nie mam nic wspólnego.
A swoją szkólkę Pani zaprezentowała tak, że lepiej nie trzeba - chyba że to nie wlaścicielka tylko troll.
Fakt... A nasty Newsweek troll she must be...
To może, korzystając z tego,że trolle jeszcze śpią (i może już nawet nie wrócą...:) ktoś chciałby wrócić do właściwego tematu na tym forum?
Przeczytałem rekomendowany przez Interpretera artykuł http:/www.a1lublin.pl/analiza_ankiety.htm
i muszę powiedzieć, że całkowicie zmienił on moje spojrzenie na ten ranking szkół językowych. Do tej pory wyobrażałem sobie, że kontrowersja wokół rankingu wynika z niedostatków SPOSOBU przeprowadzenia. A teraz widzę, że to cała KONCEPCJA badania szkół w ten sposób jest wadliwa.
Corpus delicti: troll :)
Stanowczo dementujemy, aby cały ten bełkot wychodził z naszego źródła.
Mamy pewne podejrzenia, kto nam szyje takie buty, komu przeszkadza cicha i spokojna praca.Mam nadzieję, że TEN KTOŚ przerzuci się teraz pod inną nazwę. O pojawieniu się nas w tym miejscu dowiedzieliśmy sie od naszych uczniów, którzy sa zalogowani na tej stronie. Przy okazji pozdrawiamy i życzymy udanych wakacji.
Może ci co się na tym znają powiedzą jak to jest możliwe, że te nasze teksty wychodza z różnych źródeł? Czy może tak być. jestem na ten temat zielona jak tabaka w rogu.
A pro pos rankingu, bo właśnie z uwagą przeczytałam o co w tym wszystkim chodzi, to nasza szkoła z zasady nie przyłącza się do akcji, takie polityczne zboczenie. Ranking jest jaki jest, jak każdy ranking- w tym na przykład szpitali czy liceów. Na przykład Jedynka z Łodzi, która od lat jest wysoko w rankingach, według realcji uczniów jest średnia.
Nie przywiązujemy do tego rankingu żadnej wagi i nigdy nie posługiwaliśmy się jego wynikami.Merytorycznie taki ranking nie ma sensu. Może dobry byłby ranking zdawalności, ale z koleii jak zmierzyć talenty do języków. przecież nie wszyscy ucza się jednakowo.
U nas też jest róznie, jak w każdej szkole.
O mój Boże, jednak trolle nigdy nie spią...
Widać jednak, że nie ma szans na sensowna dyskusję.
Proponuję ignorowć College i jednak spróbować sensownie podyskutować
Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 49
poprzednia |

« 

Praca za granicą

 »

Studia za granicą