Kto na studia w UK 2011/2012 ?

Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 248
poprzednia |
Witam! :)

Czy jest ktoś (a mam nadzieję, że jest) kto złożył aplikację na najbliższy rok szkolny? Poleciały już jakieś oferty? Odezwijcie się :-)
nikt, zupełnie?
Cześć!
Złożyłam aplikację do Aberystwyth, 3 dni temu dostałam wiadomość, że dostałam ofertę!:)
uff, wreszcie ktoś! :) gratuluję oferty! na jaki kierunek składałaś i jaka oferta, conditional czy może nie? jakie warunki? :)
Oferta conditional, bo jestem przed maturą, ale przyznam szczerze, że warunki zupełnie banalne: średnia z 3 podstaw 70%, z angielskiego podstawowego co najmniej 90% albo z rozszerzenia 55% i z biologii 50%. Składam na genetykę i jestem dobrej myśli, w sumie list motywacyjny miałam dość dobrze dopracowany, więc może to mi trochę pomogło:)

A Ty gdzie składasz i na co, bo rozumiem, że też do UK na studia?
edytowany przez malgil: 19 lut 2011
dostałam ofertę z Dundee, czyli tam gdzie najbardziej chciałam ;) na English and Psychology. mimo że maturę zdawałam rok temu, to dostałam conditional, bo dorabiam sobie polski rozszerzony. czekam jeszcze na odpowiedzi z English and Film i English and Spanish. :)
Moja siostra, z którą sie wybieram na studia też dostała ofertę z Psychology, ale ona wybiera Psychology&Criminology. W Dundee to pewnie wyższe progi, bo to większa renoma:) Jednak mnie do Aber przekonało to, że tam wydział biologiczny jest jednym z najlepszych w UK i stypendia są bardzo obiecujące.
hmm, innymi przedmiotami sobie trochę nabiłam procentów (90% z rozsz ang), także muszę tylko 50% dostać z tego polskiego :) mnie się jakoś dundee tak od razu spodobało. wprawdzie nie wiem, czy jakieś stypendium można uzyskać, ale darmowe czesne z pewnością bije każde stypendium :D
W sumie racja, na Aberystwyth jest za to możliwość wzięcia pożyczki na czesne i jak się nie będzie zarabiało więcej niż podana kwota, to nie trzeba jej zwracać, tak czytałam :)
coś o tym słyszałam... ale nie chciałam się zaciągać na sam start. a czesnego nie muszę oddawać, choćbym została milionerką (wątpliwe :D)
jak tam przygotowania do matury? u mnie ciężko z tym polskim, raz, że nie mam kontaktu z przedmiotem jak wszyscy maturzyści teraz, dwa, trochę to loteria dla mnie... :|
Chce tylko zaznaczyc, ze po zadnym UNi praca nie jest gwarantowana, a jak juz ktos pisal, ze 'when push comes to shove', to dyplom z lepszej Uni bedzie sie wiecej liczyl.
Cytat: terri
Chce tylko zaznaczyc, ze po zadnym UNi praca nie jest gwarantowana

pewnie, że nie. jednak jeśli chcę studiować na danym kierunku, to sto razy bardziej wolę English w Szkocji niż jakąkolwiek anglistykę na polskim uniwersytecie czy NKJO. pomijając 'papier' z innej rangą uczelni, widzę tu masę innych plusów. Chociażby zupełnie inne podejście wykładowców i samych studentów do studiów (w większości studiują osoby, które naprawdę chcą, a nie dlatego, że na studia każdy musi iść, choćby były najbardziej badziewne na świecie). Przygoda na całe życie. No i chyba nie ma nic lepszego niż 'anglistyka' w kraju anglojęzycznym ;-)
Masz w tym racje, ze sa inne plusy studiowania w UK czy Szkocji.


Cytat: terri
Masz w tym racje, ze sa inne plusy studiowania w UK czy Szkocji.

pewnie, że są :) kwestia tego, czy po 'zagranicznym papierku' będę mieć lepsze szanse na rynku pracy po powrocie do Polski nie była na pewno pierwszą :) pieniądze są ważne, szczególnie jeśli włoży się w studia dużo pracy i serca - ale dla mnie najważniejsze to robić to, co się lubi, mieć z tego satysfakcję. co mi po pieniądzach zarobionych z musu. na krótką metę się da (np praca w wakacje) ale jako zawód na większą część życia - na pewno NIE!
Zawód można kilka razy zmienić, to akurat najmniejszy problem. A pieniądze są niestety potrzebne. Ja drugi raz na humanistyczne studia bym nie poszła i dziecko też już ukierunkowałam w innym kierunku.
Cytat: eva74
Zawód można kilka razy zmienić, to akurat najmniejszy problem. A pieniądze są niestety potrzebne. Ja drugi raz na humanistyczne studia bym nie poszła i dziecko też już ukierunkowałam w innym kierunku.

nie powiedziałam, że są niepotrzebne. ale każdy ma swoje priorytety: ja osobiście wolałabym zarabiać mniej jako spełniona zawodowo nauczycielka angielskiego niż jako nieszczęśliwa prawniczka/web developer/ktokolwiek inny zarabiać mnóstwo pieniędzy.

zresztą, dlaczego miałabym iść na jakiś kierunek ścisły, kiedy wiem, że kompletnie bym się do tego nie nadawała, że kompletnie mnie to nie interesuje? studia może i bym skończyła - ale na pewno w zawodzie pracować bym nie chciała. efekt byłby taki, że po kilku dobrych latach wkuwania np na medycynie, stwierdziłabym, że zmarnowałam mnóstwo czasu i zaczęłabym inne studia - właśnie takie, które naprawdę chciałabym zrobić.

a ideą (w moim mniemaniu) studiów jest właśnie, by kształcić się w swoim kierunku. :)
edytowany przez oliwkowa-oliwka: 19 lut 2011
Chciałabym znów mieć 20 lat i tak myśleć :)
Z tego co wiem, to wydaje mi się, że głównie liczą się oceny, a nie uniwerek na którym się je zdobyło, przynajmniej w UK. Magisterkę planuje i tak gdzie indziej, chociażby żeby poznać różne środowiska. A matura.. no cóż. Ja ciągnę kilka srok za ogon, bo zdaję polski, matmę i francuski na podstawie i angielski, biologię, chemię na rozszerzeniu. Dużo tego, ale stwierdziłam, że lepiej mieć zaplecze w Polsce też, jakby coś nie wyszło z brytyjskim uniwerkiem. Jednakże tym sposobem nic tylko się uczyć, ale mam nadzieję, że się opłaci :)
Cytat: malgil
Ja ciągnę kilka srok za ogon, bo zdaję polski, matmę i francuski na podstawie i angielski, biologię, chemię na rozszerzeniu. Dużo tego, ale stwierdziłam, że lepiej mieć zaplecze w Polsce też, jakby coś nie wyszło z brytyjskim uniwerkiem. Jednakże tym sposobem nic tylko się uczyć, ale mam nadzieję, że się opłaci :)

Ja od początku byłam nastawiona na języki i przedmioty humanistyczne. polski, angielski, niemiecki, teraz zaczynam hiszpański, zdawałam na maturze też historię sztuki (i byłam przeszczęśliwa przygotowując się do matury i nigdy w życiu nie zamieniłabym tego na potencjalnie lepszą geografię czy biologię) no i dorabiam rozszerzony polski. niestety nauczycielka miała fobię zdawalności swojego przedmiotu na powyżej 90%, w związku z czym skutecznie mnie zniechęciła do zdawania rozszerzenia w zeszłym roku. a żałuję, bo wiem, że na pewno bym sobie poradziła. głupia maturzystka ze mnie była. :)
edytowany przez oliwkowa-oliwka: 19 lut 2011
>>>>Z tego co wiem, to wydaje mi się, że głównie liczą się oceny, a nie uniwerek na którym się je zdobyło, przynajmniej w UK. .
...nie za bardzo. Bo ocena z jednego nie jest rowna z drugiego.
Ale teraz masz jeszcze czas do maja to nadrobić:) Ja chyba najbardziej jestem spokojna o angielski i francuski, bo mam je na wysokim poziomie i zdanie ich na zadowalającym poziomie nie jest dla mnie czymś strasznym, zresztą podstawy z języków obcych to trochę punkty za darmo - wiele się nie trzeba namęczyć, żeby mieć te 80-90%, przynajmniej mam takie wrażenie:) gorzej już z całą resztą, bo mimo że się uczę i uczę, to nigdy nie wiadomo, co się trafi. Eh, ciągle sobie powtarzam: "Byle do maja!". A ja zdaję biologię i chemię, bo jestem na profilu biol-chem, ale z chęcią zdawałabym WOS, bo uwielbiam ten przedmiot i to dla mnie sama przyjemność się niego uczyć, ale uznałam, że mniej pracy jest przy francuskim i tak już zostało.
Cytat: oliwkowa-oliwka
a ideą (w moim mniemaniu) studiów jest właśnie, by kształcić się w swoim kierunku. :)

W obecnych czasach przeciętny człowiek zginie na rynku pracy jeśli nie ukończył studiów. Jest zbyt mało chętnych na prace fizyczne i zbyt wielu na przeciętne prace umysłowe, do których normalnie studia nie powinny być potrzebne.

Trzeba się w czymś wyspecjalizować.

Kształcenie się w swoim kierunku jest bardzo fajne jeśli planujesz karierę akademicką. Jeśli nie, to zastanowiłabym się nad tym bardziej pod kątem praktycznym. Oczywiście to wcale nie oznacza, że się bieduje robiąc co się lubi.
a co do pracy po studiach humanistycznych - wiem, że sporo osób myśli, że to idiotyczny pomysł, a w ogóle to 'Ty masz tylko 19 lat i co Ty możesz o życiu wiedzieć'. a prawda jest taka, że czasem po prostu wystarczy dobry pomysł na życie (mam ich kilka), a jeśli tego brak, to nawet po najlepszym ścisłym kierunku można po studiach na zasiłkach siedzieć i być w przysłowiowej afroamerykańskiej dupie (tak podobno jest poprawnie politycznie teraz ^^).
terri - dlatego wybrałam uniwersytet, na którym mój kierunek jest na wysokim poziomie, a wydział w czołówce.
oliwka - zgadzam się. Dobry pomysł na życie i determinacja w dążeniu do celu może dać człowiekowi sukces. Ja też na to stawiam, bo idąc tym tropem powinnam iść tylko na medycynę lub farmację, a ja po prostu nie czuję powołania do żadnego z tych kierunków.
edytowany przez malgil: 19 lut 2011
a na który ranking patrzyłaś? bo wg 'mojego' aber pod względem biological sciences jest na 60. miejscu. ale jakby nie było, to (może się mylę) to same umiejętności i doświadczenie też są ważne. a Polsce żeby uczyć, będę musiała mieć CELTA/DELTA tak czy siak (tak Terri, Twoje rady :)) więc nie sądzę, żeby oceny powiedzmy z literatury danego okresu miały znaczenie dla kogoś, kto mnie będzie zatrudniał powiedzmy w szkole językowej jako lektorkę licealistów ;)
Patrzyłam na któryś z zeszłorocznych i był na bodajże 7 miejscu, czy coś takiego, ale nie podam Ci jaki to był ranking, bo nie pamiętam.
http://www.thecompleteuniversityguide.co.uk/single.htm?ipg=8727 ja patrzyłam tu.
Rzeczywiście, nie wiem gdzie ja widziałam tak dobre noty :).
edytowany przez malgil: 19 lut 2011
hmm, ale nie tylko wysokie miejsce w rankingu świadczy o dobrym uni czy o dobrym kierunku na nim. pewnie, że ostatnie miejsce raczej nie jest ciekawym uni (:D) ale np nie chciałabym studiować na oxbridge. a dundee wydaje mi się idealne wręcz :) nie jest też za dużym miastem (podobno wielkością podobne do mojego miasta rodzinnego), a edynburga (obecnie tu mieszkam) mam już dość :|
A ja właśnie chciałam składać też do Edynburga, ale w końcu zmieniłam zdanie, a miał to być mój drugi wybór :)
Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 248
poprzednia |

« 

Pomoc językowa