Chcę zacząć wreszcie mówić po angielsku- które szkoły w Warszawie proponujecie???

301-330 z 587
Cytat:
tomasz234
12 gru 2011
Myślę, ze jestem dość klasycznym przypadkiem. Uczyłem się angielskiego już jakiś czas, niestety dotychczas większość kursów była typowa. Ćwiczenie numer 1, 2, 3.... Gramatyka więc u mnie nie jest najgorsza. Mam problem kiedy przyjdzie mi coś powiedzieć, blokada i tyle. Potrzebuje szkoły, która uporządkuje trochę gramatykę, ale przede wszystkim zmusi i zmobilizuje mnie do mówienia.
Jakie według Was będą najlepsze kursy i metody.
Dzięki za informacje...

Musisz szukać więc takich szkół w Warszawie, gdzie zajęcia będą także prowadzone przez osoby anglojęzyczne. Dzięki temu będziesz zmuszony mówić po angielsku, starać się zrozumieć wymowę. Tak właśnie mają w English For You, gdzie osoba pochodząca z kraju anglojęzycznego prowadzi konwersację rozbudowując tematykę wprowadzoną przez lektora polskiego - metoda dualna( dwóch nauczycieli w jednej grupce). Dobrym dodatkiem w tej szkole są warsztaty konwersacyjne.Zresztą dość podobnie sprawa wygląda w innej szkole językowej - Angloschool. Inna opcja to wyjazd na kurs zagraniczny, oczywiście bez Polaków
Cytat:
terri
2 dni temu, 10:19
Cytat: zamek01
Fakt to rola rodziców, aby przekonać młodzieńca ze język jest potrzebny

Ja bym to zrobila inaczej.
Kazalabym takiemu mlodemy czlowiekowi czytelnie podpisac pismo, w ktorym jest wyraznie napisane, ze przez pare lat prosilam i blagalam jego na kolanach zeby sie uczyl. Za 10 lat, kiedy pracy nie bedzie mogl dostac, nie moze miec zadnego zalu do swoich rodzicow.
Moze to jest ciekawe rozwiazanie.

Tak, ale efektu to nie da, język będzie dalej kulał. Jedynie to usprawiedliwienie dla rodziców, ze się starali. Jedynie szkoły językowe będą zacierać ręce, gdyż wiadomo wyedukowanie 30, cz 40 latka będzie trwało o wiele dłużej. Wiadomo z wiekiem nauka języka jest trudniejsza. Szkoły zrobią kasę ucząc B2 zamiast 2 semestry to dwa lata :))). A taki dorosły człowiek jest na musiku, bez języka bida, kasę trzeba wyłożyć
>>>>>Jedynie szkoły językowe będą zacierać ręce, gdyż wiadomo wyedukowanie 30, cz 40 latka będzie trwało o wiele dłużej. Wiadomo z wiekiem nauka języka jest trudniejsza. Szkoły zrobią kasę ucząc B2 zamiast 2 semestry to dwa lata :))). A taki dorosły człowiek jest na musiku, bez języka bida, kasę trzeba wyłożyć.

Ale wtedy mozna takiej osobie powiedziec: nie chciales sie uczyc za mlodych lat (kiedy my placilismy za to) to teraz ....
jak sobie poscieliles to masz. Niektore mlode osoby mysla ze polknely caly rozum swiata, i ze rodzice nic nie wiedza. Moze wlasnie to jest jeden sposob na przekonanie ich. Jak sam bedzie musial zaplacic i sie meczyc, to wtedy moze zrozumie, ze rodzice chcieli dobrze dla niego, ale on tego nie chcial szanowac.
Rodzice chcą dzieci nie taki świat
Znam też ambitne dzieci
Klucz do sprawy dziecko jest tak ambitne jak rodzice
Jabłko nie pada daleko od jabłoni
Aby myśleć o dobrej pracy to angielski minimum na B2
Oczywiście, najważniejsze dla pracodawcy to abyśmy mówili po angielsku
Cytat:
24 paź 2014
>>>>>Jedynie szkoły językowe będą zacierać ręce, gdyż wiadomo wyedukowanie 30, cz 40 latka będzie trwało o wiele dłużej. Wiadomo z wiekiem nauka języka jest trudniejsza. Szkoły zrobią kasę ucząc B2 zamiast 2 semestry to dwa lata :))). A taki dorosły człowiek jest na musiku, bez języka bida, kasę trzeba wyłożyć.

Musimy pamiętać, że nauka języka to proces długofalowy, os A1 do C1 to całe lata pracy
Najgorzej i najtrudniej, gdy jesteśmy początkujący, łatwo stracić zapał do nauki
Cytat: killo-millo
Najgorzej i najtrudniej, gdy jesteśmy początkujący, łatwo stracić zapał do nauki

Ale jaka to jest wspaniala satisfakcja jak cos sie juz zrozumie. Jest takie przyslowie,...Rome wasn't built in a day'. Z jezykami jest tak samo...kazdego dnia cos nowego, a wtedy (kiedys w przyszlosci) to wszystko sie zrozumie, i wtedy czlowiek wie, ile inni musieli sie przy tym tez meczyc.
Terri, wiemy to jasne, że nauka musi trwać. Ale rzeczywiście najtrudniej jest na A1. Jeżeli człowiek opuści kilka zajęć to ma problem, inaczej na B1, B2. Może sporo sam nadrobić
Cytat: smack
Terri, wiemy to jasne, że nauka musi trwać.

Nie zawsze to jest tak jassne jak sie ludziom wydaje. Nauka to jest dlugoletni projekt - na 10-15 lat.
Moge powiedziec o sobie, uczylam sie kiedys laciny i jakos mi nie szlo najlepiej. Ale czy myslisz, ze ja dam temu jezykowi mnie pokonac? Nigdy w zyciu!
To oczywiście zalezy od osoby, szczególnie nauka drugiego, trzeciego języka obcego może trwać krócej, gdyż część słownictwa się pokrywa - hiszpański -portugalski.
A i tak najwięcej ludzi mówi po chińsku:)))
Cytat: Wilderness
A i tak najwięcej ludzi mówi po chińsku:)))

No właśnie nie. Najwięcej ludzi mówi po angielsku :) http://pl.wikipedia.org/wiki/Najcz%C4%99%C5%9Bciej_u%C5%BCywane_j%C4%99zyki_%C5%9Bwiata
To szacunki. Więc na pewno liczby nie są dokładne, ale pozycja już raczej tak. Choćby ze względu na miażdżącą przewagę angielskiego. Nie ma też najmniejszej obawy co do tego, że chiński stanie się językiem międzynarodowym. I że zastąpi kiedyś angielski. Chiny nie będą już się tak rozwijały jak dotychczas, bo w efekcie wchłonęłyby całą światową gospodarkę. To równie niedorzeczne jak powiedzieć, że jakaś spółka będzie zawsze osiągała stopę zwrotu rzędu 20% rocznie, podczas gdy gospodarka rośnie o 2-6%. Rolą Chin było tanio produkować dla reszty świata. A teraz jak już to zrobiły i chcą dalej szybko rosnąć, to muszą przejść na usługi. Bo na produkcję jest u nich już zbyt drogo. A świadczyć usługi dla świata po chińsku to kiepska opcja. Jeszcze kwestia jakości tych usług świadczonych przez niewykwalifikowane kadry z Chin, pozostawia wiele do życzenia. Łatwiej im się ang. nauczyć niż światu chińskiego. Choćby dlatego, że osób mówiących po ang. jest znacznie więcej. Spotkałem już się z komentarzami, że nie warto się ang. uczyć bo i tak niedługo chiński zajmie jego miejsce. Więc nie, nie zajmie. Przez najbliższe 100 lat a zapewne i znacznie dłużej to ang. będzie nr. 1. Więc wymówki, żeby się nie uczyć, bo chiński... są nietrafione. W międzyczasie pozycja ang. będzie się jeszcze umacniać, bo jest zapotrzebowania na język międzynarodowy. Powoli brak jego znajomości można już traktować jak kiedyś analfabetyzm w języku ojczystym. Już od dawana na naszym rynku są firmy, które wymagają znajomości jedynie angielskiego. Przykład: P&G. W ich ogłoszeniach często jest napisane, że nie obchodzi ich czy znasz polski, możesz go nie znać wcale jeśli posługujesz się angielskim. Więc w sytuacji gdy się ktoś spotka na takiej rozmowie z kimś kto nie mówi po polsku, ale mówi lepiej po angielsku, to przegra (przy założeniu, że pozostałe umiejętności tych kandydatów są na identycznym poziomie). Nawet w Chinach są firmy, które przyjęły ang. jako swój język korporacyjny :) Tak jest po prostu wygodniej i bardziej efektywnie, zwłaszcza gdy firma ma sporo oddziałów zagranicznych.
edytowany przez browar25: 06 gru 2014
Jako miedzynrodowy jezyk to oczywiście numer jeden to angielski, natomiast najwięcej ludzi w domu rzeczywiście mówi po chińsku
Nie jestem przekonany, czy faktycznie najwięcej ludzi mówi po chińsku. Browar25 słusznie wskazuje. Jeżeli chodzi o język urzędowy (ojczysty) to Chiny oczywiście wygrywają, ale jeżeli za miarę przyjmiemy ilość osób, która potrafi posługiwać się określonym językiem, to angielski musi wygrać.
Jest jeszcze inna, troche wazniejsza sprawa z jez. chinskim. Biorac pod uwage wszystkich mieszkancow Chin, firmy widza bardzo duzy rynek gospodarczy. Osoba ktora teraz jednoczesnie wlada jez. angielskim, jez. chinskim, jez. hiszpanskim - ma tylko najlepsze zycie przed soba.
Wypada się zgodzić, choć wiele osób twierdzi, że warto uczyć się również japońskiego, przynajmniej jeżeli chodzi o języki azjatyckie.
Cytat: kaktus12
Wypada się zgodzić, choć wiele osób twierdzi, że warto uczyć się również japońskiego, przynajmniej jeżeli chodzi o języki azjatyckie.

Nie rozumiem pojecia slowa 'wypada' - bo albo sie zgadzasz ze mna albo nie. Jest albo 'tak' albo 'nie' i dlatego pisz wyrazniej. Powinnienies miec swoje zdanie na temat.
Duzo ludzi uczy sie japonskiego - to jest bardzo przydatny jezyk przyszlosci.
Japonia to sorki mat planeta, nyłem i zero kontaktu z tymi ludzmi Inna bajka i kultura
Japoński ok, ale dla mnie i tak najwazniejsze jest to zeby jednak nauczyc sie angielskiego. Potem mogę myslec o innych językach, ale angielski najwazniejszy.
Tu się zgadzam ludzie biorą się za dwa trzy jezyki w tym samym czasie, słabo to wychodzi. najpierw dojść z angielskim minmum do B2 , potem brać następne
Też jestem zdania, ze lepiej dokończyć temat, dobrze nauczyć się jednego języka i wskoczyć potem na następny
Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy jak język jest potrzebny w późniejszej pracy. Traktuje się go w szkołach jako zło konieczne, jako kolejny przedmiot do zaliczenia a nie jako przyjemność. Przez takie podejście nauka w szkole zniechęca do nauki języka jakiegokolwiek. Ja jestem osobą pracującą, rodzice na tyle na ile ich było stać finansowo zapewnili mi naukę (uwielbiałam się uczyć). Niestety zrażona w szkole do nauki języków znienawidziłam je. Mam bardzo dobre kilkuletnie doświadczenie w zawodzie ale do braku szczęścia potrzeba mi znajomości angielskiego. Obecnie szukam pracy i jestem skreślana z powodu braku znajomości języków. Wystarczył by mi poziom B2.
>>>>>Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy jak język jest potrzebny w późniejszej pracy.
Wiemy dlaczego, bo młodzi ludzie nie chcą sluchac rodzicow. Koniec kropka. Wiem, wiem, zaraz ktoś się znajdzie (jak zawsze) ze powie mi ze to jest 'bunt mlodziezowy'. Niech się ta mlodziez buntuje, ale później niech wie, ze i tak kiedys musi się dostosować do 'szarej codzienności'.
tak jak pisałam jak ktoś chce sie nauczyć mówić to na kurs konwersacyjny bardzo pomaga sie przełamać co chyba najczęściej jest największym problemem. ja chodziłam do długiego jezyka na tego typu zajęcia i jestem zadowolona fajnych nauczycieli mają kompetentnych miłych i co najważniejsze takich ze można z nimi normalnie na luzie porozmawiać i po polsku i po angielsku :P
Cytat:
Musisz szukać więc takich szkół w Warszawie, gdzie zajęcia będą także prowadzone przez osoby anglojęzyczne. Dzięki temu będziesz zmuszony mówić po angielsku, starać się zrozumieć wymowę. Tak właśnie mają w English For You, gdzie osoba pochodząca z kraju anglojęzycznego prowadzi konwersację rozbudowując tematykę wprowadzoną przez lektora polskiego - metoda dualna( dwóch nauczycieli w jednej grupce).

Zgadzam się, że nauka języka w praktyczny sposób z dużą ilością spotkań z Brytyjczykami, Amerykanami, generalnie ludzi z English speaking countries będzie korzystna. Wiedząc, ze osoba nie mówi po polsku zmusza do wysiłku, nawet użycia języka ciała.W ten sposób jesteśmy zmuszeni, aby zacząć myśleć po angielsku. Dlatego uważam, że rzeczywiście to co oferuje English for you jest dobre. Trochę teorii - kręgosłup jezyka i dużo praktyki. Podobnie zresztą można powiedzieć o Acadamy of New York. Mają tylko native speakers z USA. Podobał mi się tam kiedyś Andrew.
301-330 z 587